Bogactwo, sława i ściany z diamentów. Redaktor Wyszło w Mediolanie

Opublikowano Grudzień 6, 2016 | przez MB

Muszę przyznać, że w Mediolanie czułem się jak przysłowiowa ryba w wodzie. W Europie nie ma przecież lepszego miasta dla mężczyzny, któremu wyszło.

Po krótkim, ale intensywnym pobycie w tym mieście wiem jedno: bogaty, przystojny i pewny siebie facet powinien tam jechać w dwóch celach. Pierwszy, żeby napawać się splendorem tego miejsca. Drugi, żeby rozsiewać własny czar. Najlepiej w towarzystwie pięknej kobiety, którą miałem szczęście u swego boku mieć. Zapierające dech w piersiach zabytki, luksusowe sklepy, top modelki, drogie ubrania, szybkie samochody i wszechobecne barwy dwóch słynnych klubów piłkarskich. Wszystko zebrane do kupy tworzy niepowtarzalną atmosferę bogactwa, przepychu, blichtru i obfitości, której tak trudno jest nie lubić. Myślę, że panowie, którzy w Mediolanie już byli, zgodzą się ze mną.

Złoto

Wystarczy jeden rzut oka, żeby zorientować się, że w tym mieście wszystko zrobione jest ze złota. Złote ściany, złote wystawy, złoci ludzie. Największą kopalnią jest oczywiście Galleria Vittorio Emanuele II, gdzie mieszczą się salony m.in. Louis Vuitton, Massimo Dutti, Swarovskiego, Armaniego, sklep z pamiątkami Mercedes-Benz oraz restauracja Savini. Idealne miejsce dla gościa z klasą i z kasą. Podobnie jak La Scala Opera, która może pochwalić się nie tylko renomą i repertuarem, ale także imponującym wystrojem, oraz słynna katedra na Piazza del Duomo, przed którą stylowe selfie na Insta powinien zrobić sobie każdy. Osobiście cyknąłem ich chyba ze sto.

Każdy powinien też pamiętać, że Mediolan to europejska stolica mody i nie wolno wybierać się tam w pierwszych lepszych łachmanach. Na wyjazd do Milanu zabrałem więc ze sobą najlepsze ubrania, a właściwie na dwa dni przed wylotem specjalnie kupiłem kilka nowych sztuk, które teraz błyszczą w mojej szafie. Obok nich wiszą dwie koszule i marynarka, na które szarpnąłem się już na miejscu. W tamtejszych sklepach można dostać wszystko czego dusza zapragnie, nawet ornat na sezon jesień/zima 2016.

Moda

Co jeszcze można? Na przykład podziwiać najlepsze modele samochodów i kultowe Vespy. Po mediolańskich drogach jeżdżą najnowsze i najbardziej wypasione bryki, przecudnej urody historyczne okazy, auta kolekcjonerskie i szpanerskie. Na skuterach z kolei poruszają się nawet małe dzieci, bezdomni i zwierzęta. I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że ruch uliczny wygląda tak, jakby za kierownicami siedzieli sami niewidomi. Przypuszczam, że to już specyfika całego narodu, a nie tylko regionu. Zero zasad, przepisów i rozsądku. Na drogach dominuje bezmyślność. A najgorsze jest to, że nikomu to nie przeszkadza, tylko takiemu przyjezdnemu jak ja przyzwyczajonemu do ładu i składu.

Samochody

To samo dzieje się w restauracjach, barach i supermarketach. Ludzie chodzą jak na haju, zmieniają kierunki bez kontroli i uprzedzenia, są niezdecydowani i cały czas drą japy. Tego już chyba nie można usprawiedliwić typową włoską przywarą, ponieważ w Wenecji, Weronie, Trento czy Bergamo, które także miałem przyjemność odwiedzić, społeczność jest bardziej poukładana. Dlatego jak w Mediolanie musiałem pójść do sklepu po wino, mandarynki i ciastka, to krew mnie zalewała. Być może jestem zbyt zorganizowany, ale wiem, że dłużej niż kilka dni bym tam nie wytrzymał.

Panujący w mieście rozgardiasz doskonale rekompensują na szczęście luksusy, jakie zapewnia, a o których z takim rozpasaniem rozpisuję się powyżej. Jednocześnie przypominają, że są najbardziej kuszącą jego odsłoną, wartą zapomnienia i każdego wydanego euro.

Oprócz fenomenalnych miejsc, elitarnych showroomów, świetnych lasek i ociekających diamentami ścian Mediolan ma jeszcze kilka innych zalet. Jako kibic piłkarski doceniłem obowiązujący tam w każdym zakątku kult futbolu, który jest tak samo wypasiony jak wnętrze La Scali. Można w sumie powiedzieć, że stadion San Siro to taka La Scala europejskiego futbolu. Chociaż wieczorem jest raczej smutny i nie robi takiego wrażenia jak nasz dumny Narodowy. Tak siak w sercach mieszkańców piłka zajmuje silne drugie miejsce. Zaraz po Bogu.

Futbol

Na trzecim prawdopodobnie jest lans, który w takich miastach jak to, jest akurat jak najbardziej zrozumiały, a nawet wskazany. Dobre stylówy, hajs, wszystko ma się świecić i przykuwać uwagę, wiadomo. Na czas pobytu w Mediolanie jak najbardziej polecam ten styl. Fejm najlepiej oczywiście zgarniać w otoczeniu wielkich gwiazd muzyki, filmu i mody, których w Lombardi nie brakuje. Są nawet w restauracjach i w sklepach spożywczych. A jeżeli akurat nie przebywają w Milanie, to prawdopodobnie, tak jak George Clooney, lenią się w swoich posiadłościach w Como i piją kawę w uroczych knajpkach. To zaledwie godzina drogi pociągiem. Panuje tu już inny klimat, bardziej sielankowy, ale także na poziomie. Wystarczy wspomnieć, że kelner w restauracji nagabując turystów i przechodniów nie proponuje im obiadu w promocyjnej cenie, ani kawałka pizzy, tylko business lunch.

Sławy

Jeśli więc tak jak ja czujecie, że wam wyszło, kupujcie bilety na first class, wsiadajcie w samolot, skorzystajcie z poczęstunku a potem szalejcie, pijcie i podziwiajcie.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑