Black Mirror. Obejrzyj, zanim świat oszaleje do reszty!

Opublikowano Wrzesień 25, 2013 | przez Tomas

black-mirror

Zastanawiasz się czasem, dokąd zmierza ten świat? Jak będzie wyglądało życie za kilkadziesiąt, może trochę więcej lat? Życie zwykłego człowieka, w pełni skierowanego na sukces i sławę za wszelką cenę, byle do celu po trupach? I mediów, które w pogoni za sensacją – widać tego namiastki już dziś – zaczynają dziczeć i nie znają żadnych granic? Czy poczucie dobrego smaku, przyzwoitości, moralności odeszły w niepamięć? Mini-serial „Black Mirror” odpowiada na te pytania…

Chociaż nie, na każdą udzieloną odpowiedź stawia dziesięć razy więcej znaków zapytania. Genialna karykatura, oparta na współczesnej tendencyjności społeczeństwa, pokazuje, jak popieprzony będzie świat, o ile w porę się nie opamiętamy.

Czy tę produkcję należy traktować z przymrużeniem oka? Tak, zdecydowanie. To znaczy, chyba raczej tak. Po części. A może… a może trzeba wziąć ją całkowicie na serio, do serca? Faktycznie, usiąść i zastanowić się nad życiem? I puścić znajomym, każąc zrobić dokładnie to samo?

Część z was pewnie zapyta, jak taki obraz można brać na poważnie. Czy otwierający odcinek, w którym porywacz jednej z najważniejszych postaci w kraju stawia żądanie premierowi „jeśli nie wydymasz świni na wizji, to zabiję Księżniczkę na oczach całego świata”, to nie przesada? Z pozoru, przesada. Ale potem pojawiają się wątpliwości, pytania i przemyślenia. O świecie pełnym psychopatów, chcących zwrócić na siebie uwagę. O prawdziwym dylemacie człowieka, który całe swoje życie dążył do obecnej pozycji i podporządkowywał słupkom wyborczym. O społeczeństwie, które reaguje na coraz większe cierpienie porwanej, wcześniej przez wszystkich uwielbianej, kobiety. I o społeczeństwie – żądnym „krwi”, teatru, najbardziej prostackiej rozrywki – wpatrzonym do ostatnich chwil w ekrany telewizji. „Wydyma tę świnię czy nie wydyma?”

„Black Mirror” to ciągłe pytania: niekiedy mnożące się przez prawie cały odcinek, dopiero z wysypem odpowiedzi na samym końcu. Odpowiedzi, które stawiają pytania kolejne, tylko że te życiowe. Pozycja dla ludzi, którzy biorą życie na poważnie, o stalowych nerwach. Tak, tak, stalowych nerwach. Nie obejrzysz tego przy piwie, nie włączysz na dobranoc, nie odprężysz się i nie zrelaksujesz.

Każda osobna, niezwiązana ze sobą w żaden sposób historia – pierwszy i drugi sezon mają po trzy odcinki – skłania do refleksji. Chcesz rozmowy i dyskusji. Chcesz się odwrócić do osoby obok i przegadać to, co właśnie zobaczyłeś. Bo, ja za to ręczę, będziesz w szoku…

Czy to możliwe, by po śmierci bliskiej osoby mieć z nią „naturalny kontakt” poprzez program, skonstruowany na bazie jej fejsa, tweetów, maili i Internetu, w którym spędziło się całe życie? Czy to możliwe, byśmy w kłótniach męsko-damskich wypominali sobie wszystko na bazie zarejestrowanych i możliwych do odtworzenia obrazów? Czy to możliwe, by… Ech, znowu te pytania. A im więcej ich tutaj się pojawi, tym mniejszym zaskoczeniem będzie „Black Mirror”.

Komentarze

Gra aktorska
Wizja ogłupionego społeczeństwa
Kompatybilność z jesiennymi wieczorami
Chęć wyprowadzki do chatki w środku lasu

Podsumowanie: Momentami aż żal patrzeć.

4.5


Ocena użytkowników: 4.3 (9 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑