Chodakowska – lepiej tak niż wcale

Opublikowano Grudzień 30, 2013 | przez Gofrey

chodakowska

Ewa Chodakowska. Numer jeden na książkowych listach sprzedaży, mimo że jej pozycje to w głównej mierze banały i oczywistości. Fitnessowy fenomen, sport-celebrytka, kobieta z… wyjątkowo specyficzną urodą i ogółem osoba dość kontrowersyjna.

Ludzie mający na co dzień sporo wspólnego ze sportem załamują ręce nad tym, jak z odpowiednim marketingiem można opchnąć ludziom „piasek na pustyni”, czy „lód na Antarktydzie”. Wiedza dostępna powszechnie, wiedza, którą powinno się wynosić ze szkoły, sprzedawana w telewizji, w księgarniach, w magazynach dotyczących stylu życia. Dla laików – autorytet i wyrocznia. Dla tysięcy kobiet – inspiracja. Dla tysięcy facetów… Okazja do przypomnienia sobie wszystkich fajnych powiedzonek dotyczących kobiet ze znakomitą figurą, aczkolwiek nie do końca urokliwą twarzą.

Na czym polega ten cały fenomen? Na czym polega jej sukces, o co tu właściwie chodzi i nade wszystko – jak ocenia ją najbardziej opiniotwórczy portal w Europie Środkowej czyli Wyszło-dot-com? Cóż, sprawa wydaje się banalna – zagospodarowanie potężnej grupy dziewcząt, które sposobu na kształtowanie swojego ciała szukały na Facebooku, szczypta charyzmy, trochę szczęścia, zainteresowanie mediów i pyk. Grubo ponad 600 tysięcy fanów na FB, własne książki, dzienniki, programy telewizyjne. Posty na plotku i pudelku, kilkanaście informacji o skandalach, wszędobylscy paparazzi na ogonie. Sława.

Wszystko według tak banalnie prostej zasady rządzącej Internetem – pisz to, co chcą usłyszeć. Chodakowska zapewnia więc, że już jutro możesz być gladiatorem, że warto, że się da i jeszcze tysiąc innych tekstów, którymi ciężko byłoby przekonać przedszkolaka do zjedzenia szpinaku, ale które działają na wyobraźnię nieszczególnie przenikliwych dziewcząt bezkrytycznie zjadających sformatowane przez Chodakowską banały.

Po takim przedstawieniu z pewnością należałoby wystawić ją na jakieś lekkie pstryczki i strzały – zarabianie grubego hajsu na naiwności kobiet, które uwierzyły, że tylko Chodakowska posiada wiedzę objawioną jej przez mitycznego boga fitness nie brzmi jak działalność prospołeczna godna najwyższego uznania. Coraz częściej poruszany temat sodówki też nie wpływa dobrze na ocenę jej osoby, a gdy dodamy do tego mocno sekciarską strukturę fanów zapatrzonych w swojego guru – wszystko zaczyna się robić nieprzyjemne.

Nie. Tym razem jednak nie wpadniemy na pomysł, by stanąć ością, czy raczej popłynąć z prądem krytykującym pozycję numer jeden na empikowych listach sprzedaży. Nie, nie będziemy polemizować z jej radami, nie skrytykujemy gwiazdorskich (ponoć!) manier, nie użyjemy też w tym tekście ani razu (no dobra, raz!) słowa „koń”. Nie ma sensu krytykować Chodakowskiej, bo przy wszystkich swoich wadach, niedociągnięciach, przy wszystkich rzeczach, które można odczytywać jako jej przewinienia czy oznaki niedojrzałości – i tak robi fenomenalną robotę. I tak sprawia, że dziewczyny, które nigdy nie miały w ręku sztangi zapieprzają na siłownię pięć razy w tygodniu.

Jej fenomenu nie da się pewnie w swobodny sposób wytłumaczyć. Kto wie, może jej sukces nie odbywa się POMIMO tych wszystkich wad i powodów do krytyki ze strony fachowców, ale właśnie DZIĘKI tej prostocie i banalności? „Cel uświęca środki”, „po owocach ich poznacie”, efektywność działań, a nie perfekcjonizm. I już zamiast guru dla ubogich w wiedzę mamy babkę, która rozruszała trochę ten dość zastany kraj. W ogólnym bilansie, w ogólnym rozrachunku wychodzi na gigantyczny plus. Zaszkodziła pewnie niewielu, prawdopodobnie najbardziej prawdziwym fachowcom w jej dziedzinie, za to dała ludziom coś, czego do tej pory nikt nie oferował. Niech robi co chce, póki dzięki niej dziewczęta w klubach wyglądają ładnie jeszcze przed tradycyjnym sponiewieraniem się wódką – jesteśmy na tak.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑