Archiwum autora: Limonow

Sierpień 4, 2014 | przez Limonow

Poniedziałek. Bezradnie podpieram rękę głową. Ta co chwile opada. I brzdęk, znowu japą w korporacyjny blat. Myślisz sobie – ile jeszcze? Gdzie jest granica? Owszem – wracałeś na czworaka, ale z soboty na niedzielę. Potem zapadałeś w coś podobnego do zimowego snu, który trwa z drobnymi przerwami 24 godziny. A jednak – w poniedziałek dalej jesteś padliną, ale „The Daily Mail” rozwiązał moje wszystkie kłopoty…


Listopad 11, 2013 | przez Limonow

Ciężko czuć się podnieconym i zaskoczonym, jeśli ma się świadomość… co się za chwile wydarzy. Jeśli już, to w łóżku, wiadomo. Ale że na fotelu kinowym? Tego jeszcze nie grali. Historia znana, zgrywana lata temu na kasetach VHS, spisana w niezliczonych ilościach książek, niby oklepana. Tyle, że piorunująca tak bardzo, iż z kina każdy powinien wypaść nasycony i rozanielony. „Rush” („Wyścig”) najzwyczajniej w świecie podbija serca.


Październik 29, 2013 | przez Limonow

Śmierć, kutas, zniszczenie. Zakładam, że pewnie widzieliście zdjęcie tego słynnego cytatu na jednym z murów (a jak nie, to zobaczycie za chwilę). Ale do rzeczy – dziś jestem w takim nastroju, że oryginał przerobiłbym na „śmierć, kosmos, zniszczenie”. Trzy słowa, które najlepiej oddają film Grawitacja. Pierwszy od roku, dla którego zerwałem się z wyra, odłożyłem laptopa i obejrzałem w końcu jakąś produkcję nie na 20-calowej matrycy, a na kilkumetrowym ekranie, w asyście okularów 3D w warszawskim IMAX-ie.


Październik 29, 2013 | przez Limonow

Chciałem, ale nie mogę na dłuższą metę się od tego uwolnić. Poranna kawka i posypane. Obiadek? Posypane. Kolacja? A jakże. Biały proszek. Biała śmierć według lekarzy. Ryzyko raka żołądka, kamieni nerkowych. Przyczyna nadwagi i otyłości, a w moim przypadku jeszcze kłótni z dziewczyną. Uwaga – nie kokaina, choć nadal coś wprowadzającego w błogi nastrój. Niezwykle smaczne,  stały element mojej diety. Sól.


Październik 19, 2013 | przez Limonow

Niesłychane. Zawsze myślałem, że UW nie oznacza tylko skrótu od Uniwersytetu Warszawskiego, ale coś więcej. Dwie literki ekskluzywności. Czegoś wyjątkowego. Oznaczającego, że kiedy przekraczasz już bramy Krakowskiego Przedmieścia jesteś… wybranym. I zaraz będziesz obracał się wśród ludzi podobnych do ciebie – ze zwyrolskim poczuciem humoru czy życiowym luzem. Nie, dosyć, wróćmy na ziemię. Moje trzecie podejście do studiów pokazuje, że rocznik 1994 nie potrafi się nawet ubrać.


Październik 12, 2013 | przez Limonow

Mieszkanie w centrum Warszawy to na pozór życie usłane różami. Rzucasz kasę na stół, rozpłaszczasz się na balkonie z widokiem na Pałac Kultury i masz wszystko w głębokim poważaniu. Pięć minut na Nowy Świat, siedem na Krakowskie Przedmieście, kwadrans tramwajem na Plac Zbawiciela w godzinach szczytu. Czyli – nim się obejrzysz, to jesteś. No chyba, że masz windy z lat 60-tych…


Październik 6, 2013 | przez Limonow

Zanim spotkałem w życiu pierwszego kolegę – Olka, który był lekko niedorozwinięty, w dodatku z rodziny patologicznej i w wieku 5 lat ciągle drapał się po ptaszku – mogłem pogadać tylko ze zwierzakiem. W tym wypadku psem, w którym byłem zakochany po uszy. Basset o imieniu Watson. Równie nieporadny i ciamajdowaty jak ja, ale lojalny – też jak ja. Razem tak sobie żyliśmy dopóki ktoś go nie ukradł (!) w moją komunię. Ale zaraz, ja nie o tym.


Październik 2, 2013 | przez Limonow

Jesień ocalona. Pal licho depresję, psychotropy i wizyty u specjalistów. Jeśli masz gorszy okres, dziewczyna dała ci kosza (lub nie dała, ale czegoś innego), wracasz na magisterkę lub dostajesz po dupie w pracy – walić to. Koniec zmartwień, znamy już receptę na wesołe dobrnięcie do wiosny. TVP, wbrew wszystkim plotkom, nie uśmierci mistycznej postaci – Krystyny z Klanu!


Wrzesień 30, 2013 | przez Limonow

Tropiki, busz, dzicz, chaos, Amazonia. Taka zbitka wyrazów przeszła mi przez głowę, kiedy odpaliłem Pudelka i zobaczyłem, że polski ksiądz (konkretniej misjonarz) został zabity w Ekwadorze. Nie trafiłem – wszystkie zwyrolstwa wokół tej sprawy wydarzyły się wcale nie w lesie, a dziwnym zbiegiem okoliczności za murami klasztorów, za konfesjonałami. Pijackie eldorado na plebanii zdaje się nie dobiegać końca, chociaż „celibat” właśnie wyszedł bokiem jednemu z „duchownych”.



Back to Top ↑