Archiwum autora: Sofronow

Marzec 10, 2017 | przez Sofronow

Jest sobie w Rosji fajna dupeczka. Raczej nie ma problemów w stylu „o nie, jak ja fatalnie dziś wyglądam” czy „o Boże, jaka ja jestem gruba”. A nawet jeśli ma – są one tak racjonalne, jak picie czystej wyłącznie dla smaku. Viki – bo tak ma na imię – to laska najwyższego sortu. Dziesięć na dziesięć. Gdy popatrzy się na ciebie w klubie, przez dwa tygodnie będziesz miał przed oczami tyko to spojrzenie. A skoro jest laską najwyższego sortu – zaczęła robić furorę na Instagramie. Ma 21 lat, a jej profil śledzi już ponad 3 miliony osób.


Styczeń 24, 2017 | przez Sofronow

Jedni mówią, że to najgorsze, co mogło się przytrafić światowej architekturze, drudzy, że to najgorsze, co mogło się przytrafić światowej architekturze. Ciężko powiedzieć, by zdania na temat brutalizmu były podzielone.


Grudzień 15, 2016 | przez Sofronow

Z coraz większym niepokojem (beką?) patrzymy na ostatnie poczynania Apple. Oczywiście, wciąż robią sprzęt na najwyższym poziomie i nadal sprawdza się zasada, że kto przerzuci się z Androida/Windowsa na Maca, raczej już nie chce wracać do starych przyzwyczajeń. Jasne, wciąż ich rzeczy są ładne, prestiżowe, w skrócie – warto je mieć. Ostatnio patrzymy jednak na niektóre ruchy firmy z Cupertino z lekkim zażenowaniem.


Grudzień 8, 2016 | przez Sofronow

Generalnie uważamy mazanie sprayem po mieście za mocno prymitywną zajawkę (chyba że mowa o serio uzdolnionych graficiarzach, wtedy – droga wolna). Nie znosimy, gdy niszczy się ładne budynki by przekazać światu wieść o tym, kto jest kurwą, a kto psem. Pewien gość z Manchesteru uświadomił nas jednak, że nawet namalowanie kutasa na środku drogi może okazać się zajebiście wartościowym malowidłem. Wprawdzie w kategoriach estetycznych osiąga ono wynik minus sto, za to w kategoriach – hmm – społecznych wypada już znacznie lepiej.


Grudzień 4, 2016 | przez Sofronow

Bez bicia przyznajemy – poświęciliśmy wczoraj te 80 sekund na walkę show z elementami mordobicia w wykonaniu Pudziana i Popka. W przeciwieństwie do większości nie zamierzamy hejtować, wręcz doceniamy biznesowe ogarnięcie obu kabareciarzy. Tłum, jaki stworzył się nagle przed telewizorem w knajpie, w której akurat byliśmy, dał nam do myślenia. Skoro wszyscy gapili się na stojących naprzeciwko siebie siłacza i wytatuowanego kolesia – pogapiliśmy się także i my.


Listopad 24, 2016 | przez Sofronow

Niemożliwe nie istnieje? Tak jak i my doskonale zdajecie sobie sprawę, jak wytarte stałe się to hasło i ludzi wrzucających je sobie na zdjęcie w tle po pierwszym przebiegniętym półmaratonie omijacie szerokim łukiem. Życzylibyśmy sobie, by było ono wykorzystywane do faktycznie niemożliwych rzeczy. O, na przykład wtedy, gdy gość o IQ żółwia zostanie zawodowym szachistą. Albo wówczas, gdy gość bez rąk da radę poprowadzić Formułę 1. Albo kiedy dziewczyna, która ładna nie wydaje nam się nawet po ósmym piwie, zostanie modelką.


Listopad 20, 2016 | przez Sofronow

Jeśli wpadliście tu tylko po to, by sprawdzić, czy rzeczywiście gdzieś na świecie istnieje zjeb narzekający na to, że dostaje prezenty – możecie śmiało już klikać „x”. Istnieje. Być może wy cieszycie się, gdy pod choinką znajdujecie 58 parę skarpetek – spoko, wasze prawo. Ja – sorry – nie umiem.


Listopad 12, 2016 | przez Sofronow

Zupełnie niepostrzeżenie obudziliśmy się w czasach, w których kolej pachnie, jest wygodna, nie przegrzewa się, jeździ szybko, obiad w Warsie możesz zjeść smaczny, bilet kupić smartfonem… Tę przemianę najlepiej widać jadąc z osobą, która już dawno stała się betonem partii kierowców i ostatni raz pociągiem jechała w 2006 do Kołobrzegu.


Listopad 7, 2016 | przez Sofronow

Kiedy przesłuchaliśmy singiel „Jak nikt” z nowej płyty Tego Typa Mesa, dzwoniliśmy po współtowarzyszach posiadówki, na której byliśmy dzień wcześniej i wypytaliśmy, czy aby na pewno nam nikt niczego nie dosypał do drinka. Mes rapujący o miłości?! Nie no, to bankowo jakieś lepsze prochy albo może nas jeszcze trzyma wóda, bo drinków nie przyjęliśmy przecież jeden czy dwa. Mes rapujący o miłości… No nie. Jeszcze nam powiedzcie, że ktoś wpadł na to, by uznać Kielce za polską stolicę mocy.



Back to Top ↑