Być jak John Rambo. Premiera najbardziej epickiej gry komputerowej w dziejach

Opublikowano Luty 21, 2014 | przez MB

rambo gra

Dla tej gry będę biczował się trzy dni i trzy noce, zjem bycze jaja, zgolę wąsy, nauczę się grać na dudach a nawet zainwestuję w Xboxa 360. Łzy wzruszenia, ciarki na ciele, niekontrolowane spazmy i permanentna erekcja. Opaska na głowie, tank top na klacie, błoto na twarzy, nóż w kieszeni, kałach w plecaku, bazooka na strychu. Jestem gotowy na premierę najbardziej epickiej gry komputerowej w dziejach, „Rambo: The Video Game”.

Programiści z polskiego (!) studia Teyon zdjęli żywcem skórę z Sylvestra Stallone’a, wykupili licencję, miliard razy obejrzeli trzy najbardziej kultowe części serii, zaparzyli sobie ciepłej herbaty i stworzyli grę, której pożąda każdy koleś na Ziemi kumający o co chodzi w popkulturze.

Gra o Rambo to pomysł równie genialny co „Niezniszczalni”. Czemu nikt do tej pory na to nie wpadł? Nie pomyślał, że wysadzanie mostów w Wietnamie, atakowanie posterunków policji, strącanie sowieckich śmigłowców w Afganistanie, podrzynanie gardeł, naparzanie z łuku strzałami z timerem jako John Rambo to rozrywka na miarę najlepszych rail shooterów w historii przemysłu gier wideo?

Ale zawsze lepiej późno niż wcale.

rambo gra 5

rambo gra 2

Światowa premiera 21 lutego, czyli w dniu, w którym powyższy tekst powstawał a jego autor był podekscytowany bardziej niż piekarz świeżą grahamką. Wychodził z siebie i był bardziej niż zawsze ruchliwy i zamaszysty. Bo jak tu nie kipieć ze szczęścia, gdy w grze zostały wiernie odtworzone najbardziej spektakularne sceny z „Rambo: Pierwsza krew”, „Rambo: II” i „Rambo: III”?

Główny bohater został wyposażony w dokładnie odwzorowany oręż, twórcy wykorzystali oryginalną ścieżkę dźwiękową Jerry’ego Goldsmitha, a głosów użyczają Richard Crenna, czyli sam Pułkownik Samuel Trautman i, ladies and gentlemen, SYLVESTER STALLONE!

Już screenshoty zdradzają, że nie będzie to dzieło najwyższej jakości (starałem się wybrać te najlepsze). John nie wygląda tak jak sobie zamarzyłem, a grafika nie powala, lecz klimat kina akcji lat 80. (zdecydowanie najlepszych dla tego gatunku), jaki „Rambo: The Video Game” może przynieść jest bezcenny.

Są filmy i bohaterzy, którzy pozostają żywi na zawsze. Dlatego gry o nich są tak epickie bez dwóch zdań i mają zdecydowanie większą wartość niż dopieszczone niczym freski w Kaplicy Sykstyńskiej cacuszka. Liczy się duch. A postać Rambo ma go tak dużo, że mógłby nim tę kaplicę wypełnić. Więc jak słaba by ta gra nie była, nie żałowałbym ani biczowania, ani zgolonych wąsów.

Jaram się po stokroć. Nawet cena nie jest aż tak wygórowana jak na skalę, rozmach i symboliczną wartość przedsięwzięcia. Za wersję PC zapłacimy 119 zł, za edycję PlayStation 3 i Xbox 360 – 169 zł. Gra warta świeczki.

Rambo 3

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑