Co nas obrzydza, co nas zniesmacza

Opublikowano Lipiec 6, 2013 | przez MB

nos

Nie wiem, czy zauważyliście, ale latem wszystkie niestosowne, obrzydliwe i odpychające ludzkie nawyki atakują ze zdwojoną siłą. Tak, jakby żar lejący się z nieba wszystko usprawiedliwiał. Ulice pełne są bezwstydników i oblechów.

Najczęstszym niezręcznym wobec przypadkowych przechodniów nawykiem jest publiczne okazywanie sobie czułości. Niezależnie od płci czy orientacji seksualnej. Tak samo jak para wylizujących sobie podniebienia gejów obrzydza mnie dwójka heteroseksualnych kochanków obmacujących się bezwstydnie na przystanku bądź w tramwaju. Takiemu zachowaniu towarzyszy pewna reguła – najczęściej są to okrutnie brzydcy ludzie. W tym momencie siła ich uczucia staje się nie tylko niekomfortowa dla otoczenia, ale i nieestetyczna.

Tak samo jak nagie torsy Szanownych Panów po pięćdziesiątce. Niestety nie każdy jest w takiej formie jak Władimir Putin, który nawet w kaloszach i spodniach moro wygląda jak urodzony przywódca. Polskie ulice pełne są raczej brzuchatych, owłosionych i spoconych pierdzieli, którzy nie mają problemów z odsłanianiem swoich bebechów. Nigdy nie rozumiałem takiej swobody obyczajowej. Najbardziej przykre momenty to te, w których musisz się o takiego golasa ocierać w komunikacji miejskiej, albo w kolejce do kasy.

Ten sam problem mam również z młodymi i nienagannie wyrzeźbionymi chłopakami. Prężą swoje klaty jak dumne goryle, t-shirt zarzucony nonszalancko przez ramię, krótkie spodenki w hawajskie kwiaty i japonki. Tzw. lans na plażowicza. W mieście jeden z najbardziej niedyskretnych.

W przypadku kobiet sprawa teoretycznie powinna wyglądać zupełnie inaczej. Jestem samcem-wzrokowcem i negliż u pań nie powinien szczególnie irytować. Różnie jednak to bywa.

Niektóre z nich w drodze ewolucji nie nabyły umiejętności maskowania swoich niedoskonałości. Co mam na myśli? Wylewający się tłuszcz, haluksy, obwisły biust, żylaki itp. Zamiast to wszystko zasłonić, niechcący podkreślają. Zakładają zbyt obcisłe bluzki, sandały, krótkie spódniczki.

Często takie zaniedbania modowe idą w parze z niechlujstwem. Pozostawiane odrosty, zdzierający się lakier na paznokciach, przykry zapach. W porze letniej wielu kobietom najwidoczniej jest wszystko jedno i zapominają o tym, by o siebie dbać i schludnie wyglądać. Nie wiem, z czego to wynika, bo przecież wtedy pokazuje się najwięcej ciała. Kobiet nie zrozumiesz. Również tych, które przed wyjściem z domu skupiają się na tym, by założyć na siebie jak najmniej. Zbyt nachalnie, zbyt wulgarnie. Mężczyźni lubią sobie popatrzeć, jednak jeszcze chętniej fantazjują na temat tego co niewidoczne, niedopowiedziane.

Ciężko o przyjemne myśli także wtedy, kiedy laska przed tobą właśnie dłubie sobie w palcach u stóp, czyści je lub maluje sobie paznokcie. Najlepiej, gdy jej twarz błyszczy świeżą i sztuczną opalenizną. Ta przypadłość nie tyczy się niestety wyłącznie kobiet. Ten, kto jako pierwszy wpuścił faceta do solarium, powinien mocno oberwać po uszach.

Nic tak nie odpycha jak  heban na ryju.

Do nagminnych zachowań zaliczyć należy także publiczne oczyszczanie nosa, czyli smarkanie. Wraz ze słońcem pojawiły się pierwsze alergie. Bezceremonialność ich przechodzenia potrafi być obrzydliwa. Na przykład wtedy, gdy ktoś smarka Ci do ucha i nawet nie powie przepraszam.

Najbardziej niesmaczne są chwile, w których alergik używa chusteczki bawełnianej, zamiast higienicznej. Te materiałowe zazwyczaj wykorzystywane są wielokrotnie i chowane do kieszeni. Wyobrażenie zmiętolonego tam potężnego gluta nawet najbardziej niewzruszonym potrafi zepsuć dzień.

Co jeszcze? Absolutny klasyk – dłubanie w nosie i zjadanie znaleziska. Grzebanie w spodniach, publiczne poprawianie wpijającej się w rowa bielizny, nieeleganckie spożywanie kebabów zakończone ściekającym po policzkach sosie, picie browara podczas jazdy autobusem.

Pewna przykra sprawa wiąże się z dziećmi. Otóż masa rodziców nie widzi nic wstydliwego w tym, by obnażyć swoją pociechę i wystawić na pokaz jej pupę oraz genitalia. Bo przecież sikający pod krzaczkiem Jaś lub robiąca kupkę Małgosia, są urocze i słodkie. Nic bardziej mylnego. Gówno to gówno, szczochy to szczochy. Nieważne, czy wydalane przez pięciolatka, czy starego dziada.

Czy przez psa. Wielu właścicieli ma gdzieś, czy ich buldog zesra się pod czyimś oknem, czy pod drzewem. Od premiery „Dnia świra” minęło już jedenaście lat i nic się nie zmieniło.

Nie trzeba być geniuszem obserwacji, by zarejestrować większość ohydnych nawyków. Przy każdym przystanku, w każdy tramwaju, w każdym sklepie. Mało kto liczy się z resztą społeczeństwa. Polacy nie dbają o ogólny komfort i estetykę życia. Oblech na oblechu, brudas na brudasie.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑