Alkohol, który nie wywołuje kaca… Czy istnieje świat idealny?

Opublikowano Styczeń 29, 2016 | przez Tomas

1

Korea Północna? Hm, jeśli mielibyśmy wskazać, czym się zajmują i nad czym prowadzą badania, wyciągnęlibyśmy świeżutką informację z mediów – przygotowują się do testu pocisku rakietowego. Ale jest i coś, co przemawia do nas ze znacznie większą siłą. Jedna ze zlokalizowanych tam firm wyprodukowała właśnie napój alkoholowy, który… nie wywołuje kaca.

Rozumiecie to? Powtórzmy, najlepiej na głos: alkohol, który nie wywołuje kaca. Toż to spełnienie najskrytszych marzeń i rozwiązanie tysiąca problemów. Już nigdy nie musielibyście odmawiać alkoholu, bo jutro idziecie do roboty, bo piszecie od godziny 8 egzamin, bo zawozicie babcię do szpitala, bo jest poniedziałek, bo jest wtorek, bo jest środa czy czwartek. Koniec z tymi lamerskimi wymówkami.

Mamy piątkowy wieczór, pół godziny temu zapytałem kumpla: pijesz dziś z nami? A on – że nie może, że jutro rano idzie na rozmowę kwalifikacyjną. W idealnym świecie jedno nie wyklucza drugiego. W idealnym świecie nie wybierasz pomiędzy piciem wódki a paleniem trawki, by jutro być na nogach – wybierasz jedno i drugie. Ale ten idealny świat musiałby oznaczać właśnie wynalezienie alkoholu, po którym nie pęka łeb.

Niestety, nie jest to takie proste. Badania nad takim magicznym napojem trwają od wielu lat, a ten, o którym wspominamy, wywołuje sporo wątpliwości. Jak czytamy, jest to likier z dodatkiem żeń-szenia o wysokiej jakości i wykorzystanym prażonym, kleistym ryżem zamiast cukru. Ci, którzy próbowali trunku, nazywają go „delikatnym”. Z kolei eksperci nie są przekonani co do właściwości produktu.

Olać już tych ekspertów, ale… Po pierwsze, niespecjalnie przekonujący jest ten opis, ale powiedzmy, że na początek dałoby się to przełknąć. Po drugie, kto to słyszał, by umawiać się na picie likieru, by gospodarz domówki od każdego otrzymywał butelkę właśnie z likierem. I po trzecie, najważniejsze, jak to delikatny?!

Północnokoreański tygodnik Pyongyang Times – który napisał o Licor Koryo jako pierwszy, a za nim ruszyła maszyna – narobił nam smaku i rozbudził wyobraźnię. Do ideału jeszcze daleko, chociaż chyba już odrobinę bliżej.

Drodzy Skośnoocy Przyjaciele, w imieniu własnym i nie tylko: dziękuję. Nie poddawajcie się i próbujcie dalej!

Komentarze




Back to Top ↑