„18 spotkań przy stole” – mozaika ludzkich życiorysów podsycona hiszpańską kuchnią

Opublikowano Lipiec 8, 2013 | przez Pato

18 comidas

Gazpacho udekorowane bazylią. Małże w białym winie. Krewetki zapiekane masłem. Nie wiem, czy fanom schabowego z ziemniakami spodoba się ten film, ale tym, którzy lubią hiszpańskie kino i konstrukcję mozaiki – na pewno. Jorge Coira serwuje nam całkiem nieźle wyglądające danie. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby po kilku kęsach, nie naszło mnie wrażenie, że czegoś mi tu brakuje.

 Od kiedy pamiętam, zawsze lubiłem takie filmy. Lubiłem oglądać zwyczajne opowieści o zwyczajnych ludziach, gdzie nie ma taniej pretensji i nie wiadomo jakich zwrotów akcji, za to są proste kadry i szeroka gama emocji. Tu się po prostu wszystko snuje. Toczy własnym rytmem. Czasem odnajdujemy tu siebie, a czasem tylko sytuacje, których byliśmy świadkiem. Ludzkie puzzle. Mozaika. Układanka uczuć, gdzie wszyscy żyją obok siebie, przeważnie nieświadomi swojej obecności.

 Z takich filmów lubię „Magnolię” albo „Trzynaście rozmów o tym samym”. Podobał mi się klimat „Nieba nad Paryżem”. Na swój sposób ciekawy był też „Babel”. Zastanawiam się, czy za jakiś czas dołączyłbym do tego grona „18 spotkań przy stole” i w sumie nie wiem. Nie potrafię dać teraz odpowiedzi. Niby podobna mieszanka historii, duża naturalność bohaterów, ale wszystkie te scenki w pewnym momencie zdają się zmierzać donikąd. Mało w tym czegoś „extra”.

Młody aktor, który szykuje wytrawną ucztę dla dziewczyny cały dzień czeka, aż w końcu się ona pojawi. Imigrant z Macedonii szwenda się po mieście i tak naprawdę nie wie, co ze sobą zrobić. Mamy też dziewczynę, która parzy kawę dla kochanka, starsze, wypalone małżeństwo, parę gejów i ulicznego grajka. Wszystkich łączą klimatyczne Santiago de Compostela i tytułowe spotkania przy stole. Jedzenie jest tutaj świadkiem dramatycznych zachowań bohaterów. Stół – miejscem podziałów i zbliżeń. Skrępowanych uczuć. Złamanych serc. Rozstajem życiowych wyborów. Gdy dodamy do tego nastrojową muzykę i fajną grę świateł – powinniśmy otrzymać całkiem udaną produkcję. Powinniśmy, ale chyba nie dostajemy.

Nie czytałem żadnych wywiadów z Coirą. Nie wiem, czy celowo przedłożył improwizację nad fabułę, ale jak dla mnie jest to wymieszanie wszystkich składników i próba zobaczenia, co z tego wyjdzie. Nie ma tu pogłębionej psychologii, zaplanowanej akcji, jedynie uchwycenie klimatu i przelotne wrażenia. Taki trochę paradokument. Bezpretensjonalny, miły dla oka, ale jednak pozostawiający niedosyt. Rozbudza apetyt i tyle. Jak te wszystkie wykwintne dania, które przed dwie godziny oglądamy na ekranie.

Komentarze

Apetyt na jedzenie
Bezpretensjonalność
Historie bohaterów
Klimat

Podsumowanie: Dużo jedzenia i dużo rozmów. Układanka uczuć bohaterów, w której brakuje czegoś „extra”, co wyróżniłoby ją spośród podobnych, mozaikowatych produkcji.

3.9


Ocena użytkowników: 0 (0 głosów)

Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑