Co można robić w wyremontowanej sali gimnastycznej? Na pewno nie grać w piłkę!

Opublikowano Styczeń 23, 2014 | przez ZP

 zakaz

30-letni związek nie ma prawa być udany? Bzdura. Może pomiędzy kobietą a mężczyzną rzeczywiście ciężko o gorące uczucia i wzajemne zaskakiwanie się po tak długim czasie, ale już pomiędzy… obywatelem a Polską – nie. Żyję na świecie (i w tym kraju) już ponad trzy dekady i co? I ojczyzna do dziś potrafi mnie zaszokować.

Jeszcze nie otrząsnąłem się po obejrzeniu „Wilka z Wall Street” (polecam!), a już pół godziny później dostałem kolejny cios w łeb – tym razem nie z Nowego Jorku, a z Lublina, nie od Leo Di Caprio, a ze strony niejakiej Elżbiety Satowskiej.

W waszych umysłach urodziło się zapewne w tym momencie pytanie: a któż to do diaska? Odpowiadam: nie jest to kandydatka do tytułu miss Polski. Jeśli już owa kobieta miałaby brać udział w jakichś wyborach, to co najwyżej na autorkę najbardziej absurdalnego pomysłu 2014 roku. Więcej: ja bym nawet już wręczył jej koronę, mimo że nie dobrnęliśmy jeszcze nawet do lutego.

Rzeczona Satowska wpadła bowiem na koncept zupełnie unikatowy. Nie tylko w skali Lublina, Polski czy Europy, ale – i jestem tego raczej pewien – całego świata. Polega on na tym, że dzieci w szkole podstawowej nr 30, której ma zaszczyt i przyjemność dyrektorować, nie mogą grać w hali w piłkę nożną, ponieważ…

– Mam bardzo pięknie wyremontowaną, zadbaną, nowoczesną salę gimnastyczną i gra w piłkę nożną zdewastowałaby ją. Bardzo długo czekaliśmy na ten remont. Ja tego zakazu nie zmienię. Wielokrotnie już tłumaczyłam to rodzicom – tłumaczy pani Elżbieta dziennikarzom portalu gazeta.pl, który o całej sprawie napisał jako pierwszy (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15327446,Pilka_nozna_bez_kopania__Szkola_zabrania_grac_w_sali.html#BoxWiadTxt).

Cóż za godna podziwu dbałość o państwowe mienie! Co za bezkompromisowe podejście do sprawy! Wreszcie mamy rodaka, który nie podąża za światowymi trendami tylko sam je tworzy. Ostatni raz taki wizjoner trafił nam się chyba za czasów papieża-Polaka.

Przykład związany z wiarą nie jest tu przypadkowy – jak człowiek czyta o takich jednostkach, jak Satowska, to aż ma ochotę popełzać na czworakach do kościoła i prosić Najwyższego, żeby i na jego drodze postawił choć jedną tak wybitną postać.

Jako dziennikarz nie marzę o niczym innym niż o szefie, który najpierw kupi mi wyczesanego laptopa, a potem – pod groźbą zwolnienia – zakaże napisania na nim chociaż jednego artykułu. W ten sposób dostawałbym pensję za nic, czyż to nie genialne?

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑