Chcesz poczuć PRL? Przejdź się do swojej spółdzielni mieszkaniowej

Opublikowano Luty 7, 2015 | przez lucky bastard

Blue collar workers. Coffee break

Ostatnio w Polsce zapanowała swego rodzaju moda na PRL. Duch poprzedniej epoki odżywa w architekturze, trendach odzieżowych, gastronomii i wielu innych aspektach życia. W odpowiedzi na ów zapotrzebowanie pojawiają się rozmaite muzea, stylizowane knajpy, gdzieniegdzie można nawet przejechać się milicyjną Nyską. Wszystko to jednak ledwie namiastka minionych czasów, większe lub mniejsze oszustwo. Jeżeli naprawdę chcecie zasmakować w PRL-u, wybierzcie się do którejś ze spółdzielni mieszkaniowych.

Ale uwaga, czekają was zupełnie inne doświadczenie, niż przykładowe przycupnięcie w fotelu-pingwinie czy odtworzenie dziennika telewizyjnego z taśmy VHS. W spółdzielniach znajdziecie PRL pełną gębą, ze wszystkimi plusami i minusami, przy czym tych drugich jest zdecydowanie więcej. Traficie na ludzi odwróconych do interesanta plecami, robiących problemy o wszystko i kompletnie oderwanych od rzeczywistości.

Z wielu spółdzielni nie sposób wydobyć jakichkolwiek informacji o ich działalności, nawet tych podstawowych. Na przykład, dlaczego rada nadzorcza liczy kilkunastu sowicie wynagradzanych członków? Albo dlaczego prezes urzęduje jedynie w czwartki pomiędzy jedenastą i dwunastą? No i dlaczego tegoż prezesa nie ma w pokoju w czasie tej jedynej godziny w tygodniu?

Takich pytań jest zdecydowanie więcej. Dlaczego pracownik działu technicznego każdorazowo cuchnie gorzałą? Albo człowiek przeprowadzający kontrolę instalacji gazowych – po przyciśnięciu do ściany – wyznaje, że nie jest gazownikiem? Dlaczego elektryk zatrudniony na etacie w spółdzielni próbuje wyciągnąć od mieszkańców kasę za pogrzebanie przy liczniku na klatce schodowej?

Jedźmy dalej – zgodnie z regulaminem spółdzielni bez odpowiedniej zgody niedopuszczalne są żadne prace remontowe w lokalach mieszkalnych, nawet usunięcie ścianki z karton-gipsu. Przed rozpoczęciem rozbiórki należy przygotować odpowiedni wniosek, który może być rozpatrywany tygodniami. W rzeczywistości nikt go nie rozpatruje, a dokument tylko się kurzy na biurku któregoś z inspektorów. Koniec końców – w wariancie pozytywnym – spółdzielnia odsyła szablon, w którym wyraża zgodę na wszystkie regulaminowo dopuszczalne prace. Dlaczego więc trwa to tygodniami?

Jest też nadrzędna zasada – jeżeli odpowiedź nie przyjdzie w przeciągu miesiąca, jest to tożsame ze zgodą spółdzielni. W rzeczywistości okazuje się więc, że większość zgód i pozwoleń wynika z opóźnionej reakcji pani z sekretariatu.

Kiedyś wykonywałem remont w jednym z przynależnych do spółdzielni bloków. Jako że nie chciałem mieć przeciągniętej przez cały lokal rurki gazowej, postanowiłem schować ją w ścianę. Zapoznałem się z przepisami, skonsultowałem z gazownikiem i z wiedzą, że jest to możliwe, udałem się do spółdzielni. Rzecz jasna inspektor nie wyraził na to zgody. Niestety, przepis dopuszczający takie rozwiązanie wszedł w życie dopiero kilka lat temu, a on swojego fachu uczył się w latach 70-tych. Więc nie i już. Nie interesowała go nawet opinia samej gazowni. Koronny argument: a co jeśli budynek wyleci w powietrze?

Innym razem, już przy próbie sprzedaży swojego mieszkania, wystąpiłem o dokument zaświadczający o niezaleganiu z opłatami. Spieszyło mi się, bo główny zainteresowany przyjechał do Polski tylko na tydzień. Niestety, w spółdzielni czas oczekiwania na takie zaświadczenie to bite dwa tygodnie.

– W innych spółdzielniach trwa to jeszcze dłużej – usłyszałem od mało sympatycznej pani Krysi.

Jak się okazało, tego typu zaświadczenie musi zostać podpisane przez dwóch członków zarządu, którzy bywają w pracy kiedy chcą i na ile chcą. Zdarza się, że dokumenty czekające na podpis kurzą się na ich biurkach długimi tygodniami. O ile oczywiście pani Krysia nie zapomni w ogóle przedłożyć tych dokumentów panom prezesom.

Dlaczego nikt nie rozpędzi tego towarzystwa? Walne zgromadzenia, na których można by coś przegłosować, odbywają się w dzień powszedni koło południa, a jedyna informacja o nich wisi w gablotce spółdzielni, która jest czynna do 16. Siłą rzeczy w każdym głosowaniu przeważającą siłą są emeryci. A oni często czują się komfortowo w starym układzie. Nie lubią zmian. Poza tym łatwo ich przekupić, na przykład obietnicą zmiany zaworów w grzejnikach…

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑