Artysta, który pracuje naprawdę nietypowym pędzlem

Opublikowano Lipiec 7, 2013 | przez ZP

malarz

Na świecie są miliony artystów, ale tylko jeden z nich potrafi malować penisem. W taki sposób na swojej stronie internetowej reklamuje się Timothy Patch, ewidentnie najbardziej chujowy malarz w historii.

Nie ma talentu Vincenta van Gogha czy wyobraźni godnej Pabla Picassa. Nie tworzy wielkiej sztuki, ogranicza się właściwie tylko do robienia portretów, ale i tak jest słynny na cały świat. Dzieje się tak dlatego, ponieważ używa naprawdę nietypowego „pędzla” – swojego penisa.

Uprzedzając wasze pytanie: nie, facet nie maluje członkiem, który jest w stanie mocnego wzwodu. Nie pracuje też jednak kompletnym flakiem.

– Wbrew pozorom sztywnym drągiem trudno się posługiwać. Penis musi być lekko twardy i rozciągliwy – zdradza tajemnice swego warsztatu Timothy.

Wykonanie przeciętnego dzieła, o wymiarach 50×60 cm, zajmuje mu koło 30 minut. Gość, który sam nazwał się… Pricasso, pracuje w tym czasie nie tylko penisem.

– Tło obrazu często pokrywam pośladkami – przyznaje Patch.

Każdy z nas może zamówić sobie taki obraz. Koszt? 329 dolarów. Poza portretem dostaniemy też płytkę z nagraniem tego, jak powstawał. Full wypas, biznes się kręci. Choć czasami… interes staje. A właściwie to pada, z wycieńczenia.

Dzieje się tak głównie po targach erotycznych, podczas których Timothy tworzy przez kilka dni nawet i 100 obrazów. Tak ostro swoimi fiutami to nie pracują nawet aktorzy porno, nic więc dziwnego, że po takim wysiłku potrzebuje kilku tygodni, by jego naskórek nadawał się do użycia.

Oczywiście nasz bohater mógłby oszczędzać swojego ptaszka poprzez używanie gumek, ale nie chce tego robić, ponieważ uważa, że prezerwatywy sprawiają, że mały ślizga się po płótnie, w efekcie czego nie jest tak precyzyjny, jak zazwyczaj. Tu trzeba dodać, że Patch nie jest samobójcą i do swojej roboty kupuje tylko nietoksyczne, delikutaśne farby.

Zanim Patch został malarzem, był… budowlańcem w Australii. Po drugim rozwodzie facet uznał, że musi jakoś wstrząsnąć swoim życiem, najlepiej poprzez rozpoczęcie niebanalnej roboty. No i wymyślił, by portretować ludzi siusiakiem, ale zanim po raz pierwszy zrobił to publicznie, trenował w domowym zaciszu aż dwa lata. Przynajmniej tak opowiada w wywiadach.

Po tym czasie wyjął pałkę podczas ostrej, alkoholowej libacji ze znajomymi i pokazał co potrafi. Zszokowani ludzie bili z wrażenia brawo. Ta euforyczna reakcja upewniła Pricassa, że powinien odważnie wkroczyć w świat sztuki. To była dobra decyzja, teraz jest bogatym celebrytą, pozbawionym jakiegokolwiek strachu. Czytaj pracuje kutasem w miejscach publicznych, nawet na oczach kilku tysięcy ludzi.

Naszym zdaniem królowa Elżbieta II powinna nadać Timothy’emu status lorda. Jego penis zrobił w końcu dla rozsławienia Wielkiej Brytanii w świecie nie mniej niż obie nogi Davida Beckhama (mimo że facet mieszka od lat w Australii, nie wypiera się swoich korzeni). No a poza tym przyznacie sami, że sir Pricasso (prick=kutas) brzmi naprawdę fenomenalnie.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑