A teraz użyjemy tego bloga do tego, do czego używało się blogów w 2013 roku [Seta Meta Galareta]

Opublikowano Grudzień 24, 2013 | przez Redakcja

meta_seta_2

Wbrew pozorom nie będziemy wyłudzali giftów od firemek, które chcą mieć reklamę za parę darmowych pączków, kubków, czy na co aktualnie łaszą się blogerzy. Użyjemy Wyszło.com do ostrzeżenia Was przed knajpą, w której gościom zaskakująco często zdarzają się ostatnio dziwne historie, w większości których nie pamiętają, ale których, niestety, długo nie zapomną.

Knajpa nazywa się Seta Meta Galareta i jest w Warszawie na ulicy Parkingowej. W mijającym właśnie tygodniu troje (!) nie znających się (!!) i będących tam niezależnie od siebie (!!!) znajomych (lub grup znajomych) straciło tam po relatywnie niewielkich ilościach wódki Żytniej świadomość, a potem zostało albo pobitych, albo okradzionych. Albo jedno i drugie.

Historia jest taka sama: „Piliśmy wódkę Żytnią w Secie na Parkingowej i w pewnym momencie zgasło światło„. Nie jestem ekspertem od takich historii, ale kiedy rozmawiam z ludźmi o takich zdarzeniach, najczęściej mówią: „wódka była robiona”.

Jeśli oczywiście możliwe, że któryś z barmanów na własną rękę w okresie wigilijnym wprowadził tam jako „Żytnią” jakieś gówno używane do zastosowań przemysłowych i dlatego ludzie mają tego rodzaju przygody. Jest też możliwe, że to proceder zakrojony na szerszą skalę. Kto wie, może problem ma sama „Żytnia”?

Byłbym skory to też traktować jako przypadek, gdyby nie to, że w tym miejscu problemy mają nawet ludzie, którzy potrafią wypić naprawdę dużo i generalnie dobrze znoszą alkohol, a zatrucia i utraty pamięci dotykają nawet grupy 6-7-osobowe. W komplecie.

Popytałem trochę ludzi, którzy balowali ostatnio w innych lokalach „Seta Meta Galareta” w Warszawie. Na Mazowieckiej czy Foksal takich problemów nie stwierdzono. Ba, sam w nich parę razy piłem (choć teraz już nie będę: strach).

Ale ta Parkingowa pojawiła się naprawdę już kilka razy. Dramat.

Apel do producentów Żytniej i kogoś, kto ogarnia ten lokal: zwróćcie uwagę na ten pierdolnik, zanim komuś stanie się coś gorszego, niż rozbity łeb i ukradziony portfel.

Jeśli, oczywiście, traktować to jako błahostkę. Słyszeliście coś o tym?

 

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑