Ach ten język

Opublikowano Marzec 15, 2014 | przez ZP

jezyk

Obóz Miley Cyrus znowu w opałach. Tym razem przez język. Sztuczny. Gigantyczny.

To ogromna zjeżdżalnia, z której korzysta gwiazda podczas koncertów. Przed jednym z nich w jej zainstalowaniu pomagał niejaki Charles Nicholas Sarris. W trakcie pracy spadł z drabiny i złamał obojczyk.

Facet jest przekonany, że do wypadku doszło z powodu niezapewnienia właściwych warunków do wykonywania roboty. Teraz domaga się odszkodowania w wysokości 600 tys. dolarów. Bardzo możliwe, że je otrzyma – za oceanem gwiazdy czy duże koncerny traciły kasę już przez dużo bardziej absurdalne pozwy. Ale ja nie o tym. Chciałem się skupić na czym innym, na języku mianowicie.

Zauważcie jak często doprowadza on nas do szału. Sarris wkurwił się, bo mało nie stracił przezeń życia, ale czasem język wyprowadza człowieka z równowagi w stopniu równie poważnym przez rzeczy – co tu się dużo oszukiwać – błahe. Przykłady? Język używany przez „celebrytów”. Gdy człowiek słucha czasami u Wojewódzkiego tych wszystkich gwiazdek znanych prawdopodobnie tylko wąskiemu gronu znajomych i przyjaciół, od razu robi mu się niedobrze. „Nie przyszłam do świata mody znikąd”, „Czujem, że bedem jeszcze lepszym artystom” i inne takie to gwałt dla naszych uszu.

Język bywa także bezwzględny dla oczu. Wystarczy otworzyć na jakiejkolwiek stronie powieść niejakiej Malanowskiej, żeby zrozumieć o co mi chodzi. Znana ostatnio z użalania się nad swoim losem pisarka po prostu nie umie budować ładnych zdań. Jedni literaci to potrafią, inni, niestety, nie. A może na szczęście? Gdyby świat pełen był zdolnych pisarzy, nie potrafilibyśmy docenić tych, którym umiejętność operowania językiem nie jest obca.

A właśnie, operowanie językiem. Ileż to razy przyszło mi całować się z kobietami, które nie wiedziały co z nim zrobić! Jedna wkładała jęzor prawie po migdałki, inna… oblizywała nim moje zęby, nie, przerywam, nie będę o tym pisał, to są jednak zbyt traumatyczne wspomnienia.

Coś jeszcze? A jakże: ciągnięcie za język. Każdy z nas ma znajomego, który po prostu nie potrafi się zamknąć.

A jak było na randce? Poszliście do łóżka? Dobrze się bzyka? Spotkasz się z nią znowu? Masz na oku jeszcze jakąś laskę?

Człowiek tego słucha i zastanawia się, czy nie wyciągnąć z kieszeni scyzoryka i nie zrobić z niego najlepszego w tym momencie użytku: uciąć delikwentowi język. Może to samo powinno się zrobić Cyrus? Pisząc ten tekst włączyłem po raz pierwszy w życiu jej dwa utwory i myślę sobie, że pozbawienie tego narządu sympatycznej Miley mogłoby wyjść całej ludzkości na dobre. No, może prawie całej, poza Sarrisem…

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑