Chciałbym dużo czytać, ale nie mam czasu. Jak sobie poradzić?

Opublikowano Listopad 18, 2014 | przez lucky bastard

audio-book-Getty

Książki. Pamiętam, że kilka lat temu koło łóżka potrafił stać ich cały stosik. Były czytane hurtowo, dzień w dzień; czasem wertowało się ulubione fragmenty już przeczytanych, czasem wracało do domu z pakunkiem świeżych lektur, a dzień taki miał jakąś świąteczną atmosferę. Wiele rzeczy w moim życiu od tamtego czasu zmieniło się na plus, ale to, że nie mam czasu obecnie wiele czytać na pewno do nich nie należy.

Bardzo możliwe, że macie podobnie. Ja gdzie nie zerknę, z kim nie porozmawiam, słyszę o takich samych historiach. Niektórzy kupują na potęgę, a potem jedyny kontakt z książką mają podczas jej odkurzania. Fotografują się z paczkami nowych tomów, ale zawsze opatrując je stosownym opisem: byle do miesięcznego urlopu, a jakoś się z tym uporam… Ciekawy, konkretny przykład: moja siostra wraca do czytania tylko wtedy, gdy jest wysyłana w delegacje, w pociągu może swobodnie zanurzyć się w fikcji. Mówi, że dzięki temu uwielbia te wyjazdy, ale i tak gdy wraca do domu, książki lądują na półce, bo jest wiele ważniejszych spraw.

Ja należałem do tych, którzy wciąż kupowali, a potem odstawiali na półkę. Metro 2033: przeczytałem 200 stron jednego wieczora, by potem nie wrócić do książki przez ponad miesiąc. Biografia Kinskiego: początek, urywki ze środka, to tu to tam po kilka kartek, a potem półka. W sumie, jak porównywałem ten przerób do dawnych czasów, było mi wstyd. Autentycznie. I czegoś brakowało.

Ale w zeszłym tygodniu znalazłem rozwiązanie. Jakoś zawsze było mi nie po drodze z audiobookami, a tymczasem okazały się naprawdę wyjściem z sytuacji. Oglądam mecz i zamiast komentatora, słucham książki. Trenuję i w tle leci coś bardziej ambitnego, niż moje sapanie. Przed snem zamiast muzyki, zawsze teraz leci z głośników lektura.

Kapitalna sprawa. W pewnym sensie symbol czasów: jak to mówią na zachodzie, to epoka „multitasking”, wykonywania wielu zadań jednocześnie. Poprzez audiobooki znalazłem drogę do tego, by książki dla mnie powróciły, znowu ze sporą intensywnością, a przy okazji nie cierpi żadne z nowych zajęć, które wcisnęły się w fotel tradycyjnego czytania.

Niektórzy powiedzą: facet, żadnej ameryki nie odkryłeś, robię tak od dawna. Kto inny z was: a mnie tam książek nie brakuje, stymulują mnie teraz inne rzeczy, choćby ambitne seriale. Ale jeśli chociaż jedna osoba z was sięgnie po audiobook i pomoże jej to wrócić do starych, fajnych nawyków, przyswajania kilku książek na tydzień (tak, to mój wynik sprzed tygodnia), to będę się cieszył.

A jeśli macie swoje sposoby na lepszą organizację dnia, tak by znaleźć czas na czytanie, piszcie śmiało w komentarzach, chętnie wysłucham.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑