Chce przelecieć 100 tys. facetów, by pobić rekord świata. Nowa bohaterka internetu czy zwykła dziwka?

Opublikowano Czerwiec 1, 2013 | przez Diabeu

944231_256668087804396_1499353679_n

Nazywa się Ania Lisewska. Ma bloga, ale nie potrafi pisać. Jest spragniona sławy, ale nie wie, jak ją zdobyć. Wpadła więc na pomysł, że odbędzie stosunek seksualny z setką tysięcy facetów. Jaka ona mądra, ta nasza Ania!

Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule tego artykułu: Ania Lisewska nie jest raczej „nową bohaterką internetu”. ”Zwykłą dziwką”, która próbuje zdobyć łatwą sławę, dając dupy przypadkowym kolesiom – już bardziej.

(…) Zawsze kochałam i nadal kocham mężczyzn.Wszystkich?Nieeee….tylko nielicznych.Postanowiłam,że podejmę się pewnego rodzaju zadania.Będę pierwsza na świecie kobietą,która prześpi się z…. 100 tysiącami  mężczyzn…Żart?Nie!Wiem,jak nazwiecie mnie po tym wpisie,ale szczerze?Mam to w czterech literach!

18 kwietnia tego roku Ania opublikowała powyższy wpis na swoim blogu. Mówiłem już, że smykałki do pisania to ona nie ma, prawda? Mogłoby się jednak wydawać, że tak odważny wybryk przysporzy jej natychmiastowej sławy w internecie. Ale nic takiego się nie stało. Co prawda, o jej pomyśle, który zakłada pobicie seksualnego rekordu świata poprzez odbycie stosunku seksualnego z setką tysięcy mężczyzn, napisało już kilka serwisów (a teraz piszemy my), ale to jeszcze o niczym nie świadczy.

Wystarczy zajrzeć na facebookowy fanpage naszej celebrytki, by przekonać się, że jej pomysł nie chwycił. Niecałe 500 fanów to nie jest wynik, którym można by się pochwalić przed kimkolwiek. Niektórzy mają więcej znajomych, a bezsensowne strony tworzone przez znudzone nastolatki dostają tyle lajków w jeden dzień, albo jeszcze szybciej. I nikt nie musi dawać nikomu dupy, wszyscy pozostają czyści. A Ania czysta nie jest – odda się wszystkim, byle tylko licznik zaliczeń dobił do magicznych stu tysięcy.

Jak już ktoś słusznie zauważył, ciekawe, czy Ania w ogóle znajdzie tylu chętnych. Nie chciałbym jej oceniać, ale ze zdjęć zamieszczonych na Facebooku wynika, że do najurodziwszych kobiet to ona nie należy. A za wstęp do klubu, w którym aktualnie odbywają się próby bicia rekordu, trzeba zapłacić prawie 100 złotych, więc robi się prawie ekskluzywnie. Rozumiem, że można mieć ciśnienie i z jakichś powodów chcieć wydymać Anię, ale chyba bardziej opłaca się dorzucić trochę grosza i wybrać się do uroczego mieszkanka jednej z przedstawicielek najstarszego zawodu świata. Dużo kulturalniej, a i na swoją kolej czekać nie trzeba.

Osobiście mam nadzieję, że z całej tej farsy nic nie wyjdzie, bo jeszcze ktoś gotów będzie pomyśleć, że podobne pomysły mogą być przepisem na sukces. Tak czy inaczej, seks maraton już wystartował, a Ania jeździ od miasta do miasta i odwiedza kluby, gdzie zamierza dać się wydymać bardzo dużej ilości facetów. Aktualnie jest w Warszawie, więc jeśli nie macie jeszcze planów na wieczór to… sami wiecie.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑