9 rockowych koncertów, na które czekamy w 2015

Opublikowano Styczeń 13, 2015 | przez MB

Motörhead spiller på Orange scene på Roskilde Festival 2010. Motorhead.

Rok 2015 dla rock’n’rollowych koneserów zapowiada się pysznie. Sezon na ostre łojenie w Polsce zaczyna się już 14 stycznia warszawskim koncertem Royal Blood, sensacyjnych debiutantów z Brighton w Wielkiej Brytanii. Na jakie kapele jeszcze warto czekać? Przeczytajcie poniżej.

1. The Afghan Whigs (14.02 – Kraków , 15.02 – Warszawa)

 

Pod koniec lat 90. tylko jedna kapela była na tyle odważna, by łączyć brud muzyki rockowej z lekkością soulu – The Afghan Whigs. Dzięki temu na kartach historii zapisała się jako legenda. I to wciąż żywa. Dwa razy się rozpadli i dwa razy reaktywowali. Ponownie koncertują i nagrywają od 2012 roku, a ich album z 2014 „Do to the Beast” to totalny odlot. Mamy nadzieję, że podobny zaserwują nam już w lutym.

2. Mark Lanegan Band (18.02 – Warszawa, 19.02 – Kraków)

 

Zaraz po Afghan Whigs w Polsce zagra ich stary kumpel Mark Lanegan z zespołem. Screaming Trees, grunge, Seattle, Mad Season – te hasła mówią wszystko. Lanegan to czołowa postać brudnej gitarowej muzyki. Współtworzył jeden z najważniejszych nurtów lat 90., by po latach stać się najbardziej tajemniczą postacią sceny alternatywnej. Niedawno nagrał świetny album „Phantom Radio” i koniecznie trzeba go w wersji koncertowej.

3. The Black Keys (21.02 – Warszawa)

 

Ich koncert podczas ubiegłorocznego Open’era nie przebiegł zbyt fortunnie. Fani byli zachwyceni i tak, ale niektórym niesmak po awarii sprzętu pozostał do dziś. Dlatego dobrze się stało, że The Black Keys ponownie odwiedzają nasz kraj. Jeśli wszystko pójdzie jak z płatka, z pewnością udowodnią, że obecnie są najbardziej czaderską rockową kapelą na świecie.

4. Lynyrd Skynyrd (03.02 – Warszawa)

 

Na naszej liście znalazło się stosunkowo niewiele rockowych skansenów. Nie ma AC/DC, Judas Priest, Queen z Adamem Lambertem, Stinga i Paula Simona, Def Leppard, Scorpionsów, Deep Purple, ani nawet TOTO. Jest za to Lynyrd Skynyrd, bo na nich polscy fani musieli czekać najdłużej. Choć skład nie ten sam, a moda na southern rocka umarła wraz z dinozaurami, to usłyszenie „Sweet Home Alabama” oraz „Free Bird” na żywo nadal będzie ogromną przyjemnością.

5. Red Fang (26.04 – Wrocław, 27.04 – Kraków)

 

Stoner metalowy band z Portland, któremu ciężko się oprzeć. Grają tak mocno, że wali się ściana i leci gruz. Są przy tym mega wyluzowani. W zestawieniach najważniejszych koncertów 2015 raczej pomijani, ale niesłusznie. Otwierali koncerty Megadeth, Godsmack, Mastodon, Opeth i In Flames. W 2012 podbili Europę wspólną z trasą ze sludge’ową kapelą Black Tusk. W Polsce mają wierną grupę fanów, która jest tak samo beztroska jak ich ulubiona kapela. Takie koncerty wchodzą bardzo dobrze.

6. Black Label Society (Przystanek Woodstock, 30.07-01.08 – Kostrzyn)

 

Zakk Wylde to uosobienie rock’n’rolla i największy zawodowiec w branży. Choć przez lata grał z Ozzym Osbournem i spłodził z nim kilka słynnych płyt, dziś kojarzony jest głównie za sprawą Black Label Society. Z roku na rok zespół napiera tylko w jednym kierunku – do przodu. Moda i trendy nie są dla Wylde’a. Popisowe solówki i tłuste riffy będzie cisnął do samej śmierci. U nas w 2015 zagra aż trzy koncerty. Spośród z nich najważniejszy będzie chyba ten na Woodstocku, bo przyjedzie najwięcej fanów.

7. Motörhead (06.07 – Warszawa)

 

To prawdopodobnie ostatni gwizdek, by zobaczyć Lemmy’ego Kilmistera w akcji. Niekwestionowany rock’n’rollowy gwiazdor na koncie ma już siedem dych i na scenie ledwo dycha. Na twarzy coraz wyraźniej odznacza się niehigieniczny tryb życia, a zamiast krwi w jego żyłach zaczyna płynąć łycha. Mimo to warto wybrać się na koncert. Gdy za kilka lat pochwalicie się, że widzieliście Motörhead live, nikt nie będzie dopytywał w jakiej formie był Kilmister i czy był w stanie utrzymać swój bas w ręku. Lemmy to Lemmy.

8. Eagles of Death Metal (Open’er Festival, 01-04.07 – Gdynia)

 

Jak do tej pory najbardziej elektryzujące z openerowych ogłoszeń. Eagles of Death Metal to zespół założony przez Josha Homme’a z Queens Of The Stone Age, któremu odwiedzanie Polski najwyraźniej się spodobało. Kapela gra mocno garażowego rock’n’rolla, którego nie powinno brać się na serio. Brzmi świetnie i prezentuje spore pokłady poczucia humoru. Na scenie to prawdziwa petarda. Co ciekawe, nazwa grupy powstała pod wpływem wrażenia, jakie na Homme’ie wywarła muzyka Vadera, naszego orła death metalu.

9. Lenny Kravitz (08.08 – Gdańsk/Sopot)

Jedna z najbardziej charyzmatycznych i rozpoznawalnych współczesnych gwiazd rocka. W 2014 udowodnił już polskim fanom, że drzemie w nim demon. Powtórki z rozrywki na szczęście nie trzeba się obawiać, bo Kravitz to showman pełną gębą, a repertuar ma tak samo bogaty jak osobowość.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑