5pointz zamalowane, ostatnie dni Mekki ulicznych artystów

Opublikowano Listopad 20, 2013 | przez Gofrey

Nowy Jork, Queens. Long Island. Całe osiedla, czy całe dzielnice będące żywym pomnikiem kultury hip-hop. Pośród nich ruiny fabryki, która stała się legendą na długo po jej opuszczeniu przez ostatniego pracownika. 5pointz.

Kawałek miejskiej tkanki, budynek jakich wiele w Nowym Jorku, Łodzi, Berlinie i Budapeszcie. Dla grafficiarzy – Mekka. W tym roku minęło dokładnie dwadzieścia lat, od momentu gdy jeden z nowojorskich społeczników zaproponował uczynienie z fabrycznego gmachu ulicznej galerii sztuki. Ściany przez dwie dekady pokrywały się coraz nowszymi i doskonalszymi malunkami najlepszych artystów z całego świata. 5pointz było obiektem hip-hopowych turystów ze wszystkich kontynentów.

Znaleźć tam swoją ksywkę oznaczało być kimś w świecie ulicznej sztuki. Zdjęcia budynku lądowały w kolorowych czasopismach, 5ptz.com informowało o świeżych pracach, nadchodzących wydarzeniach i zjazdach fanatyków farby w aerozolu ze świata. Miejsce tętniło życiem, pokazując jednocześnie jak długą drogę przebył hip-hop, od prostych kresek oznaczających terytorium kryminalnych gangów do wielkiej galerii sztuki z malowidłami ciekawszymi, lepiej wykonanymi i bardziej ambitnymi niż zbiory niejednego muzeum.

Zresztą, wystarczy krótki spacer po 5pointz…

5pointz

 

 

Dziś miejscówka wygląda tak:

pointz

Nie pomogły protesty artystów, nie pomogły płomienne przemowy, ani walka sprejem na ulicach Nowego Jorku. Manifest Banksy’ego, bodaj najsłynniejszego ulicznego artysty świata, również nie spotkał się ze zrozumieniem. Nowy Jork uznał, że dzieła najlepszych twórców graffiti w historii nie posiadają żadnej wartości, która gwarantowałaby im ochronę prawną. Nowy właściciel terenów, Jerry Wolkoff, ma wobec tego miejsca inne plany – chce postawić apartamentowce, przywrócić okolicy „normalne”, nieskażone „wandalizmem” życie. Rozbiórka obiektu planowana na końcówkę roku została poprzedzona zamalowaniem większości budynku. Wielogodzinna praca setek artystów pokryła się bielą.

Najlepszy komentarz wygłosili sami grafficiarze, którzy pojawili się pod budynkiem po zamalowaniu wszystkich prac. Na ścianie, gdzie wcześniej widniał szyld „5pointz”, wyświetlono krótką informację: „jak to możliwe, że to nas określano zawsze wandalami?”.

Jednego możemy być pewni. Wolkoff będzie miał spore trudności, by utrzymać czyste ściany w swoich luksusowych blokach. Rest in peace, 5pointz.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑