Andrzej Sołtysik: reaktywacja

Opublikowano Maj 28, 2014 | przez MB

sołtysik

Niegdyś czołowa gwiazda TVN-u. Prowadził m.in. „Big Brothera”, popularny program „Multikino”, a ostatnio „Dzień dobry TVN”. Na dobre z obiegu wypadł dwa lata temu. Wraca jak celebryta, ale w… dobrym stylu.

Do Andrzeja Sołtysika zawsze mieliśmy słabość. Może to jego nieco nonszalancko przystrzyżona fryzurka, może charakterystyczne królicze uzębienie, może styl na kobieciarza i upodobanie do jeansów? Może bródka przyprószona jakże męską siwizną lub zamiłowanie do pięknych kobiet? Może to ten błysk w oku, a może spora wiedza na temat kinematografii polskiej i zagranicznej (ech… studiować filmoznawstwo… to by było dopiero coś)? W każdym razie budził sympatię i normalny był. Spoko chłopak z Sułoszowej trzymający się z dala od blichtru i poklasku.

W medialnej ciszy funkcjonował dwa lata, bo tyle czasu minęło od rozstania z redakcją „Dzień dobry TVN”. Najwyraźniej na nowo zamarzył o splendorze, bo wraca w stylu, którego nie powstydziłby się żaden celebryta w Polsce. Na ten moment zapomnianym gwiazdom nic nie przynosi takiej sławy jak napisanie książki (w 40-milionowym kraju, w którym po książkę sięga mniej niż 20% mieszkańców, to prawdziwy paradoks), więc i Sołtysik swoją popełnił.

W normalnej sytuacji pewnie zgarnąłby od nas grubego minusa i tej sympatii byłoby już trochę mniej. Na szczęście dziennikarz pokazał klasę i zawstydził kolegów po fachu.

Pierwszy rzut oka na okładkę i już wiemy, że „Oblicza kina” Sołtysika przeczytamy bez poczucia wstydu i zażenowania. Dlaczego? Bo go na niej nie ma. Promowanie wydawnictwa własną znaną facjatą to jeden z najobrzydliwszych chwytów marketingowych, na jaki gwiazdy się godzą. Szczerząca się Ilona Felicjańska albo puszczająca oczko Agata Passent nie zapowiadają niczego innego jak pustosłowia w środku i opierania sprzedaży książki na gębie. Jak jest naprawdę, nawet nie mamy ochoty się przekonać.

Z Sołtysikiem jest inaczej, bo może liczyć wyłącznie na to, że przez lata pracy w mediach jego nazwisko zaczęło się ludziom kojarzyć z profesjonalizmem i wiedzą. Nam tak, dlatego chętnie po jego pozycję sięgniemy. Tym bardziej, że jest to zapis wywiadów dziennikarza z wybitnymi postaciami kina polskiego i nie tylko, które przeprowadził specjalnie na potrzeby książki.

Andrzej Seweryn, Krystyna Janda, Jan Nowicki, Andrzej Grabowski, Bogusław Linda, Robert Gonera – zamiast silić się na intymne zwierzania albo kąpać w szambie show biznesu, Andrzej Sołtysik oddał głos tuzom, które mają coś do powiedzenia. To wielki wyraz skromności dziennikarza, a także pokaz jego bogatego dorobku i umiejętności, nie zaś wystawa psów rasowych.

A o tym, że sam jeszcze jest niezłym bulterierem, niech świadczy fakt, że obecnie wozi się z o dwadzieścia pięć lat młodszą laską. Oczywiście plotkarskie media wypominają mu to bardziej niż Grabowskiemu „Taniec z gwiazdami”, my za to lubimy patrzeć na Patrycję Czop, więc niech pokazuje się z nią jak najczęściej.

Takie powroty jak ten Andrzeja Sołtysika bardzo lubimy. Dobra książka i piękna dziewczyna. Reaktywacja w najlepszym stylu.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑