7 najbardziej irytujących wakacyjnych fuch

Opublikowano Maj 30, 2014 | przez MB

Zbliżający się okres wakacyjny kojarzy nam się wyłącznie z luksusowym kurortem, zimnymi drinkami i skąpo odzianymi paniami. Teraz, bo nie zawsze tak było. Smak fizycznej pracy znamy bardzo dobrze. Wiemy też jak smakuje gorycz przełykanej śliny, gdy trzeba było tyrać w wakacje. A to w smażalni, a to w lodziarni, a to w zapyziałym ośrodku wypoczynkowym.

Praca ciężka, pieniądz mały, chociaż doświadczenie cenne. Bo wakacyjna praca w Polsce znacznie różni się od tej, jaką łapią dzieciaki w amerykańskich filmach. Hartuje na całe życie i uczy pokory. Prawdopodobnie właśnie wtedy po raz pierwszy młody człowiek ma szansę przekonać się, czym jest wspomniane przez Jacka Braciaka słynne już ruchanie w dupę.

Robota na czarno, bez umowy, nadgodziny, sranie pod drzewem, spanie na glebie, orka od rana do nocy. Nigdy nie ma też pewności, czy pracodawca zdecyduje się wypłacić należne honorarium. Na szczęście czystego nieba i błękitnego morza zabrać nie jest w stanie…

Gdy przesiadujemy teraz w gabinetach naszych bossów skamląc o upragniony wolny tydzień w lipcu, sięgamy pamięcią wstecz do najbardziej irytujących wakacyjnych fuch.

 

1. Zbieracz truskawek

truskawki

Ujebany po łokcie, pokuty, w dodatku w pełnym Słońcu i z holenderskim szefem, który batem negocjuje liczbę pełnych koszy na dzień. U Polaka się nie opyla, więc jedziesz na saksy jak wujek Robert po 1981 roku. Robota nędzna, upokarzająca i niewdzięczna.

 

2. Promotor

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niestety, nie taki jak Don King. Promotor w Polsce częstuje koreczkami, kawałkami sera albo kiełbasy tudzież nalewa przechodniom kawę podczas akcji promocyjnych. Szczerzy się sztucznie, płaszczy przed klientami, często taszczy ze sobą ciężki sprzęt. Najgorsze jest jednak noszenie żenującego uniformu, który gryzie i nie przepuszcza powietrza.

 

3. Pomoc kuchenna

pomoc kuchenna

Wakacyjna praca na kuchni jest jak zesłanie albo obóz przetrwania, na który rodzice wysyłają niegrzeczne dzieci. Polskie kurorty oferują szeroką paletę tego typu miejsc: smażalnie, gofiarnie, kebabownie, cukiernie, restauracje z polskim jadłem, stołówki, bary mleczne. Każde z nich to poligon doświadczalny, który przetrwać mogą nieliczni. Ruch jak w ulu, skwar niemożliwy, szef chuj, olej leje się po łapach, oparzenia drugiego stopnia, opasłe Niemcury zalotnie się do ciebie uśmiechają, najgorzej. Na szczęście zostawiają napiwki.

 

4. Ratownik

ratownik

Niestety nie taki jak Mitch Buchannon. Siedzi na dupie cały boży dzień, grzeje ryj na Słońcu i nie może wejść do wody. Nie jeździ żółtym jeepem, nosi obciachowy pomarańczowy t-shirt, narażony na udar Słońca. Największą atrakcja: przesypywanie piasku między palcami. Jeśli jakimś cudem ratownikowi z kiepską dniówką udaje się przeżyć dwa tygodnie w Mielnie, to w trzecim umiera z nudów.

 

5. Sprzedawca jagodzianek

sprzedawca jagodzianek cvw

Dla polskiego morza postać kultowa. Jeśli leżysz na plaży a nikt nie sprzedaje jagodzianek, wiedz, że coś się dzieje. Często budzi skrajne emocje, ale wiedz też, że on ma to gdzieś. Nienawidzi wszystkich po równo. Podczas gdy społeczeństwo wygrzewa dupy na piachu Kołobrzegu, on popyla z ciężką lodówą i przeciska się między Ryśkami i Zośkami. Do tego poci się jak mysz i na pewno ma zniszczone stawy. W dodatku nie może sobie odpalić ani jednej bułki na krzywy ryj.

 

6. Tatuażysta

tatuaż z henny

Wiecie o jakiego chodzi, takiego, co siedzi przy promenadzie i dziara flamastrem. Tzw. tatuaże z henny, które schodzą po tygodniu. Jeśli z usługi korzystałyby wyłącznie dzieciaki, wszystko byłoby w porządku. Niestety taka rozrywka stała się popularna wśród pijanych w sztok cebulaków, najczęściej przegrywających jakiś zakład. Tatuowanie motylka albo Hello Kitty na udzie starego dziada jest co najmniej odpychające.

 

7. Dystrybutor ulotek

ulotki

Ta robota jest żmudna nie tylko w wakacje, ale wtedy wkurza najbardziej. Wreszcie można byłoby się wyspać, polegiwać do dwunastej i mieć wszystko w nosie. Pracując jako dystrybutor ulotek trzeba wstać o szóstej i sterczeć przez kilkanaście godzin w jednym miejscu. Praca podobna do promotora, bo związana z napraszaniem się ludziom i wciskaniem im chłamu. Pracownik cierpi nie tylko fizycznie, ale i moralnie.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑