Budują się ścieżki rowerowe. Ale czy to zwiększy bezpieczeństwo?

Opublikowano Kwiecień 17, 2016 | przez lucky bastard

Miejsce WDF_976483

Opublikowano Kwiecień 17, 2016 | przez lucky bastard

0

W największych polskich miastach trwa intensywna rozbudowa infrastruktury rowerowej – nieustannie powstają nowe drogi dla jednośladów. W samej Warszawie istnieje już przeszło 400 kilometrów takich tras, a kolejne kilkadziesiąt znajduje się w fazie realizacji. Innymi słowy, rowerzyści wreszcie mają gdzie jeździć. Pytanie tylko, czy to sprzyja ich bezpieczeństwu.

Z pozoru wydaje się, że tak, bo przecież jednoślady zostały w ten sposób odseparowane od ruchu samochodowego. Problem rodzi się jednak na licznych przecięciach ścieżek rowerowych i zwykłych ulic. Co prawda przepisy mówią jednoznacznie, że rowerzyści w oznaczonych miejscach mogą przejeżdżać przez jezdnie i mają przy tym pierwszeństwo. Ale to w gruncie rzeczy tylko teoria.

Przede wszystkim niedouczeni są kierowcy. Niektórzy wciąż żyją przeszłością, w której brakowało oznakowanych przejazdów dla rowerzystów, i w której praktycznie na każdej zebrze cykliści musieli zsiadać i przechodzić z buta. Między innymi przez takie błędne przyzwyczajenia kierowcy nie mają nawyku uważnego rozglądania się przed przejściem pieszo-rowerowym i wciąż bardzo często zdarza im się wymuszać pierwszeństwo.

Nie bez winy pozostają też sami rowerzyści, którzy w takich sytuacjach często zapominają o zasadzie ograniczonego zaufania. Sami zastanawiamy się, jakim brakiem wyobraźni trzeba się wykazać, by z rozpędem wbić się na przejście. Pierwszeństwo pierwszeństwem, ale praktycznie w każdym zderzeniu samochodu z rowerem ten drugi nie ma szans. A o tym wielu zdaje się zapominać.

Mamy tu więc swoisty paradoks, w którym przepisy chronią prawa rowerzystów, ale de facto nie chronią ich zdrowia. Z praktycznego punktu widzenia, przy tłumach przechodniów i wielu innych czynnikach zewnętrznych, na które kierowcy muszą baczyć, rozpędzonego rowerzysty bardzo łatwo nie zauważyć. I między innymi stąd bierze się rosnąca liczba wypadków, z którymi za bardzo nie ma jak walczyć.

Nie można też całkowicie zasłaniać się zasadą ograniczonego zaufania u rowerzystów. Równie dobrze można by oczekiwać od kierowców, by przed każdym przecięciem drogi podporządkowanej zatrzymywali się i dokładnie sprawdzali, czy nikt nie wpadł na pomysł, by wymusić pierwszeństwo. A przecież kierowca, który by się do tego zastosował, na naszych drogach byłby niemiłosiernie wyklinany.

Wniosek wydaje się więc oczywisty – przepisy są złe i należałoby je zmienić. Jak? Chociażby ograniczając dozwoloną prędkość poruszania się na rowerze w okolicach przejazdów przez jezdnie. Gdyby – dajmy na to – obowiązywałoby ograniczenie do 5 km/h, tego typu wypadków byłoby znacznie mniej. Być może cykliści nie byliby zadowoleni z takiego rozwiązania, ale z pewnością byłby to pewien kompromis i – jakkolwiek patrzeć – wciąż byłaby to poprawa w stosunku do tego, co było jeszcze w niedalekiej przeszłości.

Być może znajdzie się też kilka mądrzejszych rozwiązań, które w mniejszym stopniu uderzać będą w którąś z grup. Faktem pozostaje jednak, że obecne przepisy absolutnie nie sprzyjają bezpieczeństwu i trzeba ja jak najszybciej zmienić.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑