5 spektakularnych kłamstw, które miały zaimponować kobietom

Opublikowano Maj 8, 2013 | przez ZP

klamcy

Oszukałeś kiedyś w klubie dziewczynę mówiąc jej, że jesteś dyrektorem dużej firmy? Jeśli tak, to wyjątkowo… grzeczny kłamca z ciebie. Poniżej lista facetów, którzy pojechali duuuużo ostrzej.

5. Zaczynamy od niejakiego Todda Blauvelta. Chłopak chciał zaimponować świeżo poznanej lasce i, za jednym zamachem, jej rodzinie. Dlatego postanowił zaprosić ich do pięknej, olbrzymiej posiadłości, mającej aż 2000 m2.

Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie jeden „drobny” szczegół: to nie był dom Todda. Blauvelt nie przejął się specjalnie tą pierdołą i oznajmił wybrance i jej krewnym, że dostał go w spadku po dziadku, co oczywiście było kompletną bzdurą.

Cała mistyfikacja, naturalnie, skończyła się dla Bauvelta fatalnie. Gość został złapany przez właściciela posesji (który wg informacji Todda miał być w tym czasie poza jej terenem), kiedy szpanował przed gośćmi wyczesanymi sypialniami. Potem chłopak miał przegwizdane – policja i te sprawy.

4. Todd i tak nie ma co równać się z Michaelem Santosem. Ten to dopiero dał czadu! Zaczęło się od tego, że narąbany w trzy dupy zabrał swoją narzeczoną na przejażdżkę autem. W sumie nie powinien go prowadzić nie tylko ze względu na % we krwi – jakiś czas wcześniej stracił bowiem prawko, no zgadnijcie za co? Of course, za jazdę pod wpływem.

No więc ów Santos wymyślił sobie, że zaszpanuje przed ukochaną czymś więcej niż kierowaniem auta po pijaku, a mianowicie… pilotowaniem. Michael podjechał na najbliższe, małe lotnisko, włamał się do pierwszego z brzegu samolotu i rachu-ciachu go odpalił.

Gdy próbował rozkminić, jak wzbić się w powietrze, pojawił się tzw. element suspensu – jeden z silników stanął w płomieniach. Pijany, niedoszły pilot jakimś cudem uratował siebie i kobietę, a następnie zwiał z miejsca „katastrofy”. Możliwe, że nigdy by go nie złapano, gdyby nie dłuuuugi język. Santos pochwalił się znajomym swoim wyczynem, ludzie przekazywali sobie tę anegdotę z ust do ust, aż w końcu trafiła do policji. Efekt? Cztery lata więzienia kary.

3. Pani Day była przekonana, że jest kobietą bohatera wojennego. Już na jednej z pierwszych randek jej mąż, Roger, pochwalił się, że za swoje dokonanie na froncie otrzymał SIEDEMNAŚCIE medali.

Niewiasta jakoś nie pomyślała, że aby dostać tyle odznaczeń gościu musiałby być połączeniem Rambo, rotmistrza Pileckiego i Jamesa Bonda. Była przekonana, że chłop mówi prawdę. Co więcej, gorąco współczuła swojemu partnerowi tego, że wszystkie medale mu… skradziono. Dlatego zakochana po uszy małżonka zrobiła spis rzekomych odznaczeń, a następnie pojechała do fachowca je odtworzyć.

Kiedy już były gotowe, Roger dumnie paradował z nimi na piersi podczas spotkania weteranów. Kolo świecił się jak choinka, więc ex-wojacy, nieco bardziej rozgarnięci niż pani Day, wywęszyli jakiś przekręt. Skutkiem tego nasz heros stanął przed sądem gdzie pokornie wyśpiewał, że wszystkie jego niesamowite wyczyny to efekt wyobraźni, nic więcej.

Mamy nadzieję, że szanowna połowica odpowiednio go ukarała: jeśli nie rozwodem, to przynajmniej kilkuletnim nakazem spania na kanapie w salonie.

2. Idziesz z dziewczyną na spacer. Nagle przed wami pojawia się niebezpieczny kolo z kosą, który chce pieniędzy. Jesteś spokojny jak buddyjski mnich. Patrzysz na niego z zimną furią, a potem obezwładniasz bandziora kilkoma ciosami karate. Któż z nas nie fantazjował w ten sposób?

Poznajcie Jefferey’a Siegela, kolesia, który postanowił urzeczywistnić ten scenariusz. Oczywiście nie poszedł do Bronksu ze swoją randką i napisem „jebać czarnych” na t-shircie. Gościu był dużo mniej odważny: poprosił swojego kumpla, aby upozorował atak w trakcie schadzki w parku. Siegel miał go obezwładnić, a tym samym zaimponować atrakcyjnej dupeczce, którą chciał, prędzej lub później, dmuchnąć. Niestety, Jeffery nie przewidział jednego – że kiedy przed panną pojawi się typ z nożem, ta nie będzie czekała na jego popisy, a zamiast tego po prostu weźmie nogi za pas. Dziewczyna zwiała zostawiając obok siebie zszokowanych kumpli.

Siegel jednak tak łatwo się nie poddał. Na poczekaniu wymyślił plan b, który wyglądał z grubsza tak: drasnął się kilka razy kosą, a następnie zadzwonił po gliny. Opowiedział im, jak to został zaatakowany, ale dzięki znajomości sztuk walki sobie poradził, zresztą nie pierwszy raz, w trudnej sytuacji.

Policjanci nie łyknęli przynęty. Jeffery wydał im się nazbyt zdenerwowany jak na kafara, który pare razy w życiu rozprawił się z kolesiami spod ciemnej gwiazdy.

Kiedy go przycisnęli, chłopak wyśpiewał całą prawdę, która doszła też do jego wybranki. Kolejnej randki już nie było…

1. Jak zażegnać małżeński kryzys? Spektakularnie dużym bukietem kwiatów? Kolacją w drogiej restauracji? Nieee, to sztampa. Lepiej powiedzieć małżonce, że właśnie wygrało się majątek na loterii. Powiedzmy jakieś 13,5 mln dolarów.

Taką właśnie historię sprzedał żonie Howard Walmsley. Zresztą nie tylko jej. Gościu był tak dobrym aktorem, że przekonał kilka banków, by udzieliły mu sporej pożyczki, wynajął dom wart prawie pół bańki, a także skombinował jaguara. Zadziwiające, ale zrobił to wszystko jedynie za pomocą fałszywego kuponu!

Walmsley bujał się na opinii farciarza-bogacza mega długo, aż dwa lata. Kiedy pewnego pięknego ranka przed jego wypasioną chałupą pojawiła się policja, wiedział już, że jest pozamiatane. Pokornie dał się skuć, a potem oczekiwał od żony rozwodowego pozwu.

Nie dostał takowego. Zamiast tego pani Walmsley powiedziała, że będzie z Howardem na dobre i na złe i poczeka aż za trzy lata opuści więzienie. W jej ocenie mąż nie uczynił bowiem nic złego, robił tylko „wszystko co mógł, by utrzymać związek”.

Jak widać, miłość ci wszystko wybaczy.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑