Jest cienki, twardy i wielofunkcyjny. Czy Polak się w nim zakocha?

Opublikowano Październik 31, 2013 | przez Drysus

 huwaei

Cholernie trudno w czasach zażartej walki Samsunga z Apple o technologiczne „pole position” włączyć się skutecznie do rywalizacji komuś trzeciemu. Śmiałków nie brakuje i co jakiś czas do czołówki próbują doszlusować Sony czy LG, ale na pierwszym podjeździe odpadają z walki o najwyższe laury i wracają do peletonu z podkulonym ogonem. Hegemonów z piedestału strącić nie potrafią. Kolejnym podejmującym rękawicę ma być dość egzotyczna w Polsce firma Huawei.


Chińczycy zalali nasz rynek smartfonowy stosunkowo niedawno, bo w 2011 roku. Dla większości Polaków anonimowi i pozbawieni renomy, a w wielkim świecie liczący się zawodnicy. Pierwszy raz zetknąłem się z nimi niespełna rok temu, z totalnego przypadku, przy zwyczajnej zmianie telefonicznego operatora.

W ręce wpadł mi wtedy model Ascend G300 – nieduży, ale przyjemny sprzęt z procesorem Cortex-A5 1 GHz. Nie będę ściemniał, że żaden ze mnie ekspert świata smartfonów. Mniej więcej orientuję się w sprzęcie, ale wielkich technologicznych smaczków nie wyłapuję. Zdecydowałem się na niego przede wszystkim ze względu na wygodę użytkowania i wybitnie dobry stosunek ceny do jakości. Potraktowałem go trochę w kategoriach eksperymentu, bo gdyby nie znajome logo „Google” na obudowie, nie wiedziałbym o nim absolutnie nic. Tak, niewiele zachęcało do podjęcia ryzyka.

Dynamika telefonu, na której najbardziej mi zależało, okazała się być kapitalna. Zero wkurwiającego zacinania się przy skakaniu po menu i poszczególnych aplikacjach – dla mnie brzmiało to jak los wygrany na loterii, bo swoim pierwszym smartfonem (Samsung Omnia) chciałem nakarmić łabędzie na Wiśle. Historia nie zna większego technologicznego strzału w stopę.

Mój nowy, bezawaryjny chiński przyjaciel dał mi wreszcie płynność i lekkość w użytkowaniu, ładne kolory, szeroki kąt widzenia ekranu, automatyczne dostosowanie wyświetlacza do warunków pogodowych i bardzo, naprawdę bardzo dobrą jakość wykonywanych zdjęć. A że przy okazji połechtał przyjemnie mój portfel, to już zupełnie inna historia. Tańszego smartfona tej klasy na polskim rynku po prostu nie dało się wtedy znaleźć. Huawei, jako firma absolutnie w Polsce nieznana, strasznie zaniżał ceny, żeby zaistnieć w świadomości wybrednego polskiego klienta. Mojego G300 umieściłbym spokojnie w górnych rejonach średniej półki zalewających nas ze wszystkich stron smartfonów – na Galaxy SII może tylko spojrzeć swoim zazdrosnym skośnym oczkiem, ale pośród całej plejady zabawek od LG czy Sony może poruszać się bez cienia wstydu.

Tak, zdecydowanie warto poznać chińczyków z Huawei, który ma właśnie za sobą prezentację nowego flagowego modelu – Ascend P6 – jednego z najcieńszych smarfonów świata (ledwie 6,2 mm metalowej obudowy). Generalnie sprzęt robi spore wrażenie i zbiera całkiem dobre recenzje, ale już wiadomo, że choć zapowiedzi były szumne, do gigantów jeszcze nie doskoczy. Chińczycy po raz pierwszy wypuścili w obieg produkt z wyższej półki, więc na ponowny atak mają jeszcze czas. A cena P6? Śmieszna. Powiedziałbym, że… zdecydowanie w stylu Huawei – ok. 1400 złotych.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑