„Klanowi” stuka dziś 2500 odcinków. Ratuj się kto może!

Opublikowano Listopad 19, 2013 | przez Deszczowiec

kllllllllllllllllllllllan

Ten dzień musiał w końcu nadejść. Dziś Robert Lewandowski stanie się Wybitnym Reprezentantem Polski w piłce nożnej mija 16 lat od momentu wejścia na polskie ekrany „Klanu”. Tak, tak, nie przecierajcie oczu ze zdumienia. Nasi wspaniali kibice widzowie zostaną dziś uraczeni odcinkiem nr 2500.

Proszę państwa – czapki z głów! I do hymnu!

Co by nie mówić – produkcja ta jest fenomenem. Pamiętam tę szeroko zakrojoną kampanię reklamową, poprzedzającą wejście „Klanu” na ekrany. Było to bardzo, baaardzo dawno temu. W czasach, gdy na dźwięk słowa Internet ludzi mówili „Internat chyba?”, a na Liście Przebojów 30 Ton (pamiętacie? Akurat…) królowali Backstreet Boys. W telewizji pojawił się serial, który miał zatrzeć w ludzkiej pamięci „W labiryncie”, czyli wyświetlany na przełomie lat 80. i 90. tasiemiec „W labiryncie”. I niech mi wacka drzwiami ścisną – tak się stało!

No dobra, pośmialiśmy się, to do rzeczy, jak powiedziała królowa Jadwiga do Jagiełły na ich drugiej randce.

Czy się tego chce, czy nie „Klan” to już legenda Telewizji Polskiej. Liczby nie kłamią: 16 lat, 2500 odcinków. Mocny wynik, prawda? Mamy co prawda pewne obawy, że ten serial stanie się „Modą na sukces” naszej tv, ale po pierwsze tu nikt nie bzyka się z matką, siostrą, macochą czy biologicznym kuzynem z drugiego małżeństwa trzeciej konkubiny ojca, a po drugie warszawska Sadyba to jednak nie Beverly Hills. Chociaż jak się zastanowić to i tu, i tu co roku gubią się jacyś przyjezdni z polskiej prowincji.

Przez te 16 lat sporo się wydarzyło w Polsce i na świecie: nasz kraj wszedł do NATO i UE, zawaliły się wieże WTC, na Marsa wysłano chyba dwa czy trzy łaziki, a Aleksandrowi Kwaśniewskiemu ubywało włosów i przybywało podbródków. A „Klan” szedł coraz ostrzej i coraz mocniejszy wiatr łapał w żagle. W momencie szczytowej oglądalności, trzy lata temu, zgromadził przed telewizorami ponad pięć mln Polaków! Lepsze wyniki miały tylko pielgrzymki papieża, może niektóre mecze kadry i skoki Małysza.

Skąd ten fenomen? Może widzowie, znudzeni nieco „Dynastią” i „Dallas”, chcieli zobaczyć coś z naszego podwórka? Może naprawdę uwierzyli, że będzie to serial pokazujący problemy tak im znane z codziennego życia? Na początku tak nawet zresztą było…

W ciągu 16 lat przez „Klan” przewinęła się ogromna liczba aktorów. Zarówno tych dobrych, jak Zygmunt Kęstowicz, Daniel Olbrychski czy Cezary Żak, średnich, których z szacunku wymieniał nie będę, no i tych… słabszych. No no, bez śmiechów proszę! Ostatecznie ja wiem, że wy wiecie a ja i tak nie powiem, że chodzi o…

(pana Knorr’a)

 

Wspomniany Kęstowicz, zasłużony dla polskich scen aktor-weteran do ostatnich dni życia występował w tym tasiemcu. A przecież (gościnnie, ale zawsze) pojawili się także Emil Karewicz („Krzyżacy”), Lech Dyblik („Wesele”), Maciej Orłoś, prof. Jerzy Bralczyk czy nawet… Szpaku.  Kilka osób pokazało się po raz pierwszy szerszej publiczności, np. Katarzyna Glinka czy Magda Różczka (tak, tak!).

Już choćby za to należy się „Klanowi” kilka słów wspomnienia. A następne kilka… no cóż. Chyba należy się za to, że od tych 16 lat jest to produkcja, powodująca u Polaków uśmiech. Mniejsza o to, czy jest to ciepły uśmiech lekko niedomagającego dziadka, czy głośny rechot ludzi, parskających czy to na widok gangsterki u Chojnickich i biegającego z siekierą Jureczka, czy to na widok śmierci niezapomnianego Rysia.

Oczywiście, żeby nie było, że „Klan” chwalę – ja ten serial ganię. Za oderwanie od rzeczywistości, za ubóstwo scenariuszowo-dialogowe, za fatalnie naszkicowane postaci, za koszmarny product placement, za wydumanie, za naiwność.

Mówiąc krótko – „Klan” jest po prostu bardzo słabą, biedną jak upośledzony rumuński pastuch kóz ramotą, która nie wiedzieć czemu ciągle jest produkowana.  Ale jest. I pewnie będzie. Może nie przez kolejnych 16 lat, może nie przez pięć nawet, a jednak. Oglądanie tego tasiemca jest synonimem złego gustu, ALE! (i jest to duże ale) jeśli powiecie mi, że nie znacie słów „Jak w porach roku Vivaldiego”, to mimo wszystko się zdziwię…

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑