Agassi – człowiek, który… nienawidzi tenisa

Opublikowano Marzec 21, 2013 | przez ZP

agassi

Tenis towarzyszy mi od lat. Courier, Sampras, Ivanisević, Federer – spędziłem przed telewizorem wiele godzin na podziwianiu między innymi tych mistrzów. I w związku z tym założyłem, że wiem o sporcie, który uprawiają sporo. Błąd. Książka Andre Agassiego „Open” uświadomiła mi, że tak naprawdę nie miałem zbyt dużego pojęcia o dyscyplinie, którą tak lubię.

Agassi to niesamowity wrażliwiec. Facet o duszy artysty. Dlatego jego wspomnienia czyta się tak doskonale: aż kipią od emocji. Głównie tych… negatywnych. Andre uświadamia czytelnikowi jedną rzecz, nad którą przynajmniej ja nigdy się nie zastanawiałem oglądając mecze tenisa: że zawodnik w trakcie gry jest zdołowany… swoją samotnością.

To szalona teoria: wokół tysiące ludzi, między innymi twoi przyjaciele, doradcy, trenerzy, a ciebie to wali. Według Agassiego istotne jest w tym momencie tylko jedno: że czujesz się totalnie wyalienowany. A w związku z tym niepewny siebie. Zagrywasz pięć, dziesięć, piętnaście dobrych piłek i jakoś strasznie się tym nie ekscytujesz. Owszem, jesteś zadowolony, ale bez euforii.

Pomylisz się raz w prostej sytuacji i masz duży problem: głowa zaczyna mocno pracować. Wypełniają ją myśli w stylu: zaciąłem się, mam problem, ten po drugiej stronie siatki jest lepszy.

Oczywiście Andre nie twierdzi, że każdy tenisista jest równie neurotyczny co on. Zakłada jednak, że zdecydowana większość przeżywa w trakcie meczu swoje chwile zwątpienia.

Oglądając mecze tenisa nie myślałem nigdy o takich psychologicznych niuansach. Oceniałem głównie, czy x zagrał dobrego loba, czy y miał mocny serwis itd. itp. Agassi sprawił, że przestałem patrzeć na zawodników jak na maszynki, a dostrzegłem w nich ludzi. Takich, którzy często przechodzą kryzys formy nie dlatego, że nie przykladają się odpowiednio do treningów albo są za starzy na grę, ale np. przez to, że nie układa im się w życiu prywatnym.

Andre świetnie opisuje, jak nie mógł skupić się na tenisie, bo akurat przechodził poważny kryzys z Brookie Shields. Mimo że był już rozpoznawalnym na całym świecie zawodnikiem, w tym momencie sport dla niego nie istniał. Nie czuł się wówczas gwiazdą tylko zwykłym chłopakiem ze złamanym sercem. Mocna literatura.

Wstrząsający jest też opis postępowania ojca Agassiego. Facet zakochał się w tenisie gdy do Iranu, w którym mieszkał, przyjechali zagraniczni żołnierze, lubiący sobie nie tylko golnąć, ale i poodbijać. Potem, kiedy wyemigrował do USA, uroił sobie, że zrobi ze swoich dzieci gwiazdy sportu.

Z każdą kolejną pociechą ponosił porażkę, najmłodszy Andre był dla niego ostatnią nadzieją. Dlatego też tak bardzo go forsował ciężkimi treningami – tenisista do dziś wspomina, że miewa drgawki na widok maszyny, która szybko wypluwa piłki.

Szalony tatusiek wystawiał też Agassiego na ciężkie próby poza ćwiczeniami. Razu pewnego kazał stanąć dziesięcioletniemu (!) chłopcu naprzeciwko starego tenisowego wyjadacza. Założył się z gościem o lwią część swoich oszczędności, że dzieciak go pokona. Andre fenomenalnie opowiada czytelnikowi, jak duży stres czuł na swoich wątłych barkach.

Wygrał to spotkanie. Podobnie jak setki innych.

O jego niezwykłym charakterze świadczy to, że był liderem rankingu ATP w wieku 33 lat. W światku rządzonym przez młodych gladiatorów na szczycie stanął nagle stary wyga – niesamowite! Do dziś Agassi jest chyba najstarszym numerem 1 w historii dyscypliny.

Zabawne, że ktoś, kto stworzył taki piękny kawał historii tenisa… nie znosi go.

Agassi podkreśla to w książce kilkakrotnie. Mówi o tym przeważnie wtedy, gdy ktoś znajomy pyta go o stosunek do tego sportu.

Ludzie naturalnie nie wierzą w słowa Amerykanina, traktują je jako dobry żart. Facet otwierał się przed nimi, zdradzał największy sekret swojego życia, a oni klepali go po plecach z szyderczym uśmiechem i mówili: – Taaa stary, jasne, dobry dowcip.

Niesamowite. Jak cała książka.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Miłość do S.Graff
Pewność siebie na korcie
Wrażliwość na otoczenie
Zaborczość ojca Agassiego

Podsumowanie: Obowiązkowa pozycja dla każdego kto umie...czytać. Nawet jeśli nie jesteś miłośnikiem sportu, zakochasz się w tej książce.

4.3


Ocena użytkowników: 3.8 (11 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑