5 wiosennych polskich premier płytowych, na które czekamy

Opublikowano Kwiecień 13, 2016 | przez MB

Jest wiosna, jest pięknie. A będzie jeszcze fajniej, ponieważ już wkrótce ukażą się poniższe płyty rodzimych artystów.

1. Shy Albatross „Woman Blue”

shy 2

Shy Albatross to niezwykły projekt czwórki muzyków – Raphaela Rogińskiego, Huberta Zemlera, Miłosza Pękali i Natalii Przybysz. Pierwsza próbka ich współpracy już jest, to cudowna piosenka „Moonlight”. Bardzo stylowa, pełna głębokiego brzmienia i mocno nostalgiczna. Tak też zapowiada się cała płyta nagrana do słów folkowych wierszy rodem z Ameryki Północnej i zagrana m.in. na tak interesujących instrumentach, jak wibrafon, mandolina, balafon i cymbały. Podstawą jest oczywiście gitara i blues. Przybysz na płycie „Prąd” już udowodniła, że w takich klimatach odnajduje się jak żadna inna polska wokalistka, Rogiński, Zemler i Pękala to z kolei wszechstronni muzycy o niezwykłej wrażliwości, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Ich wspólna płyta może być piękna.

2. Reni Jusis „Bang!”

bang

Długo jej nie było. Na szczęście wraca i będzie bang! Reni Jusis już dawno temu odeszła od estetyki wstrętnego popu, zaczerpnęła inspiracji, posłuchała światowej muzy i przeistoczyła się w świadomą, ambitną artystkę, której twórczość potrafi zaskakiwać. Zapowiadający nową płytę singiel „Bejbi Siter” sugeruje, że tym razem usłyszymy ją w electropopowym wcieleniu i jest to naprawdę przyjemna perspektywa. Słuchając piosenki i oglądając zdjęcia z najnowszych sesji zdjęciowych Jusis można dojść do wniosku, że przez siedem lat, które mijały od wydania albumu „Iluzjon cz.1”, wokalistka mocno pracowała nad ciekawym brzmieniem i intrygującym wizerunkiem. Przy okazji zawierała też wartościowe znajomości. Poznała Kubę Karasia z The Dumplings, M.Bunio.S z Dick4Dick i genialnego producenta STENDEKA. Efekt końcowy w postaci płyty „Bang!” może być zachwycający.

3. Piotr Zioła „Revolving Door”

zioła

Ten młody chłopak na polski rynek wdarł się prawdziwym przebojem właściwie znikąd. Wcześniej pojawił się co prawda w X Factorze, ale stamtąd mało kto go pamięta i to chyba lepiej, że nie ciągną się za nim takie skojarzenia. Chłopak jest mega utalentowany i niesamowicie stylowy.  Brak mu może jeszcze opierzenia, obycia i pewności siebie, ale potencjał drzemie w nim ogromny. W dodatku otaczają go znakomici muzycy i kompozytorzy, którzy czuwają, żeby jego repertuar był na wysokim poziomie. „Revolving Door” reprezentują już dwa single – „Podobny” i „W ciemno” – każdy z nich okazał się strzałem w dziesiątkę. Na korzyść Zioły przemawia także spójny z piosenkami wizerunek w stylu retro, którym uderza nie tylko do rówieśników, ale przede wszystkim do odbiorców lubiących po prostu dobrą muzykę. Wiele wskazuje na to, że polubimy jego debiutancką płytę.

4. Bemy „Grizzlin’”

bemy

Kolejni ekscytujący debiutanci. Bemy to dwóch pochodzących z Francji braci mieszkających i tworzących w Polsce. Grają pulsujący energią zadziorny, ale melodyjny indie rock z elementami elektroniki, którego w ten sposób u nas jeszcze chyba nie pokazywano. A na pewno nie z tak dobrym angielskim. Trochę to trwało zanim doczekali się kontraktu płytowego, ale dziesiątki koncertów zagranych na festiwalach (m.in. na Woodstocku, Jarocinie, Spring Breaku i Sofar Sound), występ w Must Be The Music oraz supporty przed zagranicznymi gwiazdami w końcu się opłaciły. Na żywo zespół robi świetne wrażenie, dostępne w sieci kawałki i covery napawają optymizmem a okładka podpowiada ciekawy, alternatywny kierunek. Czekając na „Grizzlin’” liczymy na coś świeżego i orzeźwiającego.

5. Brodka „Clashes”

brodka

Coś nam mówi, że nie jesteśmy jedynymi, którzy czekają na tę płytę. Po wielkim sukcesie „Grandy”, która rozniosła się po kraju szerokim echem, prawdopodobnie trudniej znaleźć osobę, która miałaby ją gdzieś. Swoim trzecim albumem Brodka zawiesiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko, a potem jeszcze poprawiła świetną EP-ką z takimi hitami jak „Varsovie” i „Dancing Shoes”. Już teraz widać, że artystka zmierza w nieco innym kierunku. Wizerunkowo podąża w stronę teatru, muzycznie odcina się od radiowych przebojów. I dlatego ciekawi nas jeszcze bardziej. Liczymy się z tym, że „Clashes” nie będzie wchodzić tak łatwo i że może nie dostarczyć nośnych hiciorów, ale Brodka rozwija się w tak ekscytujący sposób, że wszystko co robi jest warte uwagi.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑