Błagamy, nie wchodźcie na ten serwis

Opublikowano Marzec 30, 2013 | przez Redakcja

zakaz_wjazdu

Rzadki to apel ze strony twórców strony internetowej, ale musimy to zrobić. Jest pewna grupa użytkowników, której nigdy nie chcielibyśmy tu widzieć. Głównie: chorzy zboczeńcy.

Na trop wpadłem przypadkiem – kilkanaście dni temu patrzyłem w Google Analytics, aplikacji do badania ruchu w serwisie internetowym, na to, co wpisują w google ludzie, którzy następnie wchodzą na Wyszło przez linki, które pokazują się w wynikach wyszukiwania.

Większość z Was wpisuje rzeczy normalne: Wyszło, wyszlo, 50 twarzy greya, tytuły recenzowanych przez nas filmów, czy książek. Napisaliśmy jednak także, zupełnie bez niecnych zamiarów, kilka tekstów, w których trochę przeklinaliśmy, poruszaliśmy tematy erotyczne, czy pisaliśmy o serwisach porno.

I wtedy się chyba zaczęło. W raportach fraz wpisywanych przez internautów zaczęły wyskakiwać takie rzeczy, że w najpierw zacząłem je wrzucać na naszego fanpage’a, a potem… kolekcjonować. Czasem aż nie wierzyłem własnym oczom. No bo zobaczcie: wczoraj na przykład mieliśmy w serwisie dwie wizyty człowieka (ludzi?), którzy szukali w google takiej oto informacji:

seo1

Użytkownik ten (no – dwaj użytkownicy) byli na Wyszło pierwszy raz, zrobili łącznie 15 odsłon i spędzili tu średnio 3 minuty i 2 sekundy. „Hłopcy kturzy srają w pupy dziewczyn” (pisownia, jak wszędzie, oryginalna). Jedna z tych rzeczy, którą bałbym się wpisać samodzielnie w google z obawy przed wrzuceniem na czarną listę zboczeńców robioną przez mojego providera internetu. Niestety, to jeszcze nie koniec. W zasadzie otwieram tu puszkę Pandory, rzecz, której wolałbym nie wiedzieć, ale cóż, może to właśnie jest praca domowa, którą należy odrobić mimo wszystko.

Nasi czytelnicy, ci, których chętnie byśmy nie mieli, trafiają też szukając w Google’u między innymi: „darmowe kurwy włoskie” (darmowe? Za jakie kurwy się nie płaci?), „dziwki piaseczno”, „gej i stary dziadek podryf” (bidulek, wytrzymał na Wyszło cztery sekundy), „ile kurwa moze miec klientów dziennie” (za dużo, nie całuj), „redtube.com sranie dziwek w ciuchach na siebie” (mają tam w ogóle takie coś? Myślałem, że to serwis dla dżentelmenów!), „walenie kobiet przez zwierzeta” (nielegalne, zdaje się) i kilkaset innych, których nie miałem siły już cytować.

Od czasu do czasu trafi się jednak hicior, obok którego ciężko przejść obojętnie. „Sex z dziewczynami o imieniu gabliela”, wpisuje ktoś w Google’u i sprawia, że zaczynam się zastanawiać: Gabliele to jakieś lepsze? Może coś w życiu przegapiłem? Choć i tak stawiam, że to jakaś Gabrysia rzuciła urok na małolata i ten teraz potrzebuje znaleźć w internecie odpowiednik. Ten i tak nie jest jeszcze najgorszy.  Po innych widać, że są już zbyt napaleni, żeby w ogóle kontrolować swoje palce. Z dłonią w gaciach, drugą, słabszą ewidentnie ręką, piszą: „obrazki dupy prawdziwe laski dupy do ogldadza”. Myślę, że przy „ogldzadza” było już po wszystkim. Następny search dotyczyl chusteczek higienicznych, ale już przy biurku, nie w przeglądarce. Strasznie mi z kolei przykro, kiedy widzę, że ktoś wylądował tu po wyszukaniu „youtube filmy prawdziwe ruchanie”. Biedak, na YouTubie nie ma porno! Niektórzy nie wiedzą też, że zagraniczne serwisy mogą nie mieć obsługi polskiego języka:

seo2

Ale może po prostu nie jestem ekspertem…

Duża grupa osób szuka bardziej klasycznych porad. Ktoś wpisuje: „100 sposobuw no erekcje”, „chuj opada” (kup Viagrę, ziomuś). Kto inny chce poznać „ciekawe tematy do rozmowy między kolegami” (dobra rada: opowiedz im o tym, czego szukałeś), zastanawia się „czy należy kobiecie mówić wprost” (proponuję: zawsze, chyba że o zdradzie, wtedy nigdy), albo „co zrobic z pijanym” (zależy, czy pyta kobieta, czy facet). Jakiś zawiedziony klient lupanaru chciałby potwierdzić, „czy seks z prostytutka bywa udany”. Mnie nie pytaj! Tak samo o to, „jak mozna puszczać muzykę disco polo” (odpowiedź: albo cicho, albo w ogóle).

Niektórym pomóc się nie da. Co odpowiedzieć osobie, która szuka „cos na temat seksu”?

Zabawnie się to czyta, bo niektóre frazy układają się w niezamierzenie śmieszne kombinacje, leżące tuż obok siebie w tabelach popularności. Na przykład taki tercet:

seo3

Albo taki:

seo5

i ten:

seo7

Niektóre układają się nawet w dość logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Uwaga, historia pewnego wieczora w trzech wyszukiwaniach:

seo8

Mam szczerą nadzieję, że się udało, choć wątpię, byśmy pomogli.

Ogólnie: czuję, że będziemy kiedyś bogaci. Nie znam się na reklamach w branży porno, ale jeśli tylko zdecydujemy się je wprowadzić, hajs poleci strumieniem grubym, jak Magda Gessler. Tylko nie wiem, czy na wszystkim da się zarabiać. Istnieją filmy, odpowiadające poniższej potrzebie?

seo6

Są też frazy komediowe, pokazujące Polskę B internetu. Ktoś wszedł tu, szukając „50 facetów greya”. Inni: „httjakie znacie gry społecznościowe gdzie można gadać przez chat”, jeszcze inny „ja uwielbiam jom”, „chuj w dupe wszystkim ktorzy sie uwazaja ze sa z warszawy”, „czy mężczyzna możę zrezygnować z burdelu” (myślę, że nie umrze od tego), „kolor geja” czy „jestem gejem kobiety na drzewo”. W pierwszym odruchu się śmieję, w drugim myślę: a z czego? Co tu do żartowania? Proste ci ludzie mają wymagania:

seo4

Zresztą, patrząc na te tabelki można byłoby napisać pracę naukową o homofobii. Ktoś się zastanawia: „co mają zrobić geje jak nie mają jebac nikogo”, kto inny: „co mozna zrobic z pijanym gejem” i „czy geje sie jakaja”. Wyobrażam sobie, że odpowiedzi na to drugie pytanie szuka ktoś telefonem komórkowym, o 2 w nocy, gdzieś w jakimś barze. Zostaw go w spokoju, chłopie, niech żyje nieświadomy, że ktoś na niego polował. Stawiam też, że to ty pytałeś Google o to:

seo9

Patrząc w tym świetle, sądzę, że codzienne kilkadziesiąt wizyt na hasła takie, jak: „cyce”, „porno”, „redtube” i „erotyka” to w sumie normalka. Lubię sobie to badać. Wiecie na przykład, że użytkownicy (kilkaset wejść w miesiącu), którzy wpisują do wyszukiwarki „redtube”, robią o 50% odsłon więcej i zostają w serwisie 10 sekund dłużej, niż ci, którzy wpisują w google „red tube” (ze spacją)?

Ciekawe, prawda?

Ale i tak najbardziej mnie cieszy, że gdzieś na końcu i tak znajdzie się uczciwy, porządny człowiek, który trafi na Wyszło, bo wcześniej wpisał w wyszukiwarkę: „w pracy nie odpowiada dzień dobry” albo: „ciekawe katolickie motywujące inspirujące filmy”. I to nie jest byle cham, proszę Państwa. To jesteś Ty.

(O ile, oczywiście, ten tekst nie przyciągnął już do tej strony kolejnych amatorów koprofagii).

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑