Chcesz iść do kina w weekend? To przygotuj duuużo hajsu

Opublikowano Luty 20, 2015 | przez ZP

bilde

Wizyta w Multikinie może człowieka wkurwić nawet wtedy, gdy… w ogóle nie wejdzie do sali, w której emitowany jest film. Naprawdę nie trzeba siorbiących, głośnych małolatów czy pieszczących się wulgarnie par, by się poirytować. Wystarczy podejść do kasy i kupić dwa bilety na piątkowy, wieczorny seans i już, nerwy wychodzą na wierzch.

30 złotych i 60 groszy. Tyle kosztuje jedna wejściówka na emitowane dziś o 22 na Ursynowie „Ziarno prawdy”. Na moje oko to o wiele za dużo. I nie chodzi o to, że nie stać mnie na taki wypad. Mogę sobie na niego pozwolić, ale po prostu nienawidzę być naciągany, zresztą pewnie jak każdy człowiek. A taka suma za jeden bilet to dla mnie robienie klienta w balona, bez dwóch zdań. Żeby nie wiem jak drogie były koszty produkcji, dystrybucji i reklamy filmu, nie uwierzę, że wejściówka musi kosztować AŻ tyle, by Multikino wyszło na swoje (szczególnie w przypadku polskiego obrazu). Nie, tu chodzi o co innego: po prostu multipleksy zdają sobie sprawę, że człowiek ma czas, by je odwiedzić głównie w weekend, dlatego skwapliwie z tego korzystają narzucając na piątek czy sobotę ceny, które przyprawiają o zawrót głowy.

Żeby nie jechać tylko po Multikinie – Cinema City wcale nie prezentuje się lepiej. Spojrzałem właśnie z ciekawości, ile kosztuje normalny bilet na „50 twarzy Greya” na dziś na 20.40 do Galerii Mokotów i znów jest mi słabo – 31 zł. Gdyby człowiek szedł jeszcze do kina sam to ok, mógłby jakoś przełknąć tę sumę. Ale przeważnie zabiera się do niego dziewczynę/rodzinę i co wtedy?

Jeżeli doliczymy do wejściówek jakieś pierdoły w stylu napój i popcorn, to okaże się, że w weekendowy wieczór lekką ręką na zwykły wypad na film można wydać 100-200 zł! Paranoja, naprawdę nie dziwię się, że normalni, zapracowani ludzie, którzy w tygodniu mają siłę tylko na kolację i sen po robocie, ściągają sobie na piątek czy sobotę obrazy z The Pirate Bay’a. Kradną bo sami nie chcą być okradani. Może do końca tego nie popieram, ale jestem w stanie zrozumieć i usprawiedliwić to postępowanie.

Oczywiście jest też wielu rodaków, którzy zaciskają zęby i jednak płacą multipleksom hajs – jeśli pójdziecie do któregokolwiek z nich w piątek wieczór, to zobaczycie tłumy widzów. Szefom Multikina i Cinema City na ich widok zapewne pojawiają się $$$ w oczach. A że ludzka pazerność nie zna granic,  jestem pewien, iż w najbliższej przyszłości będą oni naciągać strunę mocniej, czytaj regularnie podwyższać ceny biletów. Naprawdę nie zdziwię się, jeśli za dwa lata jedna sobotnia wejściówka będzie kosztować pięć dych.

Tyle że wtedy duże kina mogą już świecić pustkami – przesadne naciąganie struny ma to do siebie, że w końcu pęka…

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑