Awantura o czarnoskórego szturmowca. Fani „Gwiezdnych wojen” rasistami?

Opublikowano Grudzień 3, 2014 | przez MB

boyega

Miłośnicy uniwersum „Gwiezdnych wojen” słyną z tego, że swoje hobby traktują bardzo poważnie. Z nimi nie ma żartów. Odkąd ukazał się zwiastun siódmej części filmu, nieustannie szukają dziury w całym. A to miecz świetlny nie taki, a to pojazd latający przypominający pendrive’a, a to robot toczy się tak jak nie powinien. Największe oburzenie wzbudził jednak czarnoskóry szturmowiec.

Choć nie, najpierw pojawiły się hejty, że gruby. Dopiero potem, że czarny. Ponoć żołnierz Imperium za nic w świecie nie może być Afroamerykaninem. Taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy w historii i fani serii kompletnie nie wiedzą jak sobie z nią poradzić. Reagują więc rasistowskimi atakami. Joey Boyega, odtwórca „kontrowersyjnej” roli czarnoskórego szturmowca, na swoim Instagramie dał im prostą radę: pogódźcie się z tym.

Sęk w tym, że ortodoksyjnym fanom nie przyjdzie to tak łatwo. Wśród nich znajduje się bowiem spora grupa zaangażowanych badaczy świata „Star Wars”, którzy analizują go, choć nikt ich o to nie prosi. Swoimi spostrzeżeniami dzielą się na geekowskich forach, fanpage’ach albo pisząc opowiadania spod znaku fan fiction. Uwadze tych niegroźnych zapaleńców nie umknął fakt, że szturmowcy to wierne klony Jango Fetta, który miał zdecydowanie jaśniejszą cerę. Skąd więc nagle miałby się wziąć wśród nich Murzyn? W ten sposób odpowiadają na oskarżenia o rasizm i twierdzą, że ich niezadowolenie spowodowane jest wywracaniem linii fabularnej sagi do góry nogami.

Środowisko uczestników zlotów i konwentów „Gwiezdnych wojen” jest jednak podzielone i nie wszyscy zgadzają się z tym, że prawdziwy szturmowiec to szturmowiec o białym kolorze skóry. Akcja siódmego epizodu ma rozgrywać się dwadzieścia lat po wydarzeniach z epizodu szóstego. Według obrońców Boyegi i twórców „Przebudzenia mocy” w tym czasie żołnierze Imperium byli już zastępowani prawdziwymi ludźmi, którym prano mózgi. Klony żyły stosunkowo krótko, więc instytucja nie miała innego wyjścia. Dzięki temu prawdopodobieństwo, że w armii znalazł się co najmniej jeden czarnoskóry, jest bardzo wysokie.

Są też jednak tacy, którzy podkreślają, że Imperium ideowo było w stu procentach rasistowskie i nawet wówczas, gdy przyszło do zamiany klona na człowieka, wybierany był przedstawiciel białej rasy. Chodziło o zachowanie ciągłości i tradycji.

Inni w obsadzeniu Afroamerykanina w roli szturmowca doszukują się poprawności politycznej parafrazując tytuł – „Star Wars Political Corectness Awekens” (tytuł oryginalny: „Star Wars: The Force Awekens”). Ironizują, że skoro jest Murzyn-szturmowiec, to w filmie na pewno pojawią się też Azjaci, Żydzi i Muzułmanie oraz wątki homoseksualne między rycerzami Jedi.

Dywagacje fanów „Gwiezdnych wojen” dla osób z zewnątrz bez wątpienia przypominają dziecinne przepychanki. Rozumieją je jedynie ludzie podobni do Sheldona z „Teorii wielkiego podrywu”. Reszta świata cieszy się nadchodzącym filmem, który bez wątpienia będzie najważniejszym kinowym wydarzeniem 2015 roku. Nie opowiadamy się więc po żadnej ze stron i nie forsujemy żadnej z teorii. Do zaangażowanych w powyższy spór mamy tylko jedno pytanie.

A co jeśli bohater Boyegi jest tylko przebrany za szturmowca?

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑