Balla Balla, Piano Piano. Francesco Napoli, idol prowincji.

Opublikowano Wrzesień 9, 2013 | przez MB

napoli3

Gwiazdor o szlacheckim pochodzeniu. Miał być prawnikiem, został muzykiem. Choć jest rodowitym Włochem, karierę postanowił robić w Niemczech.

Największą popularność osiągnął w latach 80. W 44 krajach sprzedał 12 milionów płyt. Teksty jego piosenek znają wszystkie panie po pięćdziesiątce, od Rybnika po Bergamo. Wyjeżdżając do RFN’u wbił się w modę na Modern Talking, prezentując najczystszą i najbardziej pierwotną odmianę italo disco. Wasze matki i babki nuciły jego największy hit „Balla Balla”, a wy pewnie nigdy o nim nie słyszeliście. 8 września Francesco Napoli wystąpił na dożynkach w Magnuszewicach.

W najlepszych latach swojej kariery był w stanie przyciągnąć na stadion 20 tysięcy widzów. Ciekawe, czy tyle samo potrafi brać za swój występ? Wówczas na terenie gminy Kotlin musiałoby dojść do masowej ściepy. Magnuszewice to bowiem miejscowość o liczbie ludności równej 770. Położona w okolicach Jarocina. Gdyby do występu Francesco doszło ze 30 lat temu, nikt o punk rocku nawet by nie myślał. Kobiety szalały na jego punkcie i wierzyć się nie chce, że ta miłość przetrwała do dziś. Znają teksty, mają płyty, proszę o autografy, nucą takie kawałki jak „Borneo”, „Piano piano” albo „Ciao Italia”.

 

Do Polski po raz pierwszy przyjechał w 1988 roku, by wystąpić na festiwalu w Sopocie. Zrobił swoje. Polkom zrobiło się mokro tak bardzo, że w żadnym innym kraju Napoli nie osiągnął później podobnej popularności. Spójrzcie na Wikipedię. Nawet Włosi nie pofatygowali się, by o nim wspomnieć choć słowem. Za to Polacy zorganizowali mu lokalny management i adoptowali. Zapłacili kolesiowi kupę siana, by zaraził cały kraj włoską muzyką taneczną rodem z festiwalu w San Remo.

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy Polacy darzą głębokim uczuciem zagranicznego wykonawcę, którego krajanie się bardziej wstydzą niż podziwiają. Karel Gott, Drupi, Demis Roussos, Angela Zilia, Sabrina, Loona, In-Grid, Garou i Marino Marini, który swoją zaprzepaszczoną karierę odbudował nad Wisłą nieudolną polszczyzną i hiciorem wszech czasów „Nie płacz kiedy odjadę”.

Napoli z powodzeniem koncertuje do dziś (np. u boku Gosi Andrzejewicz albo formacji Skalar) i rozpala mamuśki okolicznych wsi i małych miasteczek, które nie mają zielonego pojęcia o czym podstarzały gwiazdor śpiewa. Od początku swojej kariery nadaje równo po włosku, a gospodynie domowe bezmyślnie powtarzają jego słynne „balla, balla”. Zjednał sobie szeroką disco polową publiczność i mniej lub bardziej świadomie wykorzystał ponowny boom na tego typu muzę.

Dla mieszkańców Magnuszewic był jak Tom Jones za najlepszych lat, jak Joe Cocker w pełni glorii i chwały, jak George Michael otwierający stadion we Wrocławiu. Francesco Napoli, rodowity Włoch, podszywany Niemiec, idol polskiej prowincji.

napoli

 

napoli2

 

Dni Krzêcina 2009

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑