Tym razem George Michael zaatakował już na początku października

Opublikowano Październik 2, 2013 | przez ZP

swieta

Wiedziałem, że ta chwila nadejdzie. Że jest nieunikniona, jak kolejne rozstanie Weroniki Rosati. Nie myślałem jednak, że dopadnie mnie aż tak szybko.

1 października, Warszawa, przedpołudnie. Duże centrum handlowe. Wpadam tam z niechęcią, ostatnio mam na głowie tyle, że nie chce mi się tracić czasu na shopping. No ale  muszę załatwić kilka pilnych spraw, jak choćby zakup nowej bielizny czy spodni.

Już po kwadransie mam dosyć. Wszędzie dookoła młode, licealne buzie, poubierane absolutnie identycznie, w Bershkę, H&M i inną Zarę. Niby tacy oryginalni, ale jednak tacy sami. Kolorowi, raczej z nadwagą, ofiary fast foodów i wielkomiejskich, pełnych tłustego mleka kaw.

Są irytujący – mówię sam do siebie – ale nagle problem znika, z prostego powodu – na horyzoncie pojawia się coś dużo bardziej denerwującego. A właściwie – ktoś. Precyzując: George Michael.

Nie widzę go, ale słyszę. Gdyby z głośników poleciało „Fastlove” czy „Outside”, nie byłoby problemu. Nie jestem wielkim fanem tych piosenek, ale też zupełnie mi nie przeszkadzają. Niestety, życie uraczyło mnie innym utworem, jeszcze sprzed czasów kariery solowej Brytyjczyka.

Tak, dobrze myślicie. 1 października tego roku było mi dane wysłuchać „Last Christmas”.

Na kilka dobrych sekund mnie zamurowało. Zastygłem ze spodniami do przymierzenia w dłoniach.

Kiedy przeszedł pierwszy szok, przypomniałem sobie całe to coroczne, listopadowe gadanie o tym, że zbyt wcześnie celebrujemy święta. Zwykle nie oglądałem programów poświęconych problemowi, z prostej przyczyny: nudziło mnie słuchanie bez przerwy o tym samym.

Tym razem sam postanowiłem zainterweniować i napisać ten tekst, ponieważ galeria uraczyła mnie bożonarodzeniowym hitem prawie trzy miesiące przed Wigilią. To z pozoru niewinne wydarzenie prowadzi do całkiem już poważnych pytań: co mnie jeszcze czeka np. do 15 października? Wysyp wystaw pełnych choinek, przesłodzonych maskotek i świątecznych promocji? Dziesiątki dziewcząt wystylizowanych na pomocnice Mikołaja, które będą nachalnie zapraszać do sklepów X Y Z? Setki kolęd i kolędopodobnych utworów w radiu?

Brr, straszna wizja. Mam nadzieję, że się nie ziści. I że naprawdę wreszcie opamiętamy się w tym choinkowo-prezentowo-muzycznym wariactwie. Jeśli nie, to za dekadę lub dwie zaczniemy przygotowania do świąt… 27 grudnia.

Boże Narodzenie przez cały rok? Dziękuję, postoję.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑