Bałagan to, bałagan tamto. Jakby to miało jakieś znaczenie

Opublikowano Wrzesień 26, 2013 | przez Pato

dirty-desk

Poważni naukowcy z poważnego uniwersytetu są zdania, że zagracone biurko sprzyja efektywnej pracy. Jeszcze poważniejsi doktorzy z jeszcze szacowniejszej uczelni… uważają odwrotnie. Też męczą was czasem takie przeciwstawne twierdzenia?

Totalnie wykluczające się badania, rozprawianie nad głupotami, kiedy tak naprawdę napisać można wszystko, bo na koniec i tak nie ma to żadnego znaczenia. Bałagan… Szczerze? Nie obchodzi mnie to.

Kiedyś sprawa była prosta: nie odrobisz lekcji, bo masz burdel na biurku. Nie napiszesz referatu, ponieważ wszystko dookoła się klei. W końcu nie napiszesz artykułu do gazety, bo jak możesz się skupić na opisywaniu poważnego świata, skoro sam jesteś niepoważny, a stół masz taki, że brudne skarpety sąsiadują z opakowaniami po jogurcie. Tutaj rację mieliby ci wszyscy naukowcy od tezy: bałagan przeszkadza! Rozprasza. Frustruje. Produkuje zagmatwane myśli, które chciałbyś przerzucić do komputera, ale no właśnie… są tak zagmatwane, że zawsze coś się nie klei.

Tak sobie teraz o tym myślę i sprawa nie rozchodzi się chyba o bałagan na biurku, tylko o bałagan w głowie. W dupę mogą wsadzić sobie badania ci wszyscy naukowcy, bo tak naprawdę to, czy pracuje w ciszy, na elegancko wypolerowanym stole BUW-u, czy robię to w tłocznym KFC, gdzie obok leży wymazana keczupem taca, nie ma dla mnie żadnej różnicy.

Potrafię być efektywny, gdy piszę na tablecie w autobusie. Potrafię wykonać robotę na stole, który uśmiecha się na myśl o wczorajszej libacji. Tak samo by było w przypadku, gdyby przyszło mi pracować w warunkach zupełnie odwrotnych. Tak jak mówiłem wcześniej – nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Ci, którzy mówią „posprzątam, a potem wezmę się do pracy”, chyba jeszcze nie zrozumieli, że to zwykłe odwlekanie albo – wersja dla studentów – prokrastynacja.

Kiedyś może faktycznie lepiej pisało się przy pustym biurko, ze szklanką wody obok i kwiatkiem przed. Może te hasła rodziców typu „jak ty możesz tu siedzieć” miały jakiś sens. Teraz, gdy życie co chwilę wyznacza inne kierunki, przyzwyczajać się trzeba do każdych warunków. Piszę więc czasem i na murku dworca, i w taksówce, a jak trzeba to i w stertach pudełek po pizzy. Bałagan w ogóle mnie nie zniechęca. Kreatywności – jak mówią niektóre badania – też raczej nie dodaje. Jeśli mam problem ze skupieniem, z efektywną pracą, to jest to raczej kwestia głowy i  tego, co w danej chwili się tam dzieje, a dzieje się czasem dużo. Ale to już temat na inną opowieść 🙂

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑