10 rzeczy, które irytują mieszczucha podczas upałów

Opublikowano Lipiec 30, 2013 | przez ZP

brzuchy

Latem w mieście nie jest łatwo. Człowiek praktycznie na każdym kroku trafia na coś, co go wkurwia. My ułożyliśmy naszą listę top ten irytujących rzeczy. Nie ma na niej śmierdzących wokół ludzi gdyż to coś nazbyt oczywistego, a poza tym spotykamy się z tym problemem nie tylko w słoneczne dni, a całym rokiem.

10. Zdjęcia znajomych z wakacji

Latem w pracy ogarniasz trzy razy więcej rzeczy niż zawsze, ponieważ zastępujesz urlopowiczów. Nie dość, że musisz za nich zapierdalać, to jeszcze co chwila przypominają ci o swoim istnieniu w inny sposób: poprzez wrzucanie na fejsa zdjęć z wczasów. Jako klasyczny, zawistny Polak najbardziej cierpisz kiedy widzisz fotki z naprawdę egzotycznych miejsc, typu Bali czy Malediwy. Najmniej ruszają cię obrazy znad Bałtyku, w szczególności jeśli znajomi mają małe dzieci. Myślisz sobie wtedy coś w stylu: „pewnie wcale nie wypoczną, bo muszą użerać się z bachorami, dobrze im tak”, po czym śmiejesz się demonicznie sam do siebie.

9. Ostentacyjnie wachlujące się divy

Idzie takie coś po ulicy, wykrzywia buźkę w dziwacznym grymasie, pojękuje, prycha, generalnie zachowuje się tak, jakby tylko jej w mieście było gorąco.

8.  Cola bez gazu na imprezach

Znajomi bez pojęcia o życiu odkorkowują ją i trzymają na upale, co sprawia, że z orzeźwiającego napoju bogów staje się wymieszaniem budyniu śmietanowego ze zwietrzałym piwem posypanym szczyptą karmelu. W skrócie – podbiegasz zadowolony do czarno-czerwonej lub niebiesko-czarnej butli z nadzieją na doznanie natychmiastowego ożywienia poprzez zwilżenie tym ultra-słodkim napojem swoich spragnionych ust. Zamiast tego dostajesz cios w nerki, plaskacza na twarz i zgryźliwe szyderstwo: „już się wygazowałam, frajerze. Later, punk”.

7. Brak apetytu

Upał sprzyja łażeniu po mieście, ale absolutnie nie jedzeniu. Każdy kęs leniwie wlecze się po przełyku, jakby zwiedzał galerię sztuki, gorące sosy parzą, jakby były piekielną lawą. Tragedia. Na miękko wchodzą wyłącznie zimne rzeczy, ale który byk chciałby się żywić jakimiś fikuśnymi lodami, gdy obok podają mięsiste kawały kurczaka, wieprzowiny i wołowiny z tak świetnym, na co dzień uwielbianym, pikantnym smakiem… Nic z tego. Jesz albo lody, albo nic. A jeśli mimo temperatury zdecydowałeś się na swój ulubiony ostry sos na czarnym od przypraw kurczęciu… Proś o zmiłowanie. I dużo buteleczek wody.

6. Gołębie

W naprawdę gorące dni ich gówno zasycha jeszcze w locie, zanim dotknie karoserii auta.

5. Nierozgarnięte ekspedientki

ZAWSZE trzymają wódę na półkach, nigdy nie myśląc o tym, by mieć chociaż ze trzy w pogotowiu w lodóweczce. Toteż jeśli chcesz spontanicznie napić się np. w czwartek wieczorem, a nie masz w domu lodu, to jesteś w czarnej dupie – nie ma chyba nic gorszego niż łojenie ciepłej białej w upalny dzień.

4. Balkonowe grille

Sobotnie, leniwe popołudnie. Wreszcie dzień wolny. Człowiek bierze lampkę dobrze schłodzonego, białego wina, ulubioną książkę, a następnie wychodzi na balkon i… omal nie mdleje. Powód? Sąsiad mieszkający dwa piętra niżej był zbyt leniwy na to, aby pojechać za miasto i zrobić grilla, zamiast tego uznał, że ze znajomymi popiecze popularne kiełbaski na swoim tarasie. A że zaczadzi przy tym pół osiedla? Ma to w dupie, najważniejsze, żeby jemu było dobrze. Ot klasyczny przykład tego, że Polak ma gdzieś innych, a chodzi mu tylko o zaspokojenie jego własnych potrzeb.

3. Pot, głównie ten dupny

Sytuacja może wyglądać np. tak: jedziesz metrem, wokół dziesiątki ludzi, a ty zaczynasz się pocić. Nie jest to jakieś tam zwykłe, szczątkowe pocenie się, nie, to pocenie spektakularne, obejmujące w kilka chwil całe twoje ciało. Czujesz, że w pare sekund mokre robią się łydki, uda, brzuch, czujesz, że pod pachami stajesz się bardziej mokry niż Tori Black podczas nagrywania pornola. Najgorsze jest jednak to, że pot spływa ci z pleców na dupę, po kręgach prosto do rowka, dzieje się to w irytująco wolny sposób, człowiek ma wrażenie, jakby jakiś perwers przesuwał się w okolice jego czterech liter delikatnie palcem, to gilgocze i żenuje jednocześnie, żenuje, ponieważ w głowie pojawiają się myśli, że wszyscy współpasażerowie widzą twój mokry zad.

2. Klimatyzacja

Teoretycznie powinna być najwspanialszym co może spotkać nas podczas skwaru powyżej 30 stopni. Problem w tym, że jak człowiek ciągle balansuje pomiędzy dworem, a pomieszczeniami, w których działa klima (biuro, bary, sklepy), to bardzo łatwo może się zajebać i rozłożyć na amen. Jest to efekt tego, że przeważnie jest ona ustawiona na poziomie arktycznych temperatur. W efekcie staje się przed wyborem rodem z dramatu antycznego – może wybrać śmierć z zagotowania albo z uduszenia.

1. Brzuchaci kolesie bez koszulki

Przeważnie są po pięćdziesiątce, najczęściej poruszają się po mieście latem na rowerze. Jako zapaleni cykliści-amatorzy najprawdopodobniej biorą przykład z zawodowych kolarzy i jeżdżą z rozpiętymi koszulkami. Albo wręcz bez nich. Niestety wagowo trochę różnią się od tych sportowców: bełcuny Januszy są przeważnie tak olbrzymie, że w trakcie popierdalania na góralu niemalże ocierają się nimi o podłogę, coś jak kotka w zaawansowanej ciąży z sześcioma małymi. Niestety, owi panowie zupełnie nie przejmują się faktem, że kiedy widzi ich ktoś normalny, zbiera mu się na wymioty. Dla nich to nieważne, bo przecież brzuchowi trzeba dać pożyć, w ich mniemaniu latem zawsze należy wyswobodzić go z ciasnych „kajdan” spodni.

współautorzy tekstu: Gofrey oraz moi nieocenieni znajomi z Facebooka

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑