Barman radzi: co zrobić z pijanym kolegą

Opublikowano Styczeń 18, 2013 | przez Redakcja

pijani

Nie, nie obcinać mu brwi, nie malować swastyk na czole, nie robić zdjęć z genitaliami przy twarzy. Nie o to chodzi. Przeczytałem kilka poważniejszych rad barmana i chciałbym je skomentować, tym bardziej, że idzie weekend i wielu ludzi będzie takiej pomocy potrzebowało. Osób obok Ciebie.

Rady pochodzą z amerykańskiego magazynu, więc nie wszystkie da się wprowadzić u nas. Udzielił ich właściciel baru, zakładam więc, że widział w życiu jednego czy dwóch opojów . Zobaczmy więc, co radzi robić z kolegami, którzy wypili za dużo…

  1. Naucz się rozpoznawać, kiedy jest najlepszy moment na zakończenie imprezy. Znawca twierdzi, że kiedy kolega zbliża się do granicy swojej wytrzymałości, najlepiej nie holować go jeszcze do domu, ale zamiast tego, przestać polewać alkohol i dać do wypicia dużą wodę. Moja opinia: zgoda, zwiotczałego kompana najlepiej mieć blisko siebie. A osobiście zalecam wodę jeszcze przed i w trakcie melanżu. Nie wiem, jak to działa, ale zawsze działa dobrze.
  2. Zakończ imprezę. W oryginale autor sugeruje, że wielu ludzi zostawia swoich towarzyszy na polu przegranej z alkoholem bitwy, ale aż ciężko mi w to uwierzyć. Dla formalności piszę jednak: to zbrodnia na przyjaźni. Popieram jego zdanie na temat zadbania o rzeczy denata. W trakcie wyjścia, szczególnie mocno zakrapianego, nietrudno zapomnieć telefonu, portfela, czy kluczy – albo i wszystkiego naraz. Rolą najmniej pijanego jest ogarnąć temat tak, aby po wychodzących nie zostało nic. Dopuszczam tu możliwość drobnego żarciku: kiedyś, przed erą zabezpieczania telefonów kodem byłoby to podmienienie w książce adresowej imion dziewczyny i któregoś z kolegów. Teraz wystarczy chwilowa wkrętka, że telefon przepadł, ale nie tak, by wzbudzić panikę.
  3. Zapewnij powrót do domu. Ekspert sugeruje, by wsadzić przyjaciela do taksówki, zapłacić z góry (z napiwkiem) i wysłać go w samotną podróż. To nie jest rozwiązanie perfekcyjne, a już na pewno nie w Polsce. Historie, w których tak pozostawieni ludzie byli przez kierowców okradani, bici, odwożeni na izby wytrzeźwień lub (!) wysadzani na następnym skrzyżowaniu są tu tak popularne, jak wieczorne piwo, więc jeśli tylko masz możliwość, mieszkasz w tej samej okolicy lub Cię po prostu stać – odwieź go pod klatkę, sprawdź, czy ma klucze i wróć. W samej podróży może się wydarzyć tyle złego, że lepiej nie kusić losu.
  4. Zadbaj o poranek. Tu mam zgryz. Autor sugeruje, żeby wziąć telefon kolegi i ustawić alarm z wiadomością typu: „Idź do pracy, napisz rano SMS-a, wisisz mi za taksówkę”. Moim zdaniem to w większości przypadków awykonalne: jeśli eskortujesz zwłoki, to smartfona nawet nie odblokujesz. Ale idea – szczytna.

A Wy? Macie jakieś rady od siebie?

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑