Biathlon, czyli witajcie w świecie niezłych lasek i żwawych emerytów

Opublikowano Grudzień 7, 2013 | przez ZP

palkaglowne

 

Patrzę na trybuny i nie wierzę. Średnia wieku – jakieś 60 lat. Myślicie, że te dziadki leniwie siedzą, zajadają się wurstami i smętnie milczą? Nic z tego. Oni krzyczą, podskakują, wymachują flagami. Nieźle jak na emerytów.

Do minionego piątku o biathlonie wiedziałem mniej więcej tyle co przeciętny Polak: kiedyś dobry w te klocki był Tomasz Sikora, teraz dają radę medalistki mistrzostw świata – Monika Hojnisz i Krystyna Pałka. Poza tym: dupa blada. Nieprzewidywalny los rzucił mnie jednak na zawody pucharu świata do Hochfilzen. Po dwóch dniach już co nieco czaję, dlatego chciałem się z Wami podzielić swoimi przemyśleniami.

Biathlon to jeden z niewielu sportów, w których podczas zawodów… możesz rozmawiać z trenerami reprezentacji. Szkoleniowcy nie zapieprzają na nartach wzdłuż trasy za zawodniczkami, tylko stoją z wyczesanymi lunetami za strzelnicą. Zanim pojawią się na niej dziewczyny nie mają za bardzo co robić, toteż chętnie… zagadują dziennikarzy.

Ciekawiej robi się jednak wtedy, kiedy laski wpadają trochę postrzelać, szczególnie gdy napieprzają w pozycji leżącej. Kładą się wtedy na brzuchach i rozkładają nogi, zupełnie jakby zaraz miały zabawić się w gimnazjalne słoneczko. Jest to widok robiący wrażenie, podobnie jak to, że dziewczyny oddają pierwszy strzał na tętnie… 180. Innymi słowy: są nieźle zmachane, całe się trzęsą, a mimo to dają radę skoncentrować się na tyle, by z 50 metrów trafić w 45 milimetrową tarczę.

Nieźle.

To słowo pasuje również do oceny urody naszych biathlonistek. Umówmy się – nie są to babki, które na fotce.pl zebrałyby średnią głosów na poziomie 9,8. Ale zdecydowanie nie należą też do pasztetów. Szczupłe, płaskie, wysportowane i uśmiechnięte. Tak najogólniej można je opisać. Mi do gustu najbardziej przypadły Hojnisz i Weronika Nowakowska-Ziemniak:

Hojnisz

 nowakowska

I jak panowie? Dramatu nie ma, prawda? Nie są to laski do których wystartowalibyście w pierwszej kolejce na dyskotece, ale też żadnej z nich nie wywalilibyście z wyrka. Katastrofa jest za to na trybunach. W sensie urody. Średnia wieku biathlonowych kibiców to jakieś 60 lat. Naprawdę nie ma na kim zawiesić oka. Patrzyłem i patrzyłem i nic, no prawie nic. Wyhaczyłem jedną fajną Ruską koło 25 lat, poza tym bryndza.

A co do tych dziadków: myślicie, że leniwie siedzą, zajadają się wurstami i smętnie milczą? Nic z tego. Oni krzyczą, podskakują, wymachują flagami. Naprawdę całkiem nieźle jak na emerytów. Widać, że raczej nie uprawiają już seksu, biathlon jest więc dla nich pewnym zamiennikiem, sprawą, która konkretnie podnieca.

Największe emocje towarzyszą strzelaniu. Kiedy po karabin sięga Niemka, każde jej trafienie jest kwitowane przeciągłym „aaaaaaa”. Gdy pudłuje, po trybunach roznosi się pełne smutku „uuuuu”. Całość ogarnia DJ, który coś tam szprecha do fanów, włącza im też muzykę. Facet daje czadu prawie tak bardzo, jak Marek Magiera i Grzegorz Kułaga za najlepszych lat na meczach naszych siatkarzy. Udaje mu się utrzymać kibiców w stanie nieustannego podniecenia i za to wielki szacun. Bo po pierwsze to jednak nie są małolaty, po drugie fani na trybunach przez zdecydowaną większość czasu… nie widzą biathlonistek. To znaczy widzą, ale nie na żywo, tylko na ekranie. W tej sytuacji mogliby długimi minutami milczeć, a jednak tak się nie dzieje, głównie dzięki pomysłowości prowadzącego, który fajnie żongluje skocznymi piosenkami.

Generalnie nie jest to sport, w którym zakocham się po wyprawie do Hochfilzen, nie ma szans, aby biathlon dał mi równie duże emocje, co piłka ręczna czy nożna, ale dramatu też nie ma. Ogląda się to wszystko przyjemnie, zawody są w miarę dynamiczne – jedno pudło na strzelnicy może wywrócić całą sytuację do góry nogami – dlatego jestem w stanie zrozumieć Eurosport, że regularnie pokazuje tę dyscyplinę.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑