Arabowie i Szwedzi są oburzeni. Coca-Cola nie wydrukowała ich imion

Opublikowano Czerwiec 4, 2013 | przez MB

cole

Nowa akcja promocyjna Coca-Coli to niekoniecznie strzał w dziesiątkę. Klienci z całego świata narzekają na to, że na etykietach brakuje ich imion. Daj konsumentom palec, a wezmą całą rękę.

Najbardziej niezadowoleni są mieszkańcy Szwecji. Zgodnie z regułą koncern drukuje na puszkach i butelkach od 100 do 150 najpopularniejszych imion w każdym z krajów. Wszystkie są wybierane na podstawie statystyk obrazujących ostatnie 20 lat. W Szwecji na 77. miejscu znajduje się imię Mohammed, które jednak na etykietach nie widnieje. Stąd zaskakująco absurdalne wzburzenie Skandynawów.

Coca-Cola postąpiła jednak bardzo rozsądnie pomijając Mohammeda w swoim zestawieniu. Ciężko stwierdzić, jak zareagowaliby islamscy psychole, gdyby na puszce napoju gazowanego zobaczyli imię swojego proroka. Czego jak czego, ale kolejnych zadym na tle religijnymi koncernowi na pewno nie trzeba. Podobnie jak całemu światu.

Być może ten argument Szwedzi będą w stanie znieść. Jednak sprawa Felixa i Maksa wygląda już dużo grubiej. Tych imion też nie ma na butelkach. Dlaczego? Felix to popularne mrożone dania, a Max marka hamburgerów, które Skandynawowie wpieprzają na potęgę. Ciężko się więc dziwić Colce, że ten duet też sobie darowała.

Konsekwencje mogą być różne. Felixy i Maxy przestaną pić Coca-Colę. Oburzone poczują się ich rodziny i też zbojkotują legendarny napój. W efekcie jego sprzedaż w Szwecji drastycznie spadnie, a koncern będzie musiał wycofać się ze skandynawskiego kraju.

Problemy mają też w Izraelu. Mimo że koncern usilnie próbował uniknąć narażania się ortodoksyjnym wyznawcom religijnym poprzez działania w Szwecji, być może jednak będzie zmuszony stanąć w szranki z nieobliczalnymi Arabami. W Izraelu mieszka ich bowiem aż 1,5 miliona, a imię żadnego z nich na produktach się nie pojawiło. Drżyjcie narody!

Muzułamnie całą sprawę próbowali załagodzić nie w swoim stylu, bo polubownie. Wysłali do Coli petycję z prośbą o naprawienie błędu. W tej sytuacji, chwalona przeze mnie powyżej, Coca-Cola zachowała się zupełnie nieroztropnie. W odpowiedzi oświadczyła, że każdy, kto czuje się niezadowolony, może zaprojektować sobie własną puszkę i poprosić o wyrobienie jej w specjalnym punkcie. Dodała również, że druk dostępny jest także w alfabecie arabskim.

Szefowie marki naoglądali się zbyt dużo filmów i wzięli sobie do serca prawdę, że z terrorystami się nie negocjuje. Historia XX wieku jednak uczy, że Arabowie nie uznają półśrodków i w najbliższym czasie powinniśmy spodziewać się kolejnych zamachów bombowych. Tym razem na siedzibę główną Coca-Coli.

A jak sprawa imion na puszkach Colki wygląda w Polsce? W związku z powyższymi doniesieniami dziennik „Metro” przeprowadził sondę: „Czy czułbyś się urażony gdyby zabrakło Coca-Coli z Twoim imieniem?”

Wyniki przedstawiają się następująco: 2% odpowiedziało „nie wiem”, 31% wybrało odpowiedź „nie piję Coca-Coli” (ta, jasne!), 50% stwierdziło, że „nie” (co za ulga), zaś 17% Polaków biorących udział w ankiecie czułoby się urażonych.

I teraz tak: czy cieszyć się, że statystyczne 50% narodu miałoby w dupie brak swojego imienia na puszce, czy łapać się za głowę przez te 17% jełopów?

Ciężko to jakoś racjonalnie uzasadnić. Można za to wyjść z założenia, że konsumenci to banda niewdzięczników i nie warto się dla nich starać. Z drugiej jednak strony, to od nich zależy prosperowanie rynku spożywczego. Najlepiej więc olać to całe zamieszanie i drukować samych „Pawłów”. To poczciwe chłopy i na pewno będą zadowoleni.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑