Archiwum autora: lucky bastard

Marzec 14, 2017 | przez lucky bastard

Filmy o superbohaterach przeszły długą drogę. Kiedyś były pośmiewiskiem. Później odkurzył je „Batman” Tima Burtona, ale wkrótce znowu przyszło gorsze, za sprawą płaskich „Spidermanów” i innych „Daredevilów”, nie mówiąc o „Kobiecie kot”. Ktoś jednak pewnego dnia doszedł do wniosku, że superbohaterowie zyskają na byciu mniej… super. Stali się ludzcy, stali się złożeni, mieli nałogi, problemy psychiczne, dylematy moralne, etyczne. Z tego trendu narodziła się choćby znakomita trylogia „Batmana” Christophera Nolana czy „Deadpool”. Z tej gałęzi wywodzi się również „Logan”, czyli pożegnanie Wolverine’a. I wybaczcie – mamy czasami wrażenie, że chciałby być poważniejszy od Szekspira.


Marzec 7, 2017 | przez lucky bastard

Stephen Hawking mówi, że sztuczna inteligencja może być największym osiągnięciem w historii ludzkości, a zarazem straszy, że również jej końcem. Wczytywanie się w prognozy, które dotyczą jej rozwoju, potrafi pochłonąć na długie godziny, wszak w grę wchodzi nawet całkiem nowy porządek świata. Na razie to jednak tylko tzw. melodia przyszłości, tu i teraz jest zdecydowanie bardziej przystępne. A czasami nawet całkiem zabawne.


Marzec 6, 2017 | przez lucky bastard

Być może wydaje ci się, że film w świecie LEGO musi być dla dzieci. Być może wydaje ci się, że jeśli iść na to do kina, to tylko w obstawie rodziny, oczywiście na prośbę dzieciaków. Być może masz nadzieję, że w tym czasie film nie będzie przeszkadzał ci spać. Być może.


Luty 22, 2017 | przez lucky bastard

Pamiętacie niedawne wejście Madonny na amerykańską scenę polityczną? Przypomnijmy – 58-letnia piosenkarka podczas jednego z koncertów zapowiedziała, że zrobi loda każdemu, kto w wyborach prezydenckich odda swój głos na Hillary Clinton. A potem dodała, że jest w tym naprawdę dobra, bo zawsze utrzymuje kontakt wzrokowy i połyka. Niestety, deklaracje babci popu nie pomogły wygrać jej faworytce (i chyba trudno się dziwić), co nie zmienia faktu, że teraz wypadałoby się ze swojej obietnicy wywiązać.


Luty 15, 2017 | przez lucky bastard

Gdy masz zamiar iść na wojnę ze zdrowym rozsądkiem, musisz dokładnie policzyć, czy cię na to stać. Nie skończy się na jednej bitwie, to z reguły długotrwała i wyniszczająca walka. Łatwo się przeliczyć, przeszacować swoje siły. Przykład? Wydaje nam się, że najlepszą egzemplifikacją jest to, co dzieje się wokół magazynu Playboy.


Luty 8, 2017 | przez lucky bastard

Życie pisze jednak najlepsze scenariusze. Tak, mamy świadomość, że taki banał na początku tekstu zachęca do poznania jego dalszej części mniej więcej tak, jak kupno zepsutej flądry do ponownej wizyty w osiedlowym rybnym, ale zaryzykujemy. No bo co innego można powiedzieć w sytuacji, w której obejrzeliśmy kilkadziesiąt filmów, komedii, których miejscem akcji było więzienie i żaden z nich nie był tak absurdalny jak historia z Zakładu Karnego w Wojkowicach, którą poznaliśmy dzięki Dziennikowi Zachodniemu.


Luty 5, 2017 | przez lucky bastard

„Sztuce kochania” udała się rzecz wyjątkowa. To film, który jak dawno żaden zawładnął wyobraźnią Polaków. Nie wyobraźnią krytyków, nie wyobraźnią kinowych bywalców, ale mas. Umówmy się: zeszłoroczny Pitbull, jakkolwiek obronił się komercyjnie, był pod tym względem półkę niżej. Na „Sztuce kochania” zjawiają się ludzie, którzy w kinie nie byli od lat. Sale zapełniają się osobami, które zmobilizować na kinową wycieczkę potrafi jeden film na tysiąc.


Styczeń 29, 2017 | przez lucky bastard

La La Land to murowany faworyt do Oscara. Zarazem uważamy, że Oscar to najgorsze, co może się temu filmowi przydarzyć. Dzień po przyznaniu statuetki zacznie się dyskusja: czy to najbardziej przereklamowany film w dziejach?


Styczeń 28, 2017 | przez lucky bastard

Cykl „Shot weekendu” to poradnik alkoholowy, z którego dowiecie się, jakie trunki są aktualnie na czasie i które warto spożywać, by wyglądać cool. Poznacie również smaki, które być może dotychczas były dla was zagadką. W tym tygodniu pijemy, by choć na chwilę rozgonić czarne chmury.


Styczeń 18, 2017 | przez lucky bastard

Kiedyś pod tytułem „studium przegrywania życia” zamieściliśmy tekst o ludziach, którzy ściągnęli arcydzieło rodzimej kinematografii, jakim niewątpliwie jest film „Wkręceni”, a później mieli z tego tytułu dość poważne kłopoty prawne. Umówmy się – to dwa wpierdole z rzędu i to takie na własne życzenia. Szczerze mówiąc, ta sprawa była tak nokautująca, że nie sądziliśmy, iż kiedykolwiek wrócimy do tej „rubryki”. Po raz kolejny nie doceniliśmy kreatywności naszych rodaków.



Back to Top ↑