Afera taśmowa w Cocomo. Sieć pogrąża się coraz bardziej

Opublikowano Styczeń 2, 2015 | przez MB

Wszystko sieć klubów

Opublikowano Styczeń 2, 2015 | przez MB

0

Sieć klubów go-go znana do niedawna pod nazwą Cocomo, delikatnie mówiąc, nie ma ostatnio najlepszej passy. Teraz na jaw wyszły informacje, które powinny pogrążyć ją na dobre.

We wrześniu 2014 wybuchła wojna na linii przedstawiciele miast – Cocomo. Rozpętała się publiczna nagonka, w efekcie której kluby popularnej sieci hurtowo zaczęły być zamykane. W praktyce jednak nadal funkcjonowały, tyle że pod innymi nazwami (we Wrocławiu jako Passion oraz Princess). Medialny szum oraz pretensje do właścicieli lokali, w tym także te o agresywny sposób zachowania ochroniarzy, nie zrobiły na nich wielkiego wrażenia i już w październiku mieszkańców Wrocławia zszokowała wiadomość o śmiertelnym w skutkach pobiciu przez ochroniarza jednego z klientów klubu.

Przypomnijmy. Porywczy bramkarz nie chcąc wpuścić do klubu pijanego mężczyzny, uderzył go w twarz. Cios odrzucił ofiarę do tyłu, mężczyzna głową uderzył w ścianę, osunął się na ziemię i stracił przytomność. Został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł po kilku dniach.

Zaraz po Sylwestrze pojawiły się kolejne niewygodne dla Cocomo doniesienia. Sieć lokali ze striptizem doczekała się własnej afery taśmowej.

Na celownik wzięto Passion. To tam wrocławska prokuratura znalazła taśmy, na których zarejestrowano imprezy odbywające się w klubie na przestrzeni września i października 2014. Łączny czas trwania zarekwirowanego materiału audio-wizualnego to kilkadziesiąt godzin. Nagrań dokonano przy pomocy dziesiątek ukrytych kamer, z czego kilka znajdowało się w pomieszczeniach przeznaczonych na spotkania klientów ze striptizerkami i prywatne tańce. Te urządzenia zarejestrowały naturalnie najbardziej pikantne szczegóły z nocnego życia klubów go-go.

Trwająca już od dłuższego czasu oficjalna i oczywista niechęć do tego typu przybytków zaowocowała rozpoczęciem przez wrocławską prokuraturę poszukiwań osób znajdujących się na nagraniach. Nielegalne nagrywanie jest bowiem przestępstwem ściganym dopiero po zgłoszeniu się osoby uwiecznionej na materiale. Stąd apel do mieszkańców oraz bywalców klubu Passion o zgłaszanie się i próbę zidentyfikowania własnej osoby. Miastu Wrocław chyba najmocniej zależy na udupieniu właścicieli niegdysiejszego Cocomo. Skandal z nielegalnymi nagraniami dostarcza jeszcze co najmniej dwóch powodów takiej determinacji.

Taśmy zostały zarekwirowane jako dowód w sprawie. W trakcie jednej z imprez klient stracił przytomność. Odzyskał ją po kilkunastu minutach. W tym czasie z jego konta bankowego ulotniło się kilkanaście tysięcy złotych. Policja ma nadzieję na to, że ukrytym kamerom udało się nagrać całe zajście.

Gdyby tego było mało, podczas nalotu na Passion prokuratura znalazła coś jeszcze, kilkaset flaszek nielegalnego alkoholu oraz… buteleczki z niezidentyfikowanym preparatem. Logiczna myśl od razu prowadzi do powyższej sceny. Zresztą nie pierwszej i nie ostatniej, jaka miała miejsce zarówno w tym lokalu, jak i w lokalach na terenie całej Polski.

Wszystko wskazuje na to, że Cocomo, czy jak to się teraz nazywa, już się nie wywinie i w niedługim czasie kluby go-go całkowicie znikną z mapy nocnego życia we Wrocławiu. Jak będzie w innych miastach, ciężko powiedzieć. Praktyki prowadzone przez właścicieli sieci coraz bardziej zaczynają bowiem przypominać czasy, w których wszystkie kluby go-go były trzymane za gębę przez bossów z Pruszkowa.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑