Analizujemy teksty pięknych piosenek Sylwii Grzeszczak

Opublikowano Lipiec 1, 2013 | przez ZP

grzesz

Nie dalej jak w niedzielę usłyszałem w radiu wysublimowany, piękny tekst. To był zbitek słów jakiego nie powstydziłby się sam Julian Tuwim w najlepszym okresie swojej twórczości. Jak się potem okazało, w ucho wpadła mi piosenka niejakiej Sylwii Grzeszczak, dla mnie już teraz Anny German polskiej muzyki XXI wieku. Zakochany w jej twórczości od pierwszego usłyszenia, pozwoliłem sobie dokonać interpretacji dwóch piosenek wspomnianej artystki –  „Flirtu” i „Bajki”. Miłej lektury moi drodzy, mam nadzieję, że też odkryjecie w nich głębię.

Sylwia Grzeszczak „Flirt”

Dla nas już nakryty stół,
wertujemy kartę dań.
On tak nagle musi wyjść,
w romantycznym blasku świec.
Zamawiam płacz.

Absztyfikant, z którym umówiła się artystka, okazał się gołodupcem. Gdy zobaczył ile kosztują potrawy w restauracji, w której się spotkali, po prostu uciekł gdzie pieprz rośnie. Jego niespodziewana rejterada doprowadziła Sylwię do rzewnych łez.

Tak dobrze to znam,
a snów tak mi wstyd.
Mówi, że to był tylko flirt,
kilka cudownych min do złej gry.
Unosi do gwiazd i maluje łzy.
Mówi, że to był tylko flirt,
a ja naiwna kocham się w nim.

Premierowe dwa wersy pokazują, że to nie był pierwszy partner, który zwiał z kolacji z Grzeszczak. Zwrot „unosi do gwiazd i maluje łzy” jest z kolei ewidentnym dowodem na to, że jej druga połówka to niezły cwaniak. Gość nie wyszedł z knajpy ot tak, o nie, na to był zbyt wysublimowany. Dlatego wymyślił jakiś melancholijny powód, żeby się ulotnić. Ja to widzę tak: odebrał SMS-a od kumpla, ale udał, że to wiadomość od mamy mówiąca o tym, iż babcia miała zawał i jest w szpitalu. Wiem, to nieco skomplikowane. Ale teksty Sylwii też nie są proste, bądźcie więc wyrozumiali.

Wiem, że wiecznie nie trwa nic.
Każdy sukces niesie strach.
Los prowadzi z nami flirt,
Uwodzi nas czy to tylko żart?
Nie na wszystko mamy wpływ,
czasem ktoś nam powie nie.
Może nie jest, aż tak źle?

Podmiot liryczny jest tutaj targany niesamowitymi sprzecznościami. Z jednej strony zdaje sobie sprawę, że każda miłość musi się kiedyś skończyć, że uczucie wygasa, jałowieje, blaknie. Z drugiej to biedne, delikatne kobiece serce liczy, że a nóż widelec tego trupa da się jeszcze reanimować. Piękne, smutne i wzruszające zarazem.

Dziś rozbraja nas uśmiechem,
czarująco pięknym tak.
Co takiego w sobie ma?
Co w sobie ma?
Świata nie da się nie kochać,
chociaż co dzień zmienia twarz.
Co dzień zmienia twarz.

Grzeszczak daje nam znać, że intensywnie myśli o operacji plastycznej. Łudzi się, że zmiana wyglądu pozwoli jej odzyskać utraconą miłość. To wspaniały przykład kobiecego poświęcenia, ale i bolesny na to, że dziewczęta bywają naiwne.

Sylwia Grzeszczak – Bajka

Na to, że potrafimy razem być,
ani złotówki do dziś nie postawił nikt,
a tak naprawdę tylko Ty i ja,
słyszymy siebie, wiemy co w duszy gra.

Grzeszczak wyraźnie odnosi się tu do napiętej sytuacji między Zbigniewem Bońkiem, a Waldemarem Fornalikiem. Artystka jednoznacznie sugeruje, że selekcjoner niebawem zostanie wyrzucony z pracy przez prezesa PZPN-u. Jej zdaniem Zibiemu ta decyzja przyjdzie niełatwo, ponieważ z Waldim łączy go jakaś magiczna, niewidzialna dla osób trzecich nić porozumienia, coś absolutnie transcendentalnego –  wskazują na to dwa ostatnie wersy.

Trudno jest złapać wiatr,
brać na żarty ten szalony świat,
trudno jest, przecież wiem,
wierzyć w bajki, jeszcze w życie wplatać je.

Grzeszczak odchodzi tu na chwilę od świata sportu i wyznaje w nieoczywisty sposób, że ma problemy z nadwagą przez te cholerne słodycze i przez to ewidentnie nie jest jej do śmiechu. Zgaduję, że źródłem kalorycznych kłopotów artystki jest znany i lubiany od lat baton „Bajeczny”, smaczny, ale rzeczywiście kaloryczny jak skurwysyn.

To już siódmy las, siedem rwących rzek,
za tym wszystkim już, bajka zacznie się,
napiszemy ją, dla kolejnych par,
jako dowód na nieśmiertelny czar.

Pierwszy wers sugeruje, że autorka podjęła szaleńczy wysiłek fizyczny, który ma na celu zrzucenie nadwagi. „Siódmy las” to alegoria jej biegu po terenie pagórkowatym, prawdopodobnie w jednej z podwarszawskich miejscowości. Niestety, fragment „za tym wszystkim już, bajka zacznie się” to ewidentny dowód na to, że po treningu Grzeszczak, miast zjeść fit-sałatkę, znów nawpycha się słodkości.

Zawsze bądź taki sam,
chociaż wszystko płynie wokół nas,
zawsze bądź, trzymaj ster,
i nie pozwól by skończyło się.

Sylwia okazuje tu olbrzymią fascynację żeglarzem Mateuszem Kusznierewiczem. Podoba jej się spokój i pewność, z jaką nasz przystojniak operuje swoim sterem. Domniemujemy, że sama chciałaby się nim pobawić.

To się nie może udać powie ktoś,
jeżeli nam nie wyjdzie, trudno taki los,
a póki co te siedem lasów, rzek,
i gór wysokich, wiem że zdobędziemy je.

Targana wyrzutami sumienia po konsumpcji kolejnej partii „Bajecznych” Sylwia znowu uprawia jogging. Autorka zdaje sobie jednak sprawę, że pewnie koniec końców zabraknie jej silnej woli i znów zapcha się słodkościami, stąd dramatyczny wydźwięk dwóch pierwszych wersów.

foto: www.dziendobry.tvn..pl

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑