Putin przemówił do świata. Wyszło analizuje jego słowa

Opublikowano Grudzień 18, 2014 | przez ZP

President Putin holds annual news conference

Raz do roku rosyjscy intelektualiści odkładają na biurko książki Dostojewskiego, pijacy przestają faszerować się wódką, a miliarderzy – chędożyć atrakcyjne modelki. Te niezwykłe wydarzenia mają miejsce wtedy, gdy Władimir Putin przemawia na konferencji prasowej. Dzień X miał miejsce akurat w czwartek 18 grudnia. Spragniony niebanalnych fraz wypływających z ust guru wschodu, raczyłem byłem przeczytać kilka relacji z tego wiekopomnego wydarzenia. I powiem wam jedno: prezydent mnie nie zawiódł.

Przede wszystkim: Putin po raz kolejny udowodnił, że jest fit. Ten były judoka, który pewnie powaliłby na tatami bez większego wysiłku niedźwiedzia syberyjskiego, powiedział: „Nasi obywatele muszą, zamiast chodzić na wódkę, uprawiać sport – nawet jeśli to kosztuje”.

Cóż za odwaga bije z tych słów! W dobie problemów z rublem, w czasach zachodnich sankcji, nieustraszony Władimir nie boi się krytykować największej przyjemności jaką ma od setek lat jego naród, mianowicie chlania. Ja w życiu nie pojechałbym tak ostro, lękałbym się, że moje spadające poparcie zleci na łeb na szyję gdy powiem dość wódzie, jak widać Putin tego dylematu nie miał. Putin uważa najwyraźniej, że nikt i nic nie jest w stanie mu zagrozić, jest przekonany, że oderwany od butelki naród nie ruszy na wkurwie w kierunku Kremla. Takiej pewności siebie to nie miał nawet Ivan Drago przed moskiewską potyczką z Rockym, brawo.

Chcieć nie chcieć muszę pozostać w temacie napojów, choć w tym momencie odejdę od tych zawierających alkohol, skupię się na gazowanych. Oto bowiem rosyjski prezydent bez mrugnięcia okiem zaatakował najbardziej kapitalistyczny ze znanych nam płynów, czyli Coca-Colę. Powiedział o niej tak: „To podobno niezdrowy napój – moi eksperci tak twierdzą. Na szczęście mamy własne napoje, również bezalkoholowe”.

Możecie się śmiać z tego co napiszę, nie dbam o to, spróbuję być równie odważny co Putin i stawiać tezy podobnie klarowne: uważam, że słowa o coli mogą zaowocować wybuchem trzeciej wojny światowej. Wiadomo, Jankesi są przewrażliwieni w temacie swoich eksportowych towarów. Można podśmiewać się z ich niezdrowego trybu życia, czy średnio atrakcyjnych kobiet, ale broń cię Boże by robić sobie jaja z baseballu, Białego Domu czy Coca-Coli właśnie. Taka napaść na ulubiony trunek świętego Mikołaja (nie wierzę reklamom Pepsi twierdzącym, że jest inaczej) i setek milionów Amerykanów, może skończyć się tragicznie dla całego świata – Barack Obama nie wytrzyma i wypowie Rosjanom „solówę”.

Zresztą, jeśli uważnie wsłuchamy się w słowa Putina, uznamy, że jest to rozwiązanie całkiem możliwe: „Mamy tylko dwie bazy wojskowe za granicą – w Kirgistanie i Tadżykistanie. USA mają bazy wszędzie na świecie. I to my jesteśmy agresywni?”

Tym światłym zdaniom po prostu nie wypada nie przyklasnąć! Wiadomo, ruskie od setek lat skupiali się głównie na pisaniu książek, konsumpcji wódki, tańcach oraz jeździe figurowej na lodzie. A wojny? Jakie wojny! Tak pokojowi jak nasi sąsiedzi to nie są nawet Duńczycy! Zresztą prezydent Władimir potwierdza moją tezę kolejnymi zdaniami, z których bije pacyfizm: „Czy to my zbliżamy nasze bazy wojskowe do innych krajów? My chcemy tylko walczyć wspólnie z terroryzmem i innymi problemami międzynarodowymi”.

Wiadomo, tak właśnie jest. Co złego – to nie Rosja. Jeśli ktoś zniszczy panujący na świecie porządek i ład, będą to te otyłe dziady od Coca-Coli, a nie wysportowani abstynenci z Moskwy i okolic.

Ostatnie wspomniane przeze mnie cytaty z Putina pokazują wyraźnie, iż biedak jest zdenerwowany i sfrustrowany. Czuje się pewnie trochę jak artysta, którego ogół nie rozumie i miast chwalić jego genialne dzieła, nieustannie je krytykuje. Czy w tej smutnej dla Władimira sytuacji może dziwić, że na konferencji wstrząsnął dziennikarzami mówiąc „nie zdecydowałem jeszcze czy wystartuję w 2018”?!

Aż dziw, że obecni na sali żurnaliści słysząc to zdanie nie wybuchli płaczem równie rozpaczliwym co ten, który wydaje z siebie syn kiedy chowa do ziemi ojca. Porównanie to stosuję nie bez powodu: Rosja pozbawiona Władimira to byłoby właśnie dziecko, które staje się sierotą. Przecie Putin to czuły, kochający tata, który chce jednego: wychować swoje pociechy na porządnych ludzi. Dodam, że robi to z czysto altruistycznych powodów, o czym najlepiej świadczy kolejne zdanie prezydenta: „ja nawet nie wiem ile zarabiam”.

Ha, ja też nie mam pojęcia jakie sumy wchodzą w grę! Zgaduję jednak w ciemno, że pogłoski o miliardach USD na tajnych kontach Władimira są kosmicznymi bzdurami. Już prędzej jestem w stanie uwierzyć w to, że Putin żyje na co dzień jeszcze skromniej niż Szymon Słupnik i gdyby przyszło co do czego, gdyby uniósł się dumą i nie wystartował za cztery lata, to chwilę później padłby z głodu, pozbawiony w podziurawionym portfelu choć jednego nędznego rubla. Do takiej sytuacji dopuścić nie można, dlatego mam nadzieję, że prezydent będzie panował w Rosji, a kto wie może i na znacznie rozleglejszych terytoriach, do swych ostatnich dni. Amen.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑