Jak mafia dupczyła na potęgę, czyli wspomnienia świadka koronnego nr 1

Opublikowano Marzec 31, 2014 | przez ZP

masa

Ojcowie, którzy przeczytają tę książkę, od razu zabronią córkom startowania w wyborach miss. A także pracy w roli barmanki/hostessy albo innej modelki.

Jarosław „Masa” Sokołowski to nie tylko najsłynniejszy świadek koronny w dziejach naszego kraju, to także – a może przede wszystkim – kawał skurwiela. Bił, rabował, ruchał na potęgę. Generalnie dopuścił się pewnie każdego grzechu, jaki zwykły człowiek jest w stanie sobie wyobrazić.

Poza wieloma wadami nasz gangster ma dwa niezaprzeczalne atuty: jest bystry i posiada dobrą pamięć. To na tyle dużo, żeby napisać książkę. I to nie byle jaką. „Masa o kobietach polskiej mafii” jest bowiem pozycją obok której nie można przejść obojętnie.

To książka, która i bawi, i przeraża. Co ciekawe oba te dosyć różne odczucia wywołują u czytelnika… te same anegdoty.

Kiedy Sokołowski opowiada np. o tym, z jaką łatwością dymał kolejne modelki/kandydatki na miss czy dziewczyny stanowiące coś na kształt groupies mafiozów, nie sposób się nie zaśmiać. Po chwili przychodzi jednak refleksja i człowieka zaczynają męczyć przemyślenia w stylu: kurwa, jak te laski mogły być AŻ tak łatwe?

Barmanki w słynnym klubie „Planeta” ssały pały na każde skinienie Masy, czyli właściciela lokalu. Kilkanaście lasek nad morzem, które obczaiły kim jest Sokołowski, zapakowało się od razu do jego merola. Było ich tyle, że niektóre musiały jechać… w bagażniku.

W książce „Masy” tak smacznych anegdot są dziesiątki. Dotyczą one jednak nie tylko młodych, głupawych ślicznotek, ale i innych kobiet związanych ze światkiem przestępczym: głównie matek, żon i konkubin naszych „bohaterów”. Sokołowski szczerze tłumaczy w rozmowie z Arturem Górskim jak małżonki znosiły kolejne wybryki swoich facetów, jak niektóre z nich próbowały wpływać na gangsterów uważając, że… znają się na brudnej robocie lepiej od nich. Czyta się to znakomicie: płynnie i szybko. Żal, że książka ma tylko nieco ponad 200 stron – czytelnik jest w stanie połknąć ją w jeden wieczór.

Pewnie byłaby dłuższa gdyby nie to,  że „Masa” nie zdradził wszystkich tajemnic. O niektórych nie mógł mówić (policyjny knebel), o niektórych po prostu nie chciał. Wiele anegdot zostawił też sobie na kolejną część książki, której powstanie sugerował podczas rozmowy kilkakrotnie. I choć jej przewodnim tematem nie będą tym razem babki, to biorąc pod uwagę jak bogatym w różnorakie doświadczenia gościem jest JS,  możemy być pewni, że w tym przypadku sequel nie będzie gorszy od pierwszej części.

Komentarze

Głupota pruszkowskich matek
Kurestwo uczestniczek wyborów miss
Agresja żon gangsterów
Jebanko i chlanko

Podsumowanie: Brutalny, ale i ciekawy obraz tego, jak wyglądały lata 90. z perspektywy jednego z najwyżej postawionych ludzi w Pruszkowie.

4.8


Ocena użytkowników: 3.9 (11 głosów)

Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑