Bike polo, czyli miasto jest nasze

Opublikowano Lipiec 26, 2015 | przez MB

bike polo polo

Kultura miejska to nie tylko moda, muzyka i foodtrucki. To także sport. Jazda na desce, longboardy, zośka, le parkour, ultimate frisbee, a ostatnio także bike polo, które w dużych miastach nabiera rozpędu i staje się popularne. Warto spróbować.

Jak większość sportów miejskich, tak i bike polo nie jest drogim przedsięwzięciem. Wystarczy mieć rower, kask dla bezpieczeństwa, kij oraz piłkę. No i przede wszystkim zgraną ekipę, bez której ani rusz. Choć wcześniej najlepiej zakolegować się z kimś, kto już trochę grywa, bo trafienie kijem w piłkę przy pierwszym podejściu wcale nie jest takie łatwe i osiągnięcie płynności  wymaga trochę czasu i cierpliwości.

Bike polo to gra bardzo dynamiczna. Wymaga od gracza mocnego trzymania się w siodle, umiejętności utrzymania równowagi i szybkiej oceny sytuacji. Pod tym względem nie różni się więc od tradycyjnego polo, różnica tkwi w środku transportu, ponieważ specyfika jazdy na rowerze jest zupełnie inna od specyfiki jazdy konnej. Mimo to miejska odmiana tej szlachetnej gry nie powinna być traktowana jako fanaberia dzieciaków z betonowej dżungli. W bike polo także grają dżentelmani, tylko tacy bardziej młodzieżowi.

Zasady są proste. Zawodnik uderza kijem w piłkę, która docelowo ma trafić do bramki przeciwnika. Drużyny są dwie, po trzech zawodników w każdej. Gra się „na twardym”, przede wszystkim na betonie. Wielkość boiska na poziomie amatorskim wyznaczana jest umownie, na poziomie zaawansowanym ograniczona jest bandami. Czas rozgrywki to dziesięć minut. Można też grać do pięciu bramek.

Wynik sam w sobie jednak nie jest najważniejszy. Liczy się przede wszystkim spędzenie wolnego czasu w sposób aktywny i zupełnie niecodzienny. Z tego też powodu nadal najpopularniejsza jest prowizorka i amatorka. Najwięksi zajawkowicze kije robią sobie z powszechnie dostępnych materiałów, takich jak rurki, kije od miotły itp. i jeżdżą na zwykłych „komunijnych” góralach.

Jeśli ktoś ma mniej inwencji lub jeśli ma ambicje uczestniczenia w zawodach umownie nazywanych profesjonalnymi, to cały sprzęt oczywiście może sobie kupić. Naturalnie w Internecie. Musi też zainwestować w rower z półki wyżej, najlepiej w osnute miejską legendą „ostre koło”. Od jeżdżących właśnie na tego typu jednośladach kurierów rowerowych, zaczęła się moda na rowerowe polo.

Zaczynając przygodę z tą dyscypliną należy pamiętać, że nie jest to sport dla panienek. Rywalizacja, walka o każdy centymetr boiska oraz kontakt fizyczny są jego nieodłączną częścią. Na szczęście do poważnych urazów dochodzi tylko w skrajnych przypadkach, kiedy do gry wkracza jakiś brawurowy pajac. Na wszelki wypadek najlepiej wyposażyć się nie tylko w kask, ale także w ochraniacze na łokcie i kolana. Przydałaby się też nakładka na zęby, bo piłka jest bardzo twarda i lubi latać na różnych wysokościach.

W tej chwili ciężko znaleźć miejski sport, który w tak szybkim tempie zdobywałby popularność. Głównie wśród młodych ludzi, którzy w kulturze miejskiej cenią sobie swobodę, niezależność i chcą poczuć się alternatywnie. Chcą robić ciekawe rzeczy i podążać takim tempem, jakim podąża miasto. Bike polo to także sygnał, że dla uprzedzonych do sportu hipsterów pozostaje coraz mniej miejskiej przestrzeni.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑