Film

Wrzesień 18, 2014 | przez lucky bastard

Osiemnaście nominacji do Nagrody Emmy, trzy zdobyte statuetki, do tego silne nawiązanie do oscarowej produkcji o tym samym tytule i liczne komentarze ekspertów wieszczących „najciekawszy serial tego roku”. Czy trzeba czegoś więcej, by sięgnąć po Fargo i nie czekać do października, kiedy historia w reżyserii Noaha Hawleya ma się pojawić na polskich ekranach?


Wrzesień 8, 2014 | przez Dżordż

Czasem, kiedy jestem bardzo zmęczony a mimo to nie mogę zasnąć, włączam sobie film. Taka „kuracja” zazwyczaj działa lepiej niż proszki – po dziesięciu minutach projekcji odpływam. W niedzielę miałem jeden z tych ciężkich wieczorów, gdy trzeba było zastosować stary, sprawdzony sposób. Około 00.30 odpaliłem więc „The Fault in Our Stars”, czyli obraz, który chwilę wcześniej gorąco polecał na fejsie mieszkający w LA kolega z aktorskimi ambicjami. I wiecie co? Tym razem nie padłem po chwili, tym razem przez bite dwie godziny nie byłem w stanie oderwać wzroku od komputera.


Sierpień 31, 2014 | przez lucky bastard

Przy kompletowaniu obsady do „Boyhood” Richard Linklater pytał aktorów: „Jakie macie plany na najbliższe dwanaście lat?” Nie chodziło mu jednak o fundusze inwestycyjne czy wychowywanie potomstwa (po uprzednim spłodzeniu), ale o udział w zupełnie wyjątkowej produkcji. Takiej, w której co roku ekipa spotyka się na planie zdjęciowym i realizuje scenariusz będący zagadką dla wszystkich.


Sierpień 31, 2014 | przez Tomas

„Makaroniarze”, skutery, giwery, karabiny, wąskie uliczki, spaghetti. No i mafia. Mafia, która ma do wyrównania rachunki i walczy o jak największe wpływy na rynku narkotykowym. Witajcie w świecie włoskiej przestępczości – bez ubarwiania, koloryzowania, efektów specjalnych i dopisywania historyjek, które utworzą piękniejszy obraz. Niekiedy okrutna, niekiedy brutalna, zdecydowanie bezwzględna… „Gomorra” to dziś moje największe serialowe odkrycie.


Sierpień 11, 2014 | przez Dżordż

 

Jeśli spodziewacie się po tym filmie rozpierduchy rodem z „Mission impossible” albo chociaż strzelanek w bondowskim stylu, zostańcie w domu. Jeżeli natomiast cenicie obrazy, w których ważniejsze od dynamicznej akcji są psychologiczne zapasy, „Bardzo poszukiwany człowiek” to dla was pozycja obowiązkowa.


Sierpień 3, 2014 | przez Gofrey

W głowie niejakiego Dżordża rodziły się już naprawdę konkretnie wystrzelone pomysły, niektóre zawstydzały wynalazców, inne poetów, jeszcze kolejne szeroko pojętą opinię publiczną. Ten projekt był jednak wyjątkowo diaboliczny. Dżordż postanowił wysłać młode, katolskie, ultra-konserwatywne małżeństwo na film o małżeństwie starym, liberalnym i wyluzowanym, rżnącym się na każdym kroku i nagrywającym właśną sekstaśmę.



Back to Top ↑