7 września, czyli nostalgia – najczarniejszy dzień w historii hokeja

Opublikowano Wrzesień 7, 2013 | przez Limonow

lokomotiw-jaroslawl

Skłamałbym mówiąc, że dzień zamiast od kawy i papierosa zaczynam od portali NHL lub KHL. Owszem, samą dyscyplinę lubię – staram się oglądać dość regularnie play-offy, na bieżąco ogarniać większe transakcje, ale bez fanatyzmu. Dwa lata temu za sprawą hokeja jednak kompletnie oniemiałem.

Zgłupiałem wręcz, mimo że wygrzewałem się jak król życia na leżaku w cebulandii. Ale na telefonie odpaliłem sports.ru, a tu bach – ogień, czarne tło, popłoch, każdy news ze wstążką. Dziś druga rocznica katastrofy lotniczej Lokomotiwu Jarosławl.

Warto to wszystko przypomnieć. Pomijając fakt, że zwyczajnie szkoda takiej liczby ofiar (44 osoby), to jednak wielu ludzi w Polsce musi ich rozpoznawać. Podpowiadam – jak nie z rzeczywistej tafli, to z… monitora i gier NHL od EA Sports. A częścią z zabitych sterowałem już nawet w NHL 2000 (Demitra, Karpowcew, Korolow, Rachunek Salej, Skrastins, Vasicek)…

O tyle intrygująca to była gra, że EA jako pierwsza spróbowała w niej tak realnego odzwierciedlenia wyglądu zawodników. Pomijając pierwsze projekty cybertwarzy (po nich byłem w stanie rozpoznać każdego gracza w lidze), każdy zawodnik miał w dodatku wmontowane swoje oficjalne zdjęcie z nhl.com. Wyobraźcie sobie – to było dziwne, żeby 11 lat później zobaczyć znowu te profilówki. Owszem, trochę starsze i w dodatku wszystkie czarno-białe…

Nie chce roztrząsać tej tragedii, pisać o winie. Po co – jeśli ktoś zechce, odpali wikipedię. Fakty są jednak takie, że owa katastrofa była wprost absurdalna, nie powinna się nigdy wydarzyć. Nie w dobie kosmicznych technologii i miliardów rubli rozrzucanych na najdroższe hokejowe hale w Europie, czy też ośrodki treningowe. Wszystko było idealne, wspaniałe, nawet samolot. I co nawaliło? Jak to w Rosji – najgłupszy detal. Maszyna za długo nie mogła się wznieść i jak w końcu oderwała się od ziemi – uderzyła w wieżę nawigacyjną zajmując się ogniem. Dlaczego? Ano dlatego, że zamiast paliwa leciała jak na jakimś oleju z frytek z McDonalds. Niska jakość sprawiła, że silniki nie pracowały jak należy… Później niby oficjalną wersją wydarzeń był błąd pilota, ale kto w to uwierzył?

Jest we mnie trochę zwyrola – odszukałem od razu na różnych dziwnych portalach zdjęcia z katastrofy. To było jeszcze o tyle paraliżujące, że resztki ciał walały się wtedy… w klubowych bluzach. Cała ekipa gladiatorów przepadła za jednym zamachem, wyżył pierwotnie z nich tylko Aleksandr Galimow. Zszokowany, poparzony, wręcz z nadpalonymi fragmentami ciała. Cały czas przytomny. Widziałem na żywo w telewizji, jak puszczają fragment, kiedy karetka przewozi go do szpitala. Jak wrzeszczy, walczy. Budził się w szpitalu, rozmawiał nawet ponoć z ojcem. Zmarł po paru dniach.

Nie widziałem wiele razy tego Lokomotiwu, ale kadrowo mieli chyba wtedy najmocniejszą pakę. Pavol Demitra, jeden z najlepszych słowackich hokeistów wszech czasów. Nieodżałowany przez naszych sąsiadów, którzy nawet… utożsamiali się z nim na tirach.

kapi1

Nie chcę tego przedłużać, uderzać w patos. Jest mi dzisiaj zwyczajnie przykro, jak to sobie wszystko przypomnę. A jeśli ktoś zna język rosyjski – polecam mu krótki film „Prierwannyj Polot”.

http://vimeo.com/28977456

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑