Jak ktoś chce przeczekać zimę, to może poklikać w Diablo III

Opublikowano Styczeń 7, 2013 | przez kozak

diablo_3_iii_recenzja_43

Jestem mnichem, poziom 32, jak machnę toporem to zadaję obrażenia o sile 340. Mój pancerz warty jest 900 punktów. Nie wiem, czy to wstyd w tym wieku jeszcze grywać na komputerze albo na konsoli, chyba nie. A jeśli wstyd – no to trudno, przyznaję się. Gry Diablo III nie mogłem sobie odmówić, bo lata temu grałem w dwie pierwsze części i teraz – gdy po dekadzie oczekiwania – wyszła trzecia to od razu ją nabyłem. To samo zrobiło w pierwszych dniach 50 000 osób w Polsce, a firmie Blizzard na moment skończyły się nawet elektroniczne klucze, chociaż wydawałoby się, że generować je można bez końca. Zgaduję, że Diablo III może być największym kasowym hitem 2012 roku i że zostawi daleko w tyle nawet największe produkcje z Hollywood. Jeśli Call of Duty 3 zarobiło miliard dolarów w ciągu pierwszych szesnastu dni to aż boję się myśleć, ile zarobi Diablo.

Niestety, słaba ta gra.

Może oczekiwałem zbyt wiele, może już ze mnie stary pierdziel i powinienem przerzucić się na coś dla starych pierdzieli, ale czekałem na Diablo III długo, a dostałem? Podretuszowaną dwójkę? Na pewno nic rewolucyjnego. Grafika może być, ale na kolana mnie nie rzuciła (jak dla mnie – podobna do tej sprzed dziesięciu lat). Scenariusz niespecjalnie błyskotliwy, po jakimś czasie dialogi zaczęły mnie nudzić, więc nawet nie gadam z postaciami z gry, o ile nie jest to konieczne. A jak jest konieczne – wciskam X, żeby szybciej skończyły ględzić. Nie wiem, czy Diablo II rzeczywiście było lepsze na tle ówczesnej konkurencji czy to ja się zmieniłem, ale niewątpliwie tamta grała miała w sobie coś, czego ta nowa nie ma.

Ale klikam w to i klikam. W sumie nawet nie wiem, po co. Trochę przypominam kierowcę TIR-a, który z nudów wrzuca kasę do automatów rozstawionych na stacjach benzynowych. Bo wiecie co – w sumie ten cały Diablo III jest jak automat, jak jednoręki bandyta. Poziom trudności żaden (przy nastawieniu na normalny), chodzi tylko o to, żeby klikać, klikać, klikać i klikać. I jak się szybko klika to wyskakuje a to złoto, a to jakiś przedmiot. Jak na automacie, gdzie mogą ułożyć się trzy wisienki, a może nie ułożyć się nic. Tutaj możesz znaleźć jakiś znakomity miecz, a możesz zardzewiały hełm. I klikasz, klikasz, klikasz. I klikasz, klikasz, klikasz. Ta gra to tylko klikanie, bezmyślne klikanie. A potem zbieranie tego, co akurat system ci wylosował. Jednoręki bandyta w wersji premium. Z grafiką.

Klikałem jak głupek przez dwa dni, po drodze wyklikując na śmierć jakichś niby poważnych przeciwników. To wciąga, ale nie kręci. Wciąga tak jak rozgniatanie pęcherzyków powietrza w folii bąbelkowej. Wciąga jak windowsowy pasjans.

Mogę być za chwilę mnichem poziomu 40. Mogę mieć jakieś rąbadełko zadające dwa razy większe obrażenia. Ale co mi po tym? Chodzę, odkrywam mapę, ktoś wyskakuje go, bezmyślnie klikam, on leży rozwalony, ja idę dalej. Klik, klik, klik. Myślenia żadnego, zagadek żadnych, stwierdzam, że ta gra nie umywa się np. do Fallout 2. O, Fallout 2, gdzie twoje czyny decydowały o tym, jak postrzega cię otoczenie (karma!) – to był rewelacja. A Diablo III to niestety nic więcej niż tylko wykoszenie na miliardy dolarów ludzi, którzy stęsknili się za dzieciństwem.

Hmm, dziwne. Wszędzie Diablo zbiera dobre recenzje, więc powiedzcie mi – gdzie w moim rozumowaniu jest błąd? Dlaczego ta gra mi się nie podoba? A może macie tak samo? Może recenzje są dobre, bo… tak dziennikarzom wypada pisać?

Komentarze

Pożeracz czasu
Sens
Wielkie wow!
Oczekiwania vs efekt końcowy

Podsumowanie: Takie tam pitu, pitu dla miłośników klikania na czas. Rozbudowana wersja gry w trzy wisienki.

2

Słabizna


Ocena użytkowników: 2.7 (8 głosów)

Tagi: , ,



Back to Top ↑