Brakuje ci czasu? To zacznij go lepiej organizować. I olej pierdoły

Opublikowano Październik 14, 2014 | przez ZP

czas

Współcześni ludzie narzekają na notoryczny brak czasu. „Nie trenuję, bo mam multum pracy, którą zabieram ze sobą do domu, a tak w ogóle to stoję w tych cholernych korkach. No nie mam kiedy się za siebie wziąć, słowo”. Tego typu teksty słyszę cały czas. Potem konfrontuję je z rzeczywistością, która jest dla malkontentów brutalna: przeważnie nie robią po robocie wartościowych rzeczy nie dlatego, że są aż tak zajęci, a przez słabość do pierdół, która rozbija im grafik i powoduje, że brakuje czasu na książkę, kino czy właśnie sport.


Przykłady? Proszę bardzo.

Mam kilku kolegów-dziennikarzy uzależnionych od Twittera. Nie biegają, nie chodzą na basen, nie grają w piłkę bo niby mają tyyyyle roboty. Guzik prawda. Spokojnie mogliby się ruszać, ale zamiast nogami wolą przebierać palcami przy klawiaturze. Efekt? Walą po 50-100 tweetów dziennie co łącznie wieczorem zajmuje im tyle czasu, ile potrzeba na jeden trening.

Podobnie ma się sytuacja z laskami uzależnionymi od fejsbuka. Dziewczyny spędzają po kilka godzin dziennie na robieniu i wstawianiu głupawych fotek/ wymyślaniu postów. Gdyby przeznaczyły ten czas na coś konstruktywniejszego, byłyby szczuplejsze, zgrabniejsze i ogólnie szczęśliwsze. Niestety, tak bardzo zatraciły się w FB, że nawet nie są tego świadome.

Kolejna grupa uzależnionych to ludzie, których nazywam, wybaczcie dosadność, internetowymi walikoniami. Po godzinie 20 głównie oglądają strony typu fotka.pl, tubegalore.com, ewentualnie włażą jeszcze na czaty, na których mogą wydębić od użytkowniczek kolejne zdjęcia. Taki „seans” kończą zazwyczaj masturbacją, po której nie chce się już nic czytać ani ćwiczyć, a idzie się po prostu spać.

Irytujące są też panny zajarane tzw. wielkim światem. Często nie mają własnego życia towarzyskiego plus marzą o sławie, dlatego najważniejszym momentem dnia jest dla nich wieczorne odwiedzenie Pudelka oraz paru innych tego typu „pouczających stron”.

Liszowska rozbiła auto. Kammel ma kryzys w związku. Wellman pogoniła gościa w Dzień Dobry TVN – tego typu newsy są istotą jestestwa tych stworzeń. Potrafią one wpaść w depresję albo zalać robaka tylko dlatego, że Wojewódzki rozjechał w swoim programie ich idola. Brrr…

W moich kręgach nie brakuje też zaprzysięgłych miłośników seriali. Ja rozumiem, że każdy z nas ma 2-3 tasiemce, które lubi oglądać dla resetu, ale oni doprawdy przesadzają. Potrafią walnąć na raz po 5-10 odcinków „Castle” albo innej produkcji, wykazując przy tym odporność na sen godną kogoś, kto właśnie wziął działkę kokainy. Potem rano wkurwiają się, że brzuch za duży, że tyłek otłuszczony, a podbródek przypomina ten Ryśka Kalisza. Niestety, następnego dnia nie idą do siłowni, bo zamiast tego wolą odpalić lapka, co by sprawdzić jak tam radzi sobie w nowych odcinkach „Mentalista”.

Żeby było jasne – uważam, że każdy z nas potrzebuje w trakcie dnia kilku chwil na tak zwane odmóżdżenie. Nie można ciągle funkcjonować na wysokich obrotach, to oczywiste. Tekst ten napisałem jednak dlatego, że wiele osób, które znam, przeciąga te pół godziny nicnierobienia do tak absurdalnej długości, że potem nie starcza im już czasu na nic poza snem…

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑