Film

Listopad 19, 2015 | przez lucky bastard

Dobrze zrobiona biografia to jeden z naszych ulubionych gatunków filmowych, ale, no właśnie, dobrze zrobiona. Najczęściej filmy te opowiadają o wszystkim, lecz nie o tym, o czym powinny. Niby są przedstawione fakty z życiorysu bohatera, który – skoro doczekał się filmu – zapewne osiągnął coś spektakularnego, obserwujemy jego wzloty, upadki, drogę na szczyt. Oglądamy taką biografię, po czym wychodzimy z kina i zadajemy sobie pytanie: kim on, do cholery, tak właściwie był?


Listopad 1, 2015 | przez ZP

Widywaliśmy już różne filmowe próby ujęcia baśni. Zazwyczaj dominowały te piękne i wygładzone, które mogłyby być reprezentowane przez najgłośniejsze ekranizacje dzieł Tolkiena. Czyli filmy, w których nawet te najgroźniejsze postaci były estetyczne i do pewnego stopnia mogły budzić sympatię. Gdzie przykładowe krasnoludy były na tyle przyjazne, że każde dziecko chciałoby mieć jednego w swoim pokoju. W tym kontekście film Pentameron może na nowo zdefiniować pojęcie baśniowości. Bo zobaczycie baśń, która – przynajmniej niektórym – nie pozwoli w nocy zasnąć.


Październik 31, 2015 | przez lucky bastard

Młodszy, starszy, dziecko czy emeryt. Każdy kojarzy ryczącego przed filmami lwa, znak firmowy wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer. Kilkusekundowa migawka, dwa ryknięcia, wokół złote taśmy. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że Samuel Goldwyn, jeden z założycieli filmowego giganta, urodził się… w Warszawie jako Szmul Gelbfisz. Jakim cudem żyd z biednej, polskiej rodziny stanął na czele wytwórni, która wyprodukowała chociażby słynne kawałki z Flipem i Flapem czy Elvisem Presleyem?


Październik 28, 2015 | przez MB

Już wkrótce agent 007 Jej Królewskiej Mości wyruszy w kolejną niebezpieczną misję. Stanie oko w oko z groźnym bossem, pobije kilku oprychów, uratuje niewinne istnienia, przejedzie się szybką furą, wysadzi most, ocali świat i przy okazji uwiedzie wiele kobiet. W każdej sytuacji będzie nienagannie ubrany.


Październik 27, 2015 | przez Gofrey

Wypadałoby zacząć od uczciwego przyznania, że gdyby cała historia była wyłącznie wymysłem scenarzystów – momentami byłaby zbyt sztampowa i jednocześnie zbyt odjechana. Bracia – nobliwy senator i okrutny gangster? Do tego gwiazda FBI, która wychowała się z oboma na jednym osiedlu? Osobliwy sojusz służb z mafią, będący w gruncie rzeczy dowodem niesłychanej lojalności wobec kolegów z dzieciństwa?


Październik 12, 2015 | przez ZP

Jeden z najwybitniejszych francuskich reżyserów, Jean-Luc Godard, powiedział kiedyś, że wszystko, czego trzeba do filmu, to dziewczyna i rewolwer. Seks i przemoc. Tworzenie i destrukcja – dwie zupełnie przeciwstawne siły, których starcie daje znakomite dzieło filmowe. A „The Walk” to znakomite kino, w którym nie pada ani jeden strzał. Nie ma rewolwerów, niewiele tu jest przemocy. Uspokajamy, dziewczyna jest, i to bardzo piękna – Charlotte Le Bon. Jej oczy, dekolt, figura – po prostu jedna z najpiękniejszych ról w tego roku.


Październik 8, 2015 | przez MB

Kiedy mowa o najzdolniejszych młodych polskich aktorach najczęściej padają trzy nazwiska: Ogrodnik, Gierszał, Kościukiewicz. Takich przykładów na szczęście jest dużo więcej, wystarczy trochę pogrzebać w polskiej kinematografii ostatnich lat. W naszym zestawieniu proponujemy chłopaków mniej oczywistych, rzadziej wspominanych, ale równie zdolnych.


Październik 3, 2015 | przez Gofrey

Ciepły. Jeśli mielibyśmy użyć jednego słowa na określenie właśnie wchodzącego na ekrany kin filmu „Praktykant” to właśnie: ciepły. W zalewie komedii romantycznych, w których wybuchy śmiechu mają się przeplatać z ciarkami na plecach i mocniejszym ściśnięciem dłoni kobiety, z którą odwiedzacie kino, „Praktykant” wybija się wysoko ponad przeciętność. Pomysł. Klimat. Scenariusz. Rodzaj humoru oraz ten bajeczny Robert De Niro, który zagrałby z wdziękiem nawet drzewo. Ale przede wszystkim ciepło, które sprawia, że zamiast parsknięć śmiechem po zmyślnych gagach, przez cały czas z ust nie schodzi serdeczny uśmiech.


Wrzesień 18, 2015 | przez lucky bastard

Co by było, gdyby…? Tylko kilka pytań w naszym codziennym życiu mogłoby pod względem częstotliwości zadawania konkurować z powyższym. „Co słychać?”, „jak się masz?”, ewentualnie też „ze mną się nie napijesz?”. Gdybanie dotyczy każdego z nas, choć oczywiście znajdą się i tacy, którzy zapewniają, że serdecznie go nienawidzą. Nie musi chodzić nawet o sprawy bezpośrednio związane z nami, czasami analizujemy klatka po klatce również momenty historyczne. Dajmy na to – co by było, gdyby matka Hitlera usunęła ciąże, a – podobno – nosiła się z takim zamiarem.



Back to Top ↑