5 styczniowych premier płytowych na dobry początek 2017

Opublikowano Styczeń 11, 2017 | przez MB

Mimo że 2017 rok dopiero się rozkręca, na rynku już pojawiają się płyty, które mają duże szanse na to, aby na samym jego końcu znaleźć się w zestawieniach najlepszych wydawnictw. Poniżej przedstawiamy kilka z nich.

1. Sepultura – Machine Messiah

Sepultura

Mimo że Max Cavalera w dalszym ciągu twierdzi, że Sepultura bez niego nie nagrała żadnego dobrego kawałka, każda kolejna płyta brazylijskiego zespołu to duże wydarzenie. Szczególnie, że nie nagrywa ich zbyt często i nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. W dalszym ciągu jest synonimem porządnego pierdolnięcia. Może i z mniejszym polotem niż kiedyś, ale nikt, kto całym sercem kocha muzykę metalową, nie śmie powiedzieć na Sepulturę złego słowa. Mimo że aktualnie to już właściwie zupełnie inna kapela niż w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Pierwsze dźwięki z nadchodzącego „Machine Messiah” oczywiście  już ujrzały światło dzienne i zapowiadają naprawdę dobry album. Mocno wierzymy w to, że najlepszy od czasów „Against”, pierwszej płyty z Derrickiem Greenem na wokalu, czyli idealny, żeby nowy rok otworzyć z przytupem.

2. Bonobo – Migration

Bonobo

Dla polskich fanów Bonobo to postać szczególna. Każdy jego koncert w naszym kraju wyprzedaje się na pniu i każdy jest bardzo mocno wyczekiwany. Czujemy pod skórą, że przy okazji promocji „Migration” również odwiedzi Polskę. Ta płyta zapowiada się po prostu pysznie. Wystarczy posłuchać singlowej „Kerali”, żeby domyślić się z czym będziemy mieli do czynienia. Melancholijnego i wesoło zamyślonego Bonobo lubimy najbardziej, dlatego nie możemy doczekać się „Migration”. Jego muzyka zawsze ma drugie dno i za każdym razem jest czymś więcej niż tylko tym, co zarejestrowano w studiu. Nowy album będzie o tyle dużym wydarzeniem, że to pierwsza od czterech lat płyta ze świeżym materiałem. Nie żadne tam remixy, ani wersje live, tylko kompozycje pisane m.in. w autobusie w trakcie trasy koncertowej. Przewidujemy, że ta płyta będzie towarzyszyć nam podczas długich, zimowych wieczorów.

3. The xx – I See You

XX

Jeśli bardzo często na wyrost mówi się o jakiejś płycie, że była mocno wyczekiwana, to „I See You” taka jest naprawdę. Zespół swoją ostatnią dotychczasową płytę wydał w 2012 roku, która w dodatku nie okazała się najlepsza. Czyli wychodzi na to, że dobrą muzykę The xx wydało tylko w 2009 roku. To był wtedy prawdziwy sztos. Ale siedem lat bez pięknych utworów tej grupy to zdecydowanie za długo. Bardzo chcemy by jej nowe piosenki okazały się chociażby w połowie tak ujmujące. Jeśli tak się stanie, rankingi najlepszych płyt 2017 roku będą należeć do niej.

4. O.N.A. – Bzzzzz

ona

Choć nie jest to premiera sensu stricto, to jednak warto na tę płytę zwrócić uwagę. Prawda jest bowiem taka, że wielu współczesnych odbiorców muzyki nie ma bladego pojęcia o tym, co Agnieszka Chylińska robiła zanim została lubianą osobowością telewizyjną i uczestniczką Sylwestra z TVN-em. Otóż Agnieszka Chylińska śpiewała w zespole O.N.A. i wymiatała. Nadchodząca reedycja płyty „Bzzzzz”, czyli kultowego krążka jej macierzystej grupy, przypomni zarówno o jej artystycznie najlepszych czasach, jak i o tym, że przed laty nie szlajała się po programach śniadaniowych i miała na wszystko wyjebane, liczyła się muzyka, dobre teksty i rock’n’roll. Z resztą bardzo dobrze, że płyty O.N.A. ukazują się jeszcze raz na CD, bo to znak, że ktoś jeszcze o tym genialnym zespole pamięta. Przydałoby się jeszcze, żeby jego krążki zostały wydane w digitalu, wtedy zostaną uwiecznione dla potomności.

5. Dwa Sławy – Dandys flow

Sławy

Na nowe utwory tych dwóch świrów warto czekać zawsze. Nawet jeżeli miałyby się okazać poważniejsze niż dotychczas. Premierowe kawałki Dwóch Sławów brzmią bardziej egzystencjalnie niż poprzednie, mają w sobie więcej melancholii i zadumy. Mimo to nadal słychać ich wybitne flow, mądrość i łatwość w komentowaniu rzeczywistości. Jednak mimo tego, że już kilka utworów znamy, to nadal nie mamy pewności czego się po niech spodziewać, do czego właściwie powinniśmy się już przyzwyczaić. Dwa Sławy to najbardziej nieokiełznani polscy raperzy, których rymów nigdy nie mamy dość. Z ich ust nie wyszło jeszcze ani jedno niepotrzebne słowo i ani jeden bezsensowny wers. Dlatego muzyka duetu jest tak bardzo potrzebna. Nie mamy wątpliwości co do tego, że „Dandys flow” w 2017 roku zapisze się złotymi zgłoskami .

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑