„Chuć” – recenzja

Opublikowano Styczeń 14, 2013 | przez Redakcja

Nie znałem Andrzeja Depko (ani Ewy Wanat) wcześniej – i po lekturze „Chuci” raczej ich nie poznam, bo na zawsze będę już miał obawę. Obawę, że kiedy zaczną mówić o rzeczach seksualnie mnie interesujących (typu: pornografia, lajtowe fetysze i seks grupowy), to kiedy już zacznę się wkręcać i trzymać książkę jedną ręką, za moment dostanę po twarzy kurewsko wizualnymi opisami zboczeń, za które idzie się za kratki: zoofilią, nekrofilią, pedofilią oraz dowolną inną -filią, która kręcić może tylko największych zwyroli.

Taka jest właśnie „Chuć”. Seksualny rollercoaster bez ostrzeżenia.

Ta książka miała być dla mnie podróżą. Jej podtytuł, „normalne rozmowy o perwersyjnym seksie” zrobił mi nadzieję na opowieść o tym, co za perwersyjny seks uważa w miarę normalny, wychowany jeszcze na porno pisemkach, włączający o 23 w sobotę Sat 1, człowiek. Dla mnie perwersyjny seks to lateks, jakieś kajdanki, klapsy, ten rejon. Myślałem, że autorzy sądzą tak samo.

Autorzy popełnili błąd, ponieważ rozdziały powodujące erekcję przemieszali z tymi, które wywołują wymioty.

Niestety, oni traktują to naukowo. Dla nich perwersja to historia o człowieku, który…

+ UWAGA, SPOILERY I TREŚCI, KTÓRYCH NIE CHCESZ CZYTAĆ, JEŚLI NIE MASZ TOLERANCJI NA OSTRE ZBOCZENIA
wychowując się na farmie odbywał stosunki z drobiem (!), a następnie ukręcał mu główki, co spowodowało, że gdy dorósł, mordował po seksie kobiety. To także historia o zawodniku, który odkrył, że młode krowy mają niezwykle silny odruch ssania, więc zatrudnił się w cielętniku i wykorzystywał ten odruch do seksu oralnego. Chcecie więcej? Jest i więcej: koprofilia, koprofagia, urofilia, pełen zestaw.

Niestety, w „Chuci” roi się też od opisów strasznie przykrych, kryminalnych. Tam jest po prostu ludzka krzywda, to jest częściowo naukowa debata o pedofilii, o gwałtach, wykorzystywaniu seksualnym. Jakkolwiek rozumiem, że nie powinno się o tym milczeć i dobrze, że ktoś się tym zajmuje, to autorzy popełnili błąd, ponieważ rozdziały powodujące erekcję przemieszali z tymi, które wywołują wymioty. Mnie wybijało to z rytmu, uważam, że to błąd, momentami odechciewało mi się czytać i machinalnie sprawdzałem, co jest dalej. A szkoda, bo jeśli ktoś się zniechęci, przegapi dobre fragmenty o tolerancji i takie, które rozwiązują wiele wątpliwości u ludzi zastanawiających się, czy to, co robią, jest normalne. Miałem kilka takich momentów, w których myślałem: „Uff. Czyli wszystko ze mną w porządku”.

Poza tym, niestety, całość jest przegadana. Autorzy są pewnie świetni w radiu i telewizji, ale Wanat pyta, a Depko odpowiada po kilka razy o tym samym. „Norma to to, parafilia to to, ludzie nie powinni się wstydzić, norma to to, parafilia to to, ludzie nie powinni się wstydzić”. Co kilka-kilkanaście stron powtarzają się całe fragmenty i w pewnym momencie zacząłem dziękować Erosowi, że to dialog, a nie klasyczna opowieść, bo przynajmniej mogłem skakać po kolejnych pytaniach.

Na plus zaliczam rozdziały o swingersach, polskich realiach seksu grupowego (komiczne, ale nie wiem, czy to zamierzony efekt) oraz bardzo dobry o pornografii (zarówno o pozytywnym, jak i negatywnym wpływie) i problemach ludzi z nietypowymi, rzadkimi skłonnościami. Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce. Żeby tego nie robić, w „Chuci” zza stringów powinny dodatkowo wystawać nogi zboczeńca dobierającego się do trupa – albo całość powinna być tylko o rzeczach legalnych i pozytywnych.

Komentarze

Prezent dla ukochanej
Prezent dla rodziców
Pomysły do łóżka
Wiedza, której nie chciałeś mieć

Podsumowanie: Depko ma wiedzę, a Wanat zna ludzi, ale lepiej by im wyszło, gdyby napisali dwie książki: jedną o tym, na myśl o czym ludzie mają erekcję, a drugą o tym, za co idzie się za kratki.

2.8

Czytaj co drugi rozdział


Ocena użytkowników: 1.9 (7 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑