„Psy mafii”: Bez ani jednej postaci pozytywnej, bez ani sekundy przestojów

Opublikowano Marzec 23, 2016 | przez Gofrey

triple-9-film-review

Po obejrzeniu trailerów filmu „Psy mafii” mieliśmy mieszane uczucia. Z jednej strony wszystko to, co bardzo w kinie szanujemy – czyli krew, strzelaniny, napady, pościgi i brudne speluny. Z drugiej – wszystkie powyższe elementy znajdują się też w dziełach ze Stevenem Seagalem chociażby. Czy twórcy będą w stanie choć na chwilę wyjść ze schematu? Choć na moment wyrwać się z ram filmu sensacyjnego o złych psach?

Udało się właściwie jeszcze zanim film się na dobre rozpoczął. Kate Winslet w roli rosyjskiej carycy, królowej lodu dowodzącej rusko-żydowską mafią (sposób, w jaki nazywa ją Woody Harrelson to jeden z bardzo mocnych momentów filmu). Dalej kilku złych psów, którzy między łapaniem meksykańskich dilerów zajmują się wykonywaniem zleceń dla mafii. W tle oczywiście ciągła walka wartości, ile jesteś w stanie poświęcić, by uratować rodzinę, jak bardzo jesteś w stanie zgwałcić własne zasady, by ratować własny tyłek? Wiadomo, w wielu momentach nie dało się uciec od kalki, żółtodziób-służbista, stary wyga pracoholik, dziwki-informatorzy. Wszystko jednak składa się w sposób świeży, dość oryginalny i przede wszystkim – trzymający w napięciu praktycznie do napisów końcowych.

Właśnie napięcie to chyba najważniejsza zaleta filmu. Jeśli w pierwszym kwadransie pada trup, którego na pewno się nie spodziewacie – resztę filmu oglądacie z przekonaniem, że za moment kolejne trzęsienia ziemi. Te oczywiście nadchodzą, trzy, może nawet cztery, za każdym razem wciskają mocniej w fotel. Oczywiście, to wciąż film akcji, więc nie spodziewajcie się, że nagle któryś ze złoczyńców zajmuje się hodowlą jedwabników, ale nie przewidzieliśmy w 1/3 fabuły jej zakończenia, co naszym zdaniem jest już sporym sukcesem.

Ale jest coś jeszcze, co wyróżnia „Psy mafii” spośród sterty obrazów o podwójnych agentach, przekręconych psach i świadkach koronnych. W tym filmie po prostu nie ma pozytywnych postaci. Każda wzbudza mniejsze lub większe obrzydzenie, do każdej można się przypieprzyć, przy odrobinie dobrej woli – każdą z nich da się znienawidzić. Są oczywiście jednoznacznie czarne charaktery, ale reszta zgrabnie balansuje w szarości – możemy dopingować im w jednej scenie, by po chwili z radością wyzywać pod nosem od najgorszych. Twórcy reklamują film jako realistyczny – i o ile nie wiemy jak to wygląda od strony autentyczności napadów na banki, to z pewnością udało się wiernie oddać słabość ludzi i brud panujący wszędzie tam, gdzie ta ludzka zaraza się zalęgnie.

Przydymione spelunki, przepocone włosy glin, uwalone koszulki i hektolitry atramentu pod skórą latynoskich gangsterów – klimat tak ciężki, że muzyka Cypress Hill mogłaby przygrywać w tle od sceny otwarcia aż po zakończenie. Wady? Historia w pewnym momencie zaczyna kuleć, tracąc spójność i dynamikę z pierwszej części filmu. Niewiele też w filmie uczuć, ale jesteśmy w stanie zrozumieć, że ckliwe gadki o braterskiej miłości czy zawodowej lojalności mogłyby zepsuć zimny, umorusany syfem obraz. Na tym tle zresztą najlepiej wypada wspomniana Kate Winslet, która z rosyjskim akcentem mrozi nawet sceny, w których ściska się z siostrzeńcem albo piecze ciasto. Może dałoby się to wszystko jeszcze trochę mocniej zarysować, ale…

To jednak tylko film akcji. Od takowych oczekujemy dobrej rozrywki i odbicia od wypełniania kwitków w banku. Tego właśnie „Psom Mafii” udało się dokonać

Komentarze

Brud
Syf
Ubóstwo
Kate Winslet

Podsumowanie: Zalety: Przydymione spelunki, przepocone włosy glin, uwalone koszulki i hektolitry atramentu pod skórą latynoskich gangsterów – klimat tak ciężki, że muzyka Cypress Hill mogłaby przygrywać w tle od sceny otwarcia aż po zakończenie. Wady? Historia w pewnym momencie zaczyna kuleć, tracąc spójność i dynamikę z pierwszej części filmu.

3.8


Ocena użytkowników: 3.1 (20 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑